Po podsumowaniu wiosennych meczów przy Łazienkowskiej, czas na przypomnienie naszych wyjazdów w minionym półroczu. Przez ostatnie lata liczby wyjazdowe Legii były mocno ograniczone ze względu na wyjazdy na nielegalu. Wyjazd kończący miniony sezon, do Wrocławia, pokazał jednak drzemiący w nas potencjał. 1200 legionistów na stadionie Śląska, bez żadnego nagłaśniania wyprawy to na pewno wynik godny uwagi.
Kibicowskie podsumowanie wiosny cz. II
Prawdopodobnie w najbliższych miesiącach w kwestii wyjazdów nie zmieni się nic. Ze względu na brak porozumienia pomiędzy kibicami a działaczami, fani dalej będą organizować wyjazdy na własną rękę. Jak będzie wyglądać frekwencja na wyjazdach organizowanych przez klub możemy tylko przypuszczać. Jesienią czeka nas przynajmniej 10 meczów wyjazdowych, choć liczymy, że dane nam będzie więcej niż do tej pory pojeździć po Europie (i niekoniecznie na wczasy z rodzinką ;)

Tydzień później byliśmy świadkami kolejnych pseudo-derbów stolicy. Nie chodzi już nawet o "grodziskie pochodzenie" rywala, lecz o fakt, że po raz kolejny działacze Polonii wystraszyli się obecności legionistów i zrobili wszystko, żeby ci na stadion nie weszli (m.in. wprowadzając bilety do wolnej sprzedaży po 100 złotych). Fani Legii, mając świeżo w pamięci słynną akcję Widelec, tym razem nawet nie podjęli próby dostania się na stadion większą grupą i mecz na K6 odpuścili zgodnie z zasadą "Bawcie się same" (o nieprzychodzenie na mecz apelowało SKLW). Ostatecznie na Główną weszło parudziesięciu fanów Legii, którzy rozsiani byli po całej trybunie. Gospodarze prawie wypełnili Kamienną i prowadzili przeciętny doping, dość często swoją uwagę skupiając na nieobecnych legionistach. Z oprawy KSP zaprezentowało flagi na kiju oraz 4 transparenty: "Piłka nożna dla kibiców", "Tylko świnie siedzą w kinie", "Stop policyjnej propagandzie" i "W kasie nie może być różnicy. Stadion dla dumy stolicy".









Nasza średnia wyjazdowa na wiosnę była tylko niewiele lepsza niż w rundzie jesiennej. Za Legią podróżowało średnio 446 osób, biorąc pod uwagę 4 mecze ligowe i 2 w Pucharze Polski. Pod względem ilości wyjazdów dawno już nie przyszło nam jeździć na tak niewiele spotkań. Gdyby jednak dodać do tego zamknięte sektory gości w Białymstoku, Gdyni i Gliwicach, gdzie weszliśmy dzięki uprzejmości gospodarzy, tak naprawdę pozostałby nam zaledwie... jeden wyjazd do Wrocławia.
Wyjazdy ponad stan, doping poniżej poziomu
Trzeba zauważyć, że w minionym półroczu pod względem liczebności wypadaliśmy całkiem nieźle. Nawet jeśli liczby nie robią na nikim wrażenia, to trzeba pamiętać, że na każdy mecz jechało nas sporo "ponad stan". Najwięcej osób pojechało w ciemno do Wrocławia. Co ciekawe, na wszystkie wyjazdy udało się wejść całej naszej grupie, co należy uznać za sukces, szczególnie organizatorów wyjazdów. O ile liczebność, a właściwie stosunek liczby fanów do ilości przyznanych biletów, wypada bardzo korzystnie, to nasz doping był zdecydowanie poniżej naszych możliwości. Właściwie ani razu nie było mocnego pierd...nięcia - od pierwszej do ostatniej minuty. Runda z najwyższą notą wyjazdową 7 już dawno nam się nie przytrafiła.
