Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Nadzieja umiera ostatnia

wtorek, 19 maja 2026 21:05 galeria wideo
Relacja z trybun: Nadzieja umiera ostatnia
Legioniści w Gdańsku | fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com
1

Za nami ostatni wyjazd w sezonie 2025/26. Chociaż kończące się rozgrywki są jednym z najgorszych w naszej historii, zainteresowanie meczami, czy wyjazdami nie ma nic wspólnego z postawą piłkarzy. Podobnie było w przypadku zainteresowania wyjazdem do Gdańska - chętnych było znacznie więcej aniżeli wynosiła pula przyznanych biletów. Lechia, mając spory sektor gości, wpuszcza przyjezdnych tylko na dolną kondygnację klatki, liczącą 1800 miejsc.

W niedzielę do Trójmiasta ruszyliśmy pociągiem specjalnym (12 wagonów), a także czterema autokarami. "Specjal" wyruszył 5 godzin przed rozpoczęciem spotkania ze stacji Warszawa Gdańska i dotarł na miejsce mniej więcej dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem. Mogliśmy oczywiście liczyć na wsparcie naszych zgód, w tym najliczniejsze ze strony Olimpii Elbląg (130). Wpuszczanie do klatki przebiegało w miarę sprawnie, ale ze względu na fakt, że nie wszyscy zdołali wtedy zająć miejsca na trybunach, doping rozpoczęliśmy z lekkim poślizgiem - dokładnie w czwartej minucie spotkania.

 

Lechia Gdańsk stadion Lechii,mecz-3629
fot. Woytek / Legionisci.com

W sektorze gości wywiesiliśmy 11 flag: Legia i Olimpia, Legia Warszawa, Muranowscy Legii Fani, Prażanie, Warszawscy Fanatycy, Wola, Jelonki, Gocław, Mława, Fanaticoss'03, Legionowo. Gospodarze na mecz z Legią zmobilizowali się podwójnie i zaliczyli najlepszą frekwencję od dawna - wyprzedali 35 tysięcy biletów, bowiem na tyle imprezę masową zgłosił ich klub. Młyn gdańszczan był nabity na obu kondygnacjach, co nie zdarza się często. Ale ranga meczu była niczego sobie - Lechia obecnie nie może być pewna utrzymania, a ew. porażka z Legią sprawić mogła, że klub będzie musiał patrzeć na wyniki innych spotkań w ostatniej kolejce, by zapewnić sobie utrzymanie. My z kolei dopiero co zapewniliśmy sobie ligowy byt, a jeszcze mieliśmy jakieś tam iluzoryczne szanse na europuchary. Oczywiście, potrzebnych było tyle zmiennych, że wydawało się to niemożliwe, ale... Nadzieja umiera ostatnia.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa kibice sektor gości
fot. Mishka / Legionisci.com

Wraz z początkiem meczu gospodarze ruszyli z przygotowaniami do oprawy. Ta wykonana została na dwóch trybunach. Za bramką rozwinięty został spory transparent "Twarde pięści, twarde charaktery" z klubowym herbem na środku, w tle podniesione zostały kartony tworzące napis "LG", a z dołu na specjalnym wysięgniku wjechała pionowo do góry malowana, wycinana postać przedstawiająca umięśnionego kibica. Na trybunie prostej ułożona została kartoniada (słabiej widoczna, również ze względu na słońce) "BKS Concretes". Na koniec na koronie stadionu na obu trybunach odpalono ok. 300 rac.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa kibice,mecz-3629
fot. Woytek / Legionisci.com

Tak się złożyło, że racowisko Lechii miało miejsce dokładnie moment po zdobyciu przez piłkarzy Legii pierwszej bramki. Kiedy my świętowaliśmy, miejscowi na pewno poczuli ból - widmo spadku stanęło im przed oczami. Fakt, było jeszcze sporo czasu do końca meczu, ale niedługo później nasi gracze byli bliscy podwyższenia wyniku. Jako że wspierali nas licznie bracia z Elbląga, nie mogło zabraknąć wspólnych pieśni "Legia i Olimpia, Olimpia i Legia" - niosło się głośno z sektora gości. Z kolei na melodię "Freed from desire" śpiewaliśmy po chwili "Stomil z Olsztyna to jest kawał sk...na Auu" pod adresem gdańskich przyjaciół. Oczywiście bluzgów pod adresem BKS-u również nie brakowało, a i gdańszczanie nie byli dłużni w tej kwestii.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa oprawa ultras
fot. Mishka / Legionisci.com

Nasz doping stał na przyzwoitym poziomie, choć na pewno można było dać z siebie więcej. Początkowo był problem ze zgraniem dołu i góry sektora, jako że bębny znajdowały się przy samym płocie i były słabo słyszalne w ostatnich rzędach. Przed meczem panowało (wśród nas) przekonanie, że najgorszym wynikiem będzie remis. Wygrana Legii oczywiście była priorytetem, ale ew. porażka... przybliżałaby znacznie do spadku znienawidzony Widzew. Tymczasem gdańszczanie w drugiej części spotkania doprowadzili do remisu. I to w momencie kiedy... w naszym sektorze zapłonęła pirotechnika. Spore ilości świec dymnych i ogni wrocławskich zapłonęły pośród 35 dużych flag na kijach, które powiewały już do końca spotkania.

 

Zaraz po straconej bramce ruszyliśmy z "Gdybym jeszcze raz...". Później skandowaliśmy w kierunku piłkarzy - "Legia walcząca, Legia walcząca do końca!". A następnie rozpoczęliśmy konkretny rozpier...l przy pieśni "Nie poddawaj się, ukochana ma...". Ta śpiewana była przez nas już do końca meczu, bez koszulek, przez blisko 20 minut. Aby nie wdała się zamuła, parę razy ściszaliśmy śpiewy, a następnie wracaliśmy do zdzierania gardeł ze zdwojoną mocą. W tym czasie to gospodarze cisnęli jak źli i wydawało się, że ich gracze zdobędą w końcu zwycięskiego gola. Wierzyć jednak trzeba do końca. Niemal jak w meczu z RTS-em, w jedynej sensownej akcji w słabej w naszym wykonaniu drugiej połowie, Colak strzelił zwycięską bramkę. Ależ radość w naszych szeregach. I wielka konsternacja wśród gdańszczan. Piknikowe trybuny dosłownie w tej samej chwili zaczęły opuszczać stadion, nie czekając nawet na weryfikację VAR. Kto wie, czy nie była to jak przed paru laty, ostatnia (na jakiś czas) szansa by zobaczyć k... z Gdańska.

 

Nastroje po meczu były diametralnie różne. My świętowaliśmy wygraną i przedłużenie teoretycznych nadziei na awans do europucharów w ostatniej serii spotkań. Lechia zaś jest blisko spadku - nawet wygrana w Niecieczy nie zagwarantuje im pozostania w ekstraklasie. "Lechia ku...e, ostatni rok w ekstraklasie" - skandowali legioniści w kierunku biało-zielonych. Ci zaś jechali ze swoimi piłkarzami. "Co wy robicie, wy naszą Lechię hańbicie?" oraz "Wypier...ć" - skandowali w kierunku grajków, którzy ze spuszczonymi głowami, po wysłuchaniu dodatkowo dłuższej litanii z gniazda, udali się do szatni. Gdański młyn stosunkowo długo nie opuszczał stadionu - chyba chcieli napawać się ostatnimi ekstraklasowymi chwilami.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa kibice ultras sektor gości race dym
fot. Mishka / Legionisci.com

Grubo ponad godzinę po meczu mogliśmy opuścić stadion. Pociąg specjalny z pobliskiej stacji odjechał zgodnie z planem i do Warszawy dotarł kilkanaście minut po północy. Autokarowa ekipa z kolei wróciła do stolicy ponad godzinę później. Przed nami ostatni mecz sezonu - w sobotę zmierzymy się przy Ł3 z Motorem. Szykuje się doskonała frekwencja, Motorowcy przyjadą pociągiem specjalnym i wypełnią klatkę do ostatniego miejsca. Przypominamy, że przed meczem w barze kawowym Źródełko, będzie miał miejsce kibicowski kiermasz gadżetów.

P.S. W trakcie meczu w sektorze gości wywieszone zostały następujące transparenty: "ŚP. Doman", "#PodnosimyWojtka", "PDW Chraniuk, Diabeł, Gumiś, Kamyk, Karzełek, Łętos, Łubiana, Pizio, Zahorek, Kacperek", "Anioł wracaj do zdrowia".

Frekwencja: 35 000
Kibiców gości: 1800
Flagi gości: 11

Autor: Bodziach

Udostępnij