"W następnej kolejce Wisła gra z Lechem. Ale musimy myśleć głównie o sobie, gramy na wyjeździe z Piastem. W ostatnich latach przegraliśmy u siebie tylko z Lechem i Odrą Wodzisław, czasem zdarzył się jakiś remis. Problemem Legii są stracone punkty na wyjazdach." - mówi Jan Urban w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. "W Białymstoku zostaliśmy sponiewierani, ale Jagiellonia u siebie jest bardzo trudnym przeciwnikiem.
Urban: Nie mogę pozwolić, by w zespole były święte krowy
Jednak to mecz z Odrą będzie się nam czkawką odbijał bardzo długo. Gdyby nie ta porażka, mielibyśmy 5 punktów straty, czyli sytuację, z której dość łatwo można wyjść. Można przegrać mecz, ale to niedopuszczalne, żeby nas tak skopali i sponiewierali. Zawodnicy powinni od razu zrozumieć, że sędzia pozwala grać, a nie zachowywać się tak, jak w sobotę. Ale to problem nie od dziś. Wiadomo, jakich piłkarzy mamy. Niewielu włoży nogę tam, gdzie jest groźba oberwania czy odniesienia kontuzji." - dodaje trener Legii.
Wszystko wskazuje jednak na to, że zimą dużych zmian w zespole nie będzie. "Mamy piłkarzy związanych długimi kontraktami i nie da się ich nagle wymienić. To nie są piłkarze, którzy wślizgami będą odbierać piłki. Nie mają do tego warunków. Nieraz mówiłem, że chciałbym Sobolewskiego. Oczywiście nie jest do kupienia, ale pod tym kątem będziemy szukać piłkarzy zimą. Takich, którzy umieją grać twardo, potrafią rządzić w środkowej części boiska i przede wszystkim mają bardzo doby odbiór. Jeszcze jednak za wcześnie, by mówić o nazwiskach." - mówi Urban.
"Lidera u nas nigdy nie było. To nie jest przypadek, że jak tracimy bramkę, to przegrywamy mecz. Nie mamy zawodnika, który może zmobilizować, pociągnąć drużynę za sobą. Zawodnicy mogą się nie zgadzać, ale takie są statystyki i fakty. Jeśli reprezentant Polski Maciej Iwański osiem razy wybija rzut rożny i raz piłka przechodzi obrońcę, to tu jest problem, a nie w założeniach. Piotrek Giza może wystąpić w kolejnym meczu, ale nikt nie będzie grał na siłę. Nie mogę sobie pozwolić, by w zespole były święte krowy nie do ruszenia. Giza przegrał rywalizację, ale musi walczyć. Ja mogę go tylko wystawić do składu, on musi swoją grą udowodnić, że na to miejsce zasłużył." - twierdzi szkoleniowiec Legii.
"W latach '80 poziom ligi był diametralnie wyższy niż teraz. Nie ma w ogóle porównania. W zespołach była konkurencja, w każdym dwie-trzy gwiazdy, które nie musiały iść do Legii czy Górnika. Tam mogli być jednymi z wielu, u siebie byli gwiazdami, ale takich piłkarzy było sporo." - ocenia Urban.
