Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Warszawskie dzieci pójdziemy w bój...

wtorek, 5 sierpnia 2025 18:59 galeria
Relacja z trybun: Warszawskie dzieci pójdziemy w bój...
fot. Mishka / Legionisci.com
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com

Trzy dni po meczu z Banikiem, na Łazienkowskiej zagraliśmy pierwszy domowy mecz ligowy w sezonie 2025/26. Naszym przeciwnikiem była Arka, która po paroletniej przerwie wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. Normalnie w takich okolicznościach, niemałą część repertuaru stanowiłyby wzajemne bluzgi. Jako że mecz rozgrywany był w obecności kilkunastu Powstańców Warszawskich, dwa dni po 81. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego, ustalono, że tego dnia zarówno legioniści, jak i arkowcy, powstrzymają się od wzajemnych uszczypliwości.


Przed meczem Nieznani Sprawcy opublikowali komunikat dotyczący traktowania kibiców gości na naszym stadionie przez policję. Mundurowi w Warszawie dostają małpiego rozumu kiedy tylko gra Legia - kolejne grupy kibiców gości mają chore przeprawy w drodze na stadion, jak i przy wchodzