W środę Legia Warszawa zagra na swoim stadionie z Jagiellonią Białystok w spotkaniu o awans do półfinału Pucharu Polski. Ligowe niepowodzenia sprawiły, że triumf w krajowym pucharze staje się priorytetem i niewykluczone, że jedyną szansą na europejskie puchary w przyszłym sezonie.
Awans albo nic
KURSY NA LEGIA - JAGIELLONIA
FORTUNA: {BUKMECZ=MPL158498617}
Kolejna klęska
Ostatni mecz zamiast powrotu nadziei, raz jeszcze wlał w serca kibiców raczej morze niepewności. W weekend Legia pojechała do Radomia, gdzie zmierzyła się z Radomiakem. Chociaż spotkanie zaczęło się doskonale dla graczy Goncalo Feio, bo dosyć szybko wynik otworzył Bartosz Kapustka, to jednak potem sprawy na boisku przybrały bardzo zły obrót. Jeszcze przed przerwą przeciwnicy wyszli na prowadzenie, a po zmianie stron dyspozycja stołecznego klubu była dramatyczna. Nie pomógł nawet Ilja Szkurin, który tego dnia zadebiutował w nowych barwach. Białorusin sporadycznie był przy piłce i nie oddał ani jednego strzału na bramkę Radomiaka.
Wobec takiego rozwoju wydarzeń, trudno spodziewać się przed najbliższym spotkaniem czegokolwiek dobrego. Tak przynajmniej nakazuje logika, chociaż na pewno motywacji legionistom nie zabraknie. Wobec bardzo słabej lokaty w tabeli, już za chwilę może okazać się, że awans do europejskich pucharów będzie można wywalczyć tylko poprzez triumf w Pucharze Polski. Do tej pory w krajowym pucharze gracze Goncalo Feio radzili sobie dobrze. W 1/8 finału Legia pewnie aż 3-0 ograła ŁKS Łódź, a wcześniej pokonała Stal Mielec. W starciu z tym pierwszym zespołem dwa gole strzelił Marc Gual, który potrzebuje meczu na przełamanie. Hiszpan ostatnio głównie zawodzi. To właśnie bramki zdobyte w rywalizacji z łodzianami były jego ostatnimi jak do tej pory.
Jednak nie tylko Gual jest obecnie bez formy. W ostatnim spotkaniu zawiedli niemal wszyscy. Niepewny był Vladan Kovačević, na środku defensywy złe decyzje miał także Sergio Barcia. Goncalo Feio w pomeczowych wypowiedziach zasugerował, że gdyby miał możliwości, to tego dnia wymieniłby wszystkich graczy. Dlatego trudno jest zgadnąć, kogo Portugalczyk pośle do boju w środę. Nie ma teraz żadnych pewnych piłkarzy do gry, bo każdy gra poniżej swoich umiejętności.

Jaga na fali
Jagiellonia jest w gronie głównych faworytów do mistrzowskiego tytułu. W ligowej tabeli najbliższy rywal Legii zajmuje trzecie miejsce ze stratą dwóch punktów do Lecha. Wszystko mogłoby wyglądać inaczej, gdyby w ostatniej kolejce białostoczanie zgarnęli trzy punkty w rywalizacji z Cracovią. Początkowo wszystko na to wskazywało - do przerwy prowadzili oni po golach Darko Čurlinova i Jesusa Imaza. Ostatnie 20 minut to jednak kompletna zmiana optyki meczu. Krakowianie doprowadzili do remisu, czym mocno skomplikowali sytuacje swoim przeciwnikom. Dla podopiecznych Adriana Siemienca była to druga strata punktów w tym roku. Wcześniej, dosyć niespodziewanie, przegrali 1-2 ze Stalą Mielec. Pomimo nieregularnych potknięć, Jagiellonia w tym sezonie prezentuje stałą i wysoką formę. Drużyna, podobnie jak Legia, gra obecnie na trzech frontach. Poza wspomnianą Ekstraklasą, w europejskich pucharach radzi sobie niemal bezbłędnie, natomiast w Pucharze Polski pokonała Olimpię Grudziądz oraz Chojniczankę Chojnice.
Duży wkład na osiągane wyniki w tym sezonie ma formacja ofensywna. Jagiellonia ma najwięcej goli strzelonych ze wszystkich drużyn - ich średnia to blisko dwie zdobyte bramki na kolejkę. Najskuteczniejsi w tym sezonie są Jesús Imaz oraz Afimico Pululu. Hiszpan w 38 meczach wpisał się na listę strzelców aż 21 razy. 34-letni pomocnik gra w Polsce od sezonu 2017/2018 i co roku jest znaczącym punktem drużyny. W samych ostatnich pięciu meczach Imaz strzelił cztery gole. Pululu, który nadal budzi spore zainteresowanie na rynku transferowym, ma na koncie 16 trafień. Oprócz nich wyróżniającymi postaciami są Kristoffer Hansen czy Darko Čurlinov.
Pucharowa historia po stronie Legii
W tym wieku Legia grała z Jagiellonią w Pucharze Polski trzy razy. W 2008 roku w 1/8 finału po 90 minutach utrzymał się bezbramkowy remis, natomiast w rzutach karnych lepiej spisali się gracze "Wojskowych". Podobnie było w 2004 roku. Najpierw w Białymstoku goście wygrali 2-0 (potem rezultat zmieniono na walkower dla Legii), a w rewanżu było 0-0. Środowy pojedynek będzie więc okazją na podtrzymanie dobrej passy w rywalizacji z tą drużyną w krajowym pucharze. Nieco gorzej niestety wyglądają potyczki pomiędzy obydwoma klubami na przestrzeni ostatnich lat. W tym sezonie w Białymstoku padł remis 1-1. Jedynego gola dla "Wojskowych" strzelił wtedy Marc Gual. W poprzednim sezonie Legia na wyjeździe przegrała z kolei 0-2, natomiast u siebie drużyny podzieliły się ze sobą punktami (1-1).
Gdzie obejrzeć?
Spotkanie Legii z Jagiellonią rozpocznie się w środę o godzinie 21:00. Transmisję będzie można zobaczyć na TVP Sport. Mecz będzie także dostępny na stronie internetowej www.sport.tvp.pl oraz w aplikacji mobilnej TVP Sport. Zapraszamy do śledzenia naszej tekstowej RELACJI LIVE!, a także do czytania wszystkich materiałów pomeczowych.
Przewidywany skład
Zapraszamy do korzystania z aplikacji 11.legionisci.com, w której możecie ustawić własną jedenastkę Legii i podzielić się nią ze znajomymi w socialmediach oraz w komentarzach pod artykułami. Wystarczy wkleić wygenerowany nad przyciskiem "zapisz" link z zielonej ramki. Zapraszamy do wspólnej zabawy.