Najgłośniej dopingowaliśmy Legię w Sanoku i we Wrocławiu. W tym ostatnim można się było jednak pokusić o jeszcze lepszy śpiew, szczególnie po stracie bramki na 1-1. Zdecydowanie najsłabiej w tej klasyfikacji wypadła wyprawa do Gdyni, gdzie legionistów słychać było tylko kilka razy. Zdecydowanie poniżej możliwości pokazaliśmy się także w Białymstoku i Gliwicach. Oby w nowym sezonie fani mieli więcej zapału do dopingu, bo ten wykonywany na najwyższym poziomie był zawsze naszym znakiem rozpoznawczym.
Oceniając doping gospodarzy na stadionach, na których gościliśmy w minionej rundzie, najlepiej prezentowali się, naszym zdaniem, fani Jagiellonii i Ruchu (PP). Najsłabiej natomiast wypadli kibice Polonii, Arki, Wisły i Stali Sanok (nota 6/10).
Symboliczne oflagowanie
Jeśli spojrzeć na oflagowanie sektora gości, to na wiosnę mieliśmy ograniczone pole do popisu. Na większości stadionów wpuszczano nas na niewielkie sektory, gdzie wywieszaliśmy po jednej (B-stok, Gdynia, Chorzów) - dwie flagi (Gliwice). Cztery nasze płótna zawisły w Sanoku, gdzie na więcej nie pozwalał niewielki płot wokół sektora. Najlepiej pod tym względem zaprezentowaliśmy się we Wrocławiu, gdzie rozwieszonych zostało 11 legijnych flag, co i tak w porównaniu z wyjazdami sprzed paru lat nie jest niczym nadzwyczajnym.
Odległości jakie mieliśmy do pokonania nie były przesadnie duże, choć tak naprawdę nie trafił nam się ani jeden bliski wyjazd. Podróżowaliśmy głównie w weekendy i w różnych kierunkach - raz na Podlasie, raz nad morze, a także na Górny i Dolny Śląsk oraz Podkarpacie. Na najbliższy wyjazd trzeba było pokonać 200 km (Białystok). Na kolejne dwa niespełna 300 kilometrów w jedną stronę - 290 do Chorzowa i 296 do Gliwic (zgodnie ze stanem licznika ;) Najdalej mieliśmy do Sanoka (360 km), gdzie udało się 450 osób, z czego część z podkarpackich fan-klubów. Średnio na jeden wyjazd trzeba było pokonać ok. 302 km w jedną stronę (łącznie 2268). Jako ciekawostkę można podać, że fani, którzy jeszcze w tym miesiącu pojadą na mecz do Gruzji, przejadą półtora raza więcej niż w całej rundzie wiosennej!
Oprawa we Wrocławiu
Także pod względem prezentowanych opraw miniona runda nie należała do najbardziej okazałych. Nie może to jednak dziwić, ze względu na warunki, w jakich w większości przypadków przyszło nam jeździć. Zazwyczaj priorytetem pozostawało dostanie się całej grupy na stadion i nikt nie zaprzątał sobie głowy oprawami, które w 200-300 osób i tak nie miały szans "olśnić". Jedyna oprawa zaprezentowana została we Wrocławiu i nawiązywała do afery korupcyjnej w naszym kraju. Całość wykonana została przejrzyście. Wcześniej na meczu w Gliwicach legioniści odpalili trochę pirotechniki, a jako że fani stali poza stadionem, klub z Łazienkowskiej za odpalenie rac, strobo i OW nie został ukarany.
Jeśli zaś chodzi o oprawy gospodarzy, to te miały miejsce na połowie spotkań z Legią. Najlepiej pod tym względem wypadli fani Jagiellonii, których oprawa najbardziej przypadła nam do gustu (szczególnie pod względem merytorycznym). Nieźle ultrasowali także wiślacy (aż 3 prezentacje) i fani Śląska. Oprawa Polonii na pierwszym wiosennym meczu potwierdziła obecny potencjał grupy ultras na K6, a ten nie jest zbyt wysoki.
