Legia kontynuuje passę meczów bez porażki i bez straconego gola. Ale w odróżnieniu od dwóch poprzednich spotkań, udało się zaaplikować rywalom aż trzy bramki. Co więcej, chłopaki z Warszawy swoją grą sprawili, że Lechia na ich tle była bezradna. Gdańszczanie mieli wprawdzie swoje pięć minut (dosłownie!) na początku drugiej połowy, ale to było wszystko, na co "wojskowi" pozwolili gościom w tym spotkaniu.
Plusy i minusy po Lechii
Legia zagrała też bardzo skutecznie, choć pewnym powodem do niepokoju jest fakt, że od pewnego czasu wypracowanie dogodnych okazji przychodzi jej z dużym trudem.

Skoro już mowa o Miroslavie Radoviciu, to pozostaje on fenomenem. Sobotnie spotkanie to kolejny jego nie najlepszy występ, który jednak okrasił golem. "Rado" stracił najwięcej piłek w zespole (10), niedokładnie podawał (10 niecelnych podań), miał problemy z przyjęciem i z dokonywaniem właściwych wyborów rozwiązania akcji. Niewiele brakowało, a zaliczyłby asystę, gdy po jego kiepskim strzale do futbolówki dopadł Wawrzyniak i trafił w słupek. Jak zwykle dobrze dryblował (zwód "na walizkę" ma opanowany niemal do perfekcji), ale bez efektów. Przy bramce na 3-0 zachował się jak profesor. Niewątpliwie, nawet przy nieco słabszej dyspozycji, Miro to nasz motor napędowy.
Jeśli Radović napędzał poczynania ofensywne Legii, to punktem spajającym atak z obroną był kapitan Ivica Vrdoljak. Chorwat w pierwszej połowie świetnie wypełniał swe zadania w obronie jako defensywny pomocnik. Gorzej było z dokładnością w rozegraniu piłki, ale i tak zdobył otwierającą bramkę. Do tego wyróżnił się kilkoma dryblingami, w tym bardzo efektowną ruletą, której nie powstydziłby się Zinedine Zidane. Co ciekawe, Ivo gra w butach... do rugby. Może tędy droga? Po przerwie zagrał na środku obrony i szczególnie się nie zmęczył. Zanotował najwięcej odbiorów (10). Kolejny bardzo dobry mecz Ivicy.
Nasz kapitan w defensywie zastąpił kontuzjowanego Marcina Komorowskiego, który zaliczył świetny występ. Dość powiedzieć, że przez 45 minut dziewięciokrotnie odebrał rywalom piłkę. Czysto, pewnie i skutecznie – tak gra ostatnio "Komor". Równie solidnie wypadł Michał Żewłakow, ale w jego przypadku powraca problem z wyprowadzaniem futbolówki. "Żewłak" wciąż zalicza zbyt wiele niedokładnych podań. Do tego w 50. minucie meczu dał się ograć jak dziecko rozpędzonemu Piotrowi Wiśniewskiemu.
Na szczęście na posterunku był Artur Jędrzejczyk, który zgodnie z naszymi prognozami, po meczu w Białymstoku, ponownie posadził na ławce rezerwowych Jakuba Rzeźniczaka. "Jędza" zagrał solidnie, zdecydowanie można na nim polegać. Mniej aktywny w ofensywie, ale i bezbłędny w obronie. Podobnie zresztą jak Jakub Wawrzyniak, który właściwie tylko raz się zdrzemnął. Z tą różnicą, że nasz reprezentant po przerwie nieco uaktywnił się w ataku, a nawet mógł zdobyć bramkę.
Formację defensywną uzupełnia Dusan Kuciak, który jest niepokonany od 645 minut i blisko mu do pobicia rekordu Władysława Grotyńskiego (762 min.). Słowak był właściwie bezrobotny, ale przy nielicznych strzałach lechistów zachował koncentrację. Jedyny błąd przydarzył mu się w 91. minucie, gdy niepewnie interweniował przy wrzutce w pole karne.

Kolejny dobry występ ma za to za sobą Maciej Rybus, który w dalszym ciągu odważnie poczynał sobie w ataku, ale też przyzwoicie wywiązywał się z obowiązków destrukcyjnych (5 odbiorów!). Przez cały czas był aktywny, zmieniał strony, a po jednej z jego szarż sędzia powinien (chyba) podyktować rzut karny dla Legii. Gorzej wychodziły mu natomiast stałe fragmenty gry. W 67. min. zastąpił go Michał Żyro i wypadł przyzwoicie, zapisując się paroma efektownymi zagraniami i pomysłowością w ataku. Szczególnie widoczne było to przy wymianie podań, gdy po zagraniu Żyry doskonałą okazję miał Jakub Kosecki. "Kosa" grał jednak zbyt krótko, by go rozsądnie ocenić, ale mały plusik na jego konto chyba można zapisać.
Lepiej niż w ostatnim meczu wypadł też Daniel Ljuboja, któremu przerwa w rozgrywkach najwyraźniej dobrze zrobiła. "Ljubo" tracił mało piłek, skutecznie osłaniając futbolówkę. Podobnie jak "Rado", imponował zwodami na zamach, ale też pomysłowością w grze i... odbiorami! Zaliczył ich aż 5. Daniel był aktywny, szukał gry, często schodząc do skrzydeł. Niestety, pomocnicy nie uzupełniali po nim luki w ataku i bywało, że brakowało napastnika w polu karnym. Na poczet minusów należy zapisać mu nie tylko kolejne zero na koncie zdobyczy bramkowych, ale i brak okazji strzeleckich. Z drugiej strony, dzięki temu, że rywale mocno się na nim koncentrują, stwarzają się okazje dla innych zawodników.
Średnia ocen piłkarzy Legii wg dziennikarzy LL! (skala 1-6)
12. Dusan Kuciak - 4,0
2. Artur Jędrzejczyk – 3,8
6. Michał Żewłakow - 3,6
14. Jakub Wawrzyniak – 3,9
16. Ariel Borysiuk – 3,4
17. Marcin Komorowski – 4,5(46' 5. Janusz Gol - 3,1)
21. Ivica Vrdoljak – 4,4
27. Rafał Wolski – 4,9 (83' 20. Jakub Kosecki – 3,4)
28. Danijel Ljuboja – 3,9
31. Maciej Rybus - 3,8 (67' 33. Michał Żyro -3,6)
32. Miroslav Radović – 4,1