Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Koszykówka

Kolenda: Czuję ogromną ulgę. Ta hala ma niesamowitą atmosferę

niedziela, 21 czerwca 2026 22:39
Kolenda: Czuję ogromną ulgę. Ta hala ma niesamowitą atmosferę
Michał Kolenda | fot. Maciek Gronau
Legionisci.com
WoytekLegionisci.com
1

To był horror z happy endem, który kibice na Bemowie zapamiętają na całe lata. Legia Warszawa po morderczej, siedmiomeczowej batalii pokonała Zastal Zielona Góra 4-3 i sięgnęła po upragnione mistrzostwo Polski! Tuż po odebraniu pucharu, skrajnie wyczerpany, ale szczęśliwy kapitan „Zielonych Kanonierów”, Michał Kolenda, podzielił się swoimi emocjami na gorąco. – Taka pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy, to ulga. Czuję po prostu gigantyczną ulgę – przyznaje lider warszawskiej drużyny.

„W głowie mam pustkę, ale czuję ogromną ulgę”

– Jak się czuję? Wykończony. Naprawdę, to było niesamowicie ciężkie wyzwanie i w sumie brakuje mi teraz słów. Strasznie mocno skoncentrowałem się na tej przemowie na środku boiska, zaraz po meczu, i teraz mam już kompletną pustkę w głowie. Taka pierwsza myśl, jaka mi przychodzi, to ulga. Czuję już po prostu gigantyczną ulgę. Rzeczowo patrząc – to był siódmy mecz, wygraliśmy go i więcej już grać nie trzeba.

Twierdza Bemowo i kosmiczny finał

– Po tym ostatnim meczu niezwykle trudno było się zresetować i ponownie skoncentrować. Dzisiaj graliśmy jednak przed własną publicznością, a mecze na Bemowie przy naszych kibicach zawsze nam sprzyjają. Szczególnie przy tej gorącej, play-offowej atmosferze. Ta hala ma naprawdę niesamowity klimat. Jeśli ktoś nigdy nie przeżył czegoś takiego na własnej skórze, to serdecznie zapraszam, bo takie wspomnienia zostają w człowieku na bardzo długo.

- Chciałbym z tego miejsca bardzo podziękować drużynie Zastalu za ten niesamowity finał. Zarówno Zastal, jak i Legia stworzyły w tej serii kapitalne widowisko, pełne twardej walki. Kibice zobaczyli tutaj absolutnie wszystko – szeroki wachlarz różnych zakończeń spotkań, od dominacji jednej strony, po zwroty akcji i dominację drugiej. Dzisiaj zobaczyliśmy jednak, że przed własną publicznością w siódmym meczu to po prostu nie mogło skończyć się inaczej, umówmy się. Doskonale wiedzieliśmy, że kiedy wracamy do Warszawy i mamy okazję zamknąć finał na własnym parkiecie, to musimy to skończyć. I to zrobiliśmy.

Podaj ten news dalej:
Komentarze (1)
Zdobywaj rangiWłasny awatar i profilZarezerwuj swój nick
lub komentuj jako gość