Mecz przyjaźni pomiędzy Radomiakiem i Legią cieszył się olbrzymim zainteresowaniem i to oczywiście nie za sprawą świetnej formy piłkarzy jednego, czy drugiego klubu. Akurat zarówno my, jak i nasi bRRacia z Radomia, w ostatnim czasie nie jesteśmy rozpieszczani przez piłkarzy.
Relacja z trybun: Zgraja grajków znów się błaźni, na trybunach mecz przyjaźni
Stadion w Radomiu na razie jest zdecydowanie za mały względem zainteresowania kibiców obu klubów. Nic więc dziwnego, że wszystkie wejściówki rozeszły się w przedsprzedaży, a wiele osób, by tylko mieć zagwarantowane miejsce na tym meczu kupowało karnety na rundę wiosenną RKS-u lub później pakiety na mecze Radomiaka ze Śląskiem i Legią. Ponad 10 dni przed spotkaniem wszystkie wejściówki rozeszły się i jedyną opcją było czatowanie na sponsorskie zwroty do systemu (te faktycznie pojawiły się i to przynajmniej dwukrotnie). Bądź też wchodzenie na stadion "na patencie".
Na szczęście budowa dwóch pozostałych trybun na stadionie przy ul. Struga ruszyła mocno z kopyta i prace przebiegają szybciej niż pierwotnie zakładano. Do końca obecnego roku mają zostać dokończone obie trybuny za bramkami i wówczas pojemność obiektu wzrośnie z 8,8 do 14,5 tys.
Początkowo spotkanie w Radomiu miało być rozgrywane w niedzielę o 17:30. Później jednak przełożono je na sobotni wieczór. Legioniści do Radomia przyjeżdżali z reguły wcześniej, aby spotkać się, pogadać, pomelanżować. Bo w końcu każda okazja jest do tego dobra. Względem naszej ostatniej wizyty, przybyło sporo miejsc parkingowych nieopodal stadionu, na na razie prowizorycznym parkingu. To co z kolei rzucało się w oczy od razu, to minimalna liczba policji w okolicy stadionu. Dla przykładu idąc od stacji kolejowej, psiarnię dało się zauważyć (jedna kabaryna) dopiero przy samym stadionie. Dla porównania, idąc nawet na mecz przyjaźni w Warszawie, od stacji Warszawa Powiśle (ta sama odległość co w Radomiu) - mija się setki funkcjonariuszy.

O ile brak mundurowych - na plus, to poprawić przydałoby się system wejść na obiekt. Mała liczba kołowrotków sprawia, że wpuszczanie trwa niemiłosiernie długo. No dobra, ale nie narzekajmy - tyle, że na przyszłość warto ruszyć do bramek wejściowych ze sporym wyprzedzeniem. A w sobotni wieczór na stadionie Radomiaka zaplanowano pierwszy w historii pokaz świetlny. Ze skrzypaczką na murawie. Przygaszone światła były sprzymierzeńcem osób, dla których zabrakło biletów - bramofurty były wtedy podwójnie wydajne.
Oficjalnie na trybunach pojawiło się 8227 kibiców. Młyn wypełniony był na maksa i trudno było wcisnąć igłę. Nasza liczba jest trudna do oszacowania, biorąc pod uwagę, ilu z nas załatwiało sobie bilety na własną rękę lub przed radomian. Wydaje się jednak, że 900 osób od nas było na pewno. Wymierzanych z radomianami w młynie. Oczywiście, wobec przedmeczowego "umacniania zgody", niektórzy - niczym na skoczni w Planicy - zmagali się z wiatrem pod narty i kilka rekordowych skoków udało się odnotować. Na naszym sektorze mieliśmy nawet jednego wybitnie utalentowanego w tym elemencie "skoczka", który ma szansę powalczyć na Zimowych Igrzyskach we Włoszech o medale.
