"Mecz z Biatransem mogę skwitować w dwóch słowach: porażka i beznadzieja. Musimy się mocno uderzyć w pierś i przyznać, że nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Zagraliśmy jak dotąd najsłabszy mecz w sezonie. Zupełnie nic nam nie wychodziło. Białostoczanie zagrali konsekwentnie, znacznie lepiej niż my i zdecydowanie nas pokonali. Na razie jest jednak zbyt wcześnie, by wyciągać wnioski z tej porażki. Trzeba wszystko na spokojnie przemyśleć i zacząć przygotowywać się do kolejnego spotkania" - powiedział po sobotnim meczu środkowy Legii, Marcin Chojecki.
Niektórzy śmieją się, że gdyby prezes koszykarskiej Legii nie naprawił kosza, wygralibyśmy walkowerem.
- Ze swojej strony mogę powiedzieć, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by uniknąć blamażu, wieszając się na tym koszu. [śmiech] To oczywiście jednak tylko żarty. Mecz zakończył się wysoką porażką. Mam nadzieję, że zdołamy z niej wyciągnąć pozytywne, konstruktywne wnioski i że 'zaprocentuje' ona na przyszłość.
W najbliższą sobotę zmierzycie się z drużyną z Radomia. Jak zapatrujecie się na tę konfrontację?
- Wiemy doskonale, jakim zespołem jest Rosa. Nie wiemy tylko, w jakim składzie zjawi się na Bemowie. O ile się nie mylę, to tego samego dnia pierwsza drużyna radomian gra w Warszawie z Polonią 2011. Mogą zatem nastąpić różne przetasowania w ich szeregach. Zdajemy sobie sprawę, że z pewnością pewne przecieki z potyczki z białostoczanami do nich dotrą i będą znali nasze słabe punkty. Naszym celem będzie ich eliminacja i wygrana u siebie. Ewentualna porażka na 90% zamknie nam bowiem dostęp do półfinałów.
