Za nami inauguracja sezonu 2025/26 w wykonaniu piłkarzy Legii. Przy Łazienkowskiej było cicho i zwyczajnie smutno... Takiej iście sparingowej atmosfery na naszym stadionie nie było od dawna. Fani Legii z Żylety zorganizowali tzw. strajk ostrzegawczy. Dotychczasowe "ostrzeżenia" w postaci haseł wywieszanych na transparentach przez kilkanaście miesięcy, nie zmusiły do refleksji klubowych działaczy oraz właściciela.
Relacja z trybun: Atmosfera jak na przedsezonowym sparingu
W legijnych gabinetach od lat żyją we własnym świecie. W Nibylandii. Nasz klub od kilku lat nie jest w stanie skutecznie walczyć o mistrzostwo Polski, w oczach wielu kibiców w obecnych rozgrywkach nawet nie podejmuje rękawicy już na starcie rozgrywek, bowiem w klubie nikt nie pomyślał o solidnym wzmocnieniu składu. Składu, który w ostatnim sezonie tracił do lidera skromnych 16 punktów, a z ligową czołówką zdobył całe dwa punkty. Ba, dziw bierze, że w ogóle udało się zakontraktować trenera i o dziwo szybciej, aniżeli uczynił to prezes PZPN. Choć, co zupełnie nas nie dziwi, przed meczem z Aktobe pojawiły się głosy, że Iordanescu może lada moment zrezygnować z posady, jako że czuje się oszukany (m.in. brakiem zapowiedzianych wzmocnień). Jak widać niektórzy szybko poznają się na włodarzach Legii...

Przypomnijmy, że Nieznani Sprawcy już na ostatnim meczu kończącym sezon 2025/26 apelowali do kibicowskiej braci, by nie kupowali karnetów do czasu jakichkolwiek ruchów ze strony klubowych włodarzy. Hasło "Nie finansuj dziadostwa" uznano jednak w gabinetach za blef. Błędnie. 2 lipca grupy kibicowskie Legii ogłosiły zawieszenie dopingu, opraw, ale także przychodzenia na stadion. "Nie godzimy się na kolejny sezon dziadostwa i przeciętniactwa. Na tydzień przed startem rozgrywek drużyna, która zajęła w poprzednim sezonie 5. miejsce w ligowej tabeli, praktycznie nie została wzmocniona. Nie wiemy, co dzieje się z pieniędzmi zarobionymi w lidze konferencji. Wpływy z dnia meczowego i kilkunastu kompletów również nie zasiliły, jak widać, konta na potencjalne transfery. Po więcej argumentów za tę decyzję odsyłamy do naszych poprzednich, obszerniejszych wpisów" - informowali kibice, wyjaśniając swój strajk ostrzegawczy.
Odnośnie niekupowania karnetów, dodajmy że członek zarządu Legii ogłosił przed sezonem, że klub z Ł3 będzie rezygnował ze sprzedaży karnetów, a sezon 2025/26 będzie ostatnim, kiedy w ogóle abonamenty w dotychczasowej formie będą funkcjonować. Później zastąpią je tzw. subskrypcje, w ramach których swoją obecność na trybunach trzeba będzie potwierdzać przed każdym spotkaniem - aby wykupione miejsce nam nie przepadło. Taki model zaczerpnięty ze Skandynawii podobno.

Choć na mecz z Aktobe zamknięta była (decyzją UEFA) Żyleta - za odpalenie pirotechniki na ostatnich meczach europejskich pucharów w minionym sezonie, to normalnie w takich warunkach, legijny młyn wystawiany był na trybunie południowej. Tak było w niedalekiej przeszłości na meczach ze Steauą Bukareszt, Slavią Praga, czy Molde. Na meczu z Aktobe młyna nie było wcale. A sprzedaż biletów szła jak krew z nosa. I to pomimo faktu, że cały ostatni sezon, pomimo wyników znacznie poniżej oczekiwań, udało się osiągnąć najlepszą średnią frekwencję w historii Legii Warszawa. Ostatecznie uprawnionych do wejścia na trybuny było nieco ponad 12,6 tys. kibiców, a większość z nich ostatecznie na stadion przyszła.
Jak się okazało przed spotkaniem, niewiele brakowało a Aktobe mogłoby przegrać walkowerem, jak swego czasu Legia z Celtikiem, gdy na boisko w Edynburgu w samej końcówce wszedł Bartosz Bereszyński. W ekipie z Kazachstanu dopytywano w UEFA, czy Artur Szuszenaczew na pewno może wystąpić, a kiedy uzyskano informajcę, że zawodnik musi pauzować, trener nie wystawił go na plac.