W młynie RKS-u, nie mogło zabraknąć zgodowego płótna "Radomiak i Legia". Na fladze "(L)egia" zawisł początkowo transparent ("Sto lat Siekiera! GRRatulacje") skierowany do "Siexy", który dzień wcześniej wygrał swoją pierwszą walkę w KSW (w Libercu), gdzie był wspierany przez liczną grupę fanatyków. Przez pierwszy kwadrans żadna ze stron nie prowadziła dopingu - na prośbę Radomiaka była to forma protestu przeciwko chu...ym wynikom osiąganym przez ich piłkarzy w tym roku. Trybuna VIP-owska momentami chyba nieświadoma formy protestu, próbowała coś tam pośpiewać.
Prawdziwy doping jednak ruszył dopiero po piętnastu minutach. Zgodnie z tradycją prowadzony był w zgodowej formie. Z licznymi śpiewami legijno-radomskimi, wśród których prym wiodła pieśń "Legia i Radomiak, Radomiak i Legia" (śpiewana również na dwie trybuny) oraz "A melanż trwa, Radomiak, Legia Warszawa". Początkowo z gniazda dowodził wodzirej RKS-u, później dołączył do niego "Przygoda" z Legii. A nasze humory były tego dnia zmienne. Po pierwszych kilku minutach wydawało się, że Legia rozbije Radomiaka i wygra bardzo pewnie. Fani gospodarzy już widzieli kolejną piątkę w plecy. Tymczasem od 15. minuty, na murawie gracze Legii byli tylko tłem i jeszcze przed przerwą, Radomiak wyszedł na prowadzenie, wykorzystując kuriozalne błędy sprowadzonego z Lizbony Kovacevicia, czy linii obrony z Barcią i Ziółkowskim na czele. Kiedy Radomiak po raz trzeci, kilka minut po zmianie stron, zdobył bramkę - gdyby nie mecz przyjaźni na pewno niosłoby się "Legia grać...". Nie chcąc jednak psuć radomianom radości, których przecież w ostatnim czasie nie mieli zbyt wiele, wkur...nie tłumiliśmy w sobie. Bo zwyczajnie to co odpie...li tego dnia grajki z eLką na piersi było czymś poniżej jakiejkolwiek krytyki.
Dodajmy, że w I połowie na cześć "Siexy" odśpiewana została przyśpiewka - "Jaceeeek Siekieraaa" (na melodię "Hitu z Wiednia"), a następnie skandowano głośne "Warsaw Fans Hooligans". W drugiej połowie w zgodowym repertuarze, pojawiły się także pieśni radomskie i legijne, które po tylu wzajemnych wizytach, każdy z nas zna już doskonale. I tak śpiewaliśmy "Gdzieś na końcu świata, gdzie Wareckie piwo jest...", a później także legijne "Gdybym jeszcze raz...". Były też przyśpiewki "Legia i Radomiak, niech ta przyjaźń wiecznie trwa", czy "Ole ole, ole ola, Radomiak Radom, Legia Warszawa". Poziom decybeli nie był oszałamiający, choć lepszy względem naszej ostatniej wizyty przy Struga w listopadzie 2023.
Po meczu kibice Radomiaka świętowali z piłkarzami zdobycie trzech punktów. Niezwykle ważnych w walce o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. My tym razem nie mieliśmy grajkom nic do przekazania. W środę czeka nas niezwykle ważny mecz Pucharu Polski z Jagiellonią - niewykluczone, że to ostatnia nasza nadzieja na europejskie puchary w kolejnym sezonie. Na Łazienkowską wybiera się liczna grupa fanów z Podlasia. Legia z kolei na środowy wieczór zapowiedziała odwołany (na mecz z Puszczą) pokaz świetlny. Tak jakby teraz, po kolejnej padace zaserwowanej przez naszych gwiazdorów zarabiających kilkakrotnie więcej niż zawodnicy Radomiaka, Korony, czy Piasta (z którymi w tym roku tracili punkty), wszystko było w jak najlepszym porządku...
Frekwencja: 8227
Kibiców gości: 900
Flagi gości: 1
P.S. Na trybunach wywieszone zostały transparenty "Łukasz Sto lat!", "Spajder sto lat!"
Autor: Bodziach
