Łukasz Kiełek (GLKS Nadarzyn): "Legia celuje w awans do drugiej ligi, z kolei nasz zespół występuje w trzeciej lidze tak naprawdę po to, żeby pograć. Chłopaki z Nadarzyna trenują de facto dla zabawy, by pobiegać trochę za piłką. Niemniej z pewnością miło byłoby odnieść zwycięstwo, zwłaszcza z 'wojskowymi', jednak na tę chwilę raczej nie jest to możliwe.
Doping legionistów nie działał na mnie demotywująco. Wręcz przeciwnie – im więcej kibiców drużyny przeciwnej, tym lepiej motywuję się do gry. Fajnie jest bowiem się przed nimi pokazać.
Oprócz zespołu z Warszawy, pretendenta do awansu upatruję w zespole Sokoła Ostrów Mazowiecka. Zmierzyliśmy się z nimi przed dwoma tygodniami i muszę przyznać, że trudno się z nimi grało, ponieważ stanowią zgrany, doświadczony kolektyw.
Myślę jednak, że z naszej grupy Legia ma największą szansę na promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. To, co wyczyniają w trzeciej lidze, jest niesamowite. Z tego, co się orientuję, to ich najniższa wygrana jest rzędu dwudziestu kilku punktów. Dobrze, że nie wiedziałem o klubowym rekordzie rzuconych punktów przez legionistów [132 – przyp. LL!], bo gdybym był go świadomy, może byłoby gorzej... Z drugiej strony może bardziej 'spiąłbym się' w obronie? [śmiech]"