W sektorze gości pojawiło się ok. 150 kibiców z Kazachstanu. Mieli oni ze sobą 8 niemal identycznych małych flag klubowych, a także kilkanaście flag narodowych. Jak można się domyślać, zdecydowana większość z nich żyje i pracuje w Polsce. Szczególnie, że połączenie z Aktobe do Warszawy jest naprawdę mocno skomplikowane, nie mówiąc o jego kosztach. W trakcie spotkania przyjezdni kilkakrotnie podejmowali próby dopingu.
Do samego rozpoczęcia meczu atmosfera na stadionie nie przypominała ani trochę meczu o jakąkolwiek stawkę. Nawet spikerzy, którzy wobec przenikliwej ciszy byli zdecydowanie lepiej słyszalni, głosy mieli mocno markotne. Zapewne i dla nich praca w takich "okolicznościach przyrody" nie jest niczym fajnym. Nie było więc charakterystycznego "Ceeeeee" w wykonaniu "Jurasa". Nawet przedmeczowy "Sen o Warszawie" wyszedł słabiutko. Widać było, że część przybyłych na stadion osób nawet w tym momencie nie zamierzało śpiewać pieśni Czesława Niemena, którą niektórzy "eksperci" określają hymnem Legii.

W pierwszych minutach spotkania, pojawiały się nawet z trybun pojedyncze okrzyki, czy próby śpiewów. Zarzucały je raz osoby z trybuny zachodniej (ze skraju z Żyletą), innym razem ktoś ze wschodniej. Bez ładu i składu. Kiedy gracze z Kazachstanu zdobyli bramkę, pojawiły się nawet głośniejsze okrzyki "Legia grać, k... mać!" oraz "Hej Legio jazda z k...!". A następnie po dłuższej chwili namysłu arbiter gola anulował i można było odetchnąć z ulgą. Pośród prób przyśpiewek pojawiły się bluzgi - zarówno pod adresem wrogich klubów, ale także okrzyki skierowane do właściciela i prezesa w jednym. "Mioduski, gdzie są transfery" - pytali kibice, by później parokrotnie próbować prowadzić dialog: "Mioduski! Co? Ty k...".
Poza tym na trybunach nie działo się nic. Zupełnie nic. Osoby, które przyszły na stadion mogły podziwiać wybitną piłkarską ucztę, okraszoną jednym golem. Nawet całkiem ładnym. Jako że wygrana 1-0, wobec rewanżu na naprawdę trudnym terenie, jest mocno nie satysfakcjonująca, widać było po próbach ataków naszych piłkarzy. Ale zamiast tego niewiele brakowało, by to przyjezdni doprowadzili do wyrównania. W doliczonym czasie gry, sędzia długo czekał na decyzję VAR, czy przypadkiem Kazachom nie należał się rzut karny. Na szczęście "jedenastki" nie odgwizdał. Fani opuszczali trybuny w posępnych nastrojach. Bez żadnych podziękowań pod adresem piłkarzy.
Spikerzy poinformowali, że przyjezdni będą mogli opuścić stadion 20 minut po zakończeniu meczu. Rewanż w Kazachstanie rozegrany zostanie za tydzień. Zwycięzca dwumeczu zagra w II rundzie Ligi Europy z Banikiem Ostrava. Czesi już rozpoczęli dystrybucję wejściówek dla swoich kibiców. Dla przyjezdnych przygotują 811 biletów. Przegrany dwumeczu Legii z Aktobe zagra w Lidze Konferencji ze Spartą Praga.
Przed nami wyjazd do Poznania na mecz z Lechem o Superpuchar Polski, na który normalnie się wybieramy. Przy Bułgarskiej sprzedano komplet biletów, więc na pewno na trybunach będzie gorąca atmosfera. Zupełnie inna od tej, jaka miała miejsce w czwartkowy wieczór przy Ł3. Czy to się zmieni w najbliższym czasie? Daje się słyszeć, że mocno spóźnieni, ale w końcu klubowi działacze ruszyli na zakupy, by późno, bo późno, ale wzmocnić zespół na rozpoczęty właśnie sezon.
Frekwencja: 12 239
Kibiców gości: ok. 150
Flagi gości: 8
Autor: Bodziach
