Legia zaczyna przyzwyczajać kibiców do dobrego. 10 meczów w lidze bez porażki to duża nowość, ale już trudno sobie wyobrazić, by "wojskowi" mieli tracić punkty z tak słabymi zespołami jak Lechia. W Gdańsku nasi zawodnicy nie zagrali porywająco, a i tak byli dwie klasy lepsi od gospodarzy i spokojnie kontrolowali przebieg meczu. Mimo przestrzelonego karnego, wygrali 2-1. Zresztą okazji na podwyższenie rezultatu nie brakowało, choć też nie ustrzegli się kilku błędów, zwłaszcza w defensywie. Zapraszamy na "Plusy i minusy".
Plusy i minusy po meczu z Lechią

Jakub Kosecki bardzo dobrze przypomniał się gdańskiej publiczności. "Dzień dobry" powiedział już w 14. minucie, gdy łatwo wywalczył (naciągnął sędziego?) rzut karny. Potem zmasakrował Rafała Janickiego, którego wkręcał i wdeptywał w ziemię z regularnością szwajcarskiego zegarka. "Kosa" przez większą część swego pobytu na boisku był po prostu nieuchwytny dla gospodarzy, zwłaszcza w I połowie. Po przerwie wziął udział jeszcze w akcji, po której padła druga bramka dla Legii – nie wykorzystał genialnego podania od Radovicia i przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Na szczęście "Rado" i "Ljubo" naprawili jego błąd. Do tego duże brawa za niesamowitą walkę, a trzeba też pochwalić Kubę za ciężką pracę w defensywie. O wiele lepiej niż w poprzednich meczach ustawiał się do asekuracji Jędrzejczyka i ich współpraca wyglądała już naprawdę nieźle. Na minus – tradycyjny chaos, "jazda bez głowy" i nieskuteczność.
Ivica Vrdoljak ponownie zagrał z kapitańską opaską i po słabszych meczach (Piast, Pogoń) dzielnie dowodził środkową formacją Legii. To w dużej mierze dzięki jego aktywności lechiści przegrywali walkę o opanowanie tej części boiska, a nasi piłkarze mieli prawo czuć się prowadzącymi grę. Dopiero w końcówce, gdy Lechia grała już "na chaos", Ivicy zabrakło spokoju i utrzymania się przy piłce. Wcześniej jednak rządził i dzielił. To po jego miękkim dośrodkowaniu piłka trafiła w głowę Rzeźniczaka, odbiła się od poprzeczki i spadła na nogę "Rado", który wpakował ją do pustej bramki. Ponadto "Ivo" świetnie spisał się w destrukcji i odebrał 8 piłek. Solidny mecz Chorwata.
Danijel Ljuboja miał w tym meczu nie zagrać z powodu urazu, ale dzięki ciężkiej pracy masażysty Zbigniewa Sęktasa w końcu wybiegł na boisko od pierwszej minuty. No i nie prezentował się najlepiej, choć dzielnie walczył (np. w 86. minucie cofnął się na 30 metr od naszej bramki!), co zauważył także trener Urban. Serb w tym spotkaniu czterokrotnie uderzał na bramkę – najpierw zmarnował rzut karny, potem w 36. minucie, po świetnie założonym pressingu, strzelił trochę za lekko, następnie w 65. minucie zmarnował 200% okazję, gdy z 5 metrów trafił prosto w golkipera Lechii, by wreszcie w 73. minucie zdobyć zwycięskiego gola. Co tu więcej pisać – gwiazda. Nie sposób wyobrazić sobie dziś Legię bez niego.
Michał Kucharczyk naharował się w Gdańsku za dwóch. Wrażenie robił postęp, jaki wykonał zwłaszcza w grze defensywnej – na koncie miał aż 7 odbiorów. W ofensywie też było nieźle, choć sporo piłek stracił, ale i tak powinien był zaliczyć asystę, bo jego świetnego podania nie wykorzystał Ljuboja. Znacznie lepszą miał pierwszą połowę, a w ostatnich 25 minutach znacznie przygasł. Pozytywny występ.