Co w nowym sezonie?
Jak będą wyglądały wyjazdy w kolejnym sezonie na razie nie wiadomo. Pewne jest tylko to, że kilka klubów nadal nie będzie na swoje obiekty wpuszczać fanów przyjezdnych (w tym również Legia). Wiadomo, że kibiców nie wpuści także Lech (ani we Wronkach, gdzie grać będzie do końca września, ani w Poznaniu, gdzie występować będzie od października), Wisła (która w rundzie jesiennej będzie grała w Sosnowcu), Jagiellonia (brak sektora gości na czas budowy stadionu) i prawdopodobnie Cracovia (która raczej nie będzie występować na swoim stadionie). Nie wiadomo również jak będzie wyglądało przyjmowanie przyjezdnych na stadionie Polonii, bowiem na razie zapowiedziane prace nie zostały wykonane i klub z Konwiktorskiej może ponownie przeciągać rzekomy remont sektora (za który odpowiada WOSiR). Niewiadomą pozostaje również otwarcie sektorów na stadionach Arki i ŁKS-u (o ile ten w ogóle zagra w ekstraklasie).
Na szczęście oba kluby, które wywalczyły awans do ekstraklasy (nie liczymy Widzewa, bo czy ten będzie grał, na razie nie wiemy) należą do wyjątków i przyjezdnych przyjmują. Dane więc nam będzie obejrzenie stadionów Korony i Zagłębia Lubin. Szczególnie ten ostatni będzie gratką dla kibiców, zwłaszcza dla tych pamiętających wysłużony lubiński moloch. Sektor gości na Dialog Arenie wydaje się również wystarczająco pojemny jak na potrzeby większości ekip naszej ligi.
Niewiadomą pozostaje również organizacja legijnych wyjazdów. Klub jeszcze parę miesięcy temu liczył na współpracę pod tym względem z SKLW. Działacze z Łazienkowskiej liczyli, że właśnie Stowarzyszenie oficjalnie zorganizuje wyjazd do Wrocławia, ale przed meczem obie strony nie zdołały podpisać porozumienia, więc wszystko było po staremu. Niestety kilkutygodniowa przerwa w rozgrywkach została zmarnowana i na razie nie zmieniło się nic. Wydaje się więc, że na wyjazdy będziemy nadal jeździć dobrze nam znanym sposobem - na nielegalu.
W rundzie jesiennej czeka nas 8 ligowych wyjazdów - Kielce lub Gdynia, Wodzisław, Wrocław, Białystok, Gliwice, Sosnowiec (Wisła), Bełchatów i Lubin. Najciekawiej zapowiada się ten do Sosnowca na mecz z Wisłą (7 listopada). Choć "Biała Gwiazda" nie będzie mogła na stadion Ludowy wpuszczać przyjezdnych, brak sympatyków Legii na tym meczu wydaje się po prostu niemożliwy. Ponadto ciekawie zapowiadają się spotkania we Wrocławiu (12 września) i Lubinie (12 grudnia). Do tego dojdzie prawdopodobnie jeden mecz w 1/16 finału Pucharu Polski, gdzie najchętniej trafilibyśmy jakiegoś "egzotycznego" przeciwnika.
Jeszcze większe nadzieje pokładane są w europejskich pucharach, które zawsze cieszyły się sporym prowadzeniem. Niestety z losowania pierwszego przeciwnika nie możemy być zadowoleni. Rywal Legii nie jest bowiem ani atrakcyjny kibicowsko, ani sportowo, a dojazd na miejsce nie dość, że kosztowny, będzie na pewno katorgą (mowa o fanach wybierających się w podróż samochodem - a takich nie brakuje).
Co przyniesie nam nowy sezon przekonamy się już niebawem. Oby tym razem nasi gracze awansowali w europejskich pucharach jak najdalej, a my czekamy na bardziej przyjazne losowanie kolejnych rund...