Dusan Kuciak był bezrobotny w tym meczu. Po spotkaniu był bardzo niezadowolony, że mimo to znów puścił bramkę. Zaliczył parę dobrych wypadów na przedpole, skutecznie piąstkował, a w 35. minucie, gdy w nasze pole karne wpadł Łazaj i wyciągnął Słowaka z bramki, odważnym wyjściem nastraszył nastolatka i ten zepsuł akcję.
Jakub Rzeźniczak wrócił do pierwszego składu i zagrał na nietypowej dla siebie lewej obronie, ale spisał się dobrze. Przed przerwą Lechia nie potrafiła przeprowadzić groźnej akcji po jego stronie, a Kuba aktywnie włączał się w akcje ofensywne (np. w 8. minucie). Zaliczył "pół asysty" przy trafieniu Radovicia, gdy piłka podana przez Vrdoljaka odbiła mu się od głowy i trafiła w poprzeczkę. Dwukrotnie mógł też trafić do siatki – najpierw w 26. minucie był bliski przecięcia długiego zagrania w "szesnastkę" (sędzia uznał jednak, że wślizgiem faulował Buchalika), a w 44. minucie po jego strzale piłka zmierzała do siatki, ale po drodze trafiła w jednego z obrońców. Po zmianie stron był już znacznie bardziej skupiony na obronie, ale mimo to parę piłek przeszło w nasze pole karne z jego strefy, choć nie powinno.
Artur Jędrzejczyk najwyraźniej przemyślał błędy ze spotkania przeciwko Piastowi i tym razem już był nie do przejścia. Wygrywał pojedynki, także główkowe, włączał się w akcje ofensywne i dobrze współpracował ze stoperami. Zdrzemnął się tylko raz, ale za to był to bardzo kosztowny błąd, bo spóźnił się z asekuracją Astiza przy bramce Traore.

Niepewnie zagrała para naszych stoperów Inaki Astiz i Marko Suler. Niby Astiz cały czas czyścił, odebrał 13 piłek, wygrywał "główki" i zawzięcie walczył z Traore, ale i tak nie ustrzegł się paru poważnych błędów. Już w I połowie nie zawsze dawał sobie radę z kryciem reprezentanta Burkina Faso, ale przede wszystkim zawalił strasznie przy golu na 1-1. Aż nie mieści się w głowie, że Hiszpan dał się tak łatwo ograć. Traore otrzymał bowiem dalekie podanie od któregoś z obrońców, Inaki pozwolił, by zgasił piłkę stopą, dał mu się odwrócić i wpuścił go w pole karne. Trzy błędy w ciągu 2 sekund. Natomiast Suler niby grał spokojnie, ale wciąż nie sposób przewidzieć czy jakimś nieprzewidywalnym ruchem nie spowoduje groźnej sytuacji, jak choćby zrobił to w 50. minucie. Ogólnie nie było źle, ale wolelibyśmy, by Słoweniec wzbudzał większe zaufanie. Może potrzeba mu większej liczby meczów?
Rezerwowi:
Dominik Furman: grał 15 minut, niczym się nie wyróżnił.
Jorge Salinas i Michał Żyro: byli na boisku za krótko, by opisać ich występ.
Średnia ocen redakcji legioniści.com (skala 1-6)
Miroslav Radović – 4,5
Jakub Kosecki – 4,2
Ivica Vrdoljak – 4,0
Danijel Ljuboja – 4,0
Jakub Rzeźniczak – 3,9
Artur Jędrzejczyk – 3,8
Michał Kucharczyk – 3,7
Dusan Kuciak – 3,6
Daniel Łukasik – 3,4
Inaki Astiz – 3,4
Marko Suler – 3,2
Rezerwowi:
Dominik Furman – 3,2
Jorge Salinas – 3,1
Michał Żyro – 3,0
UWAGA! Średnia ocen wystawionych przez redakcję nie musi być spójna z treścią "Plusów i minusów" i stanowi niezależną część tej publikacji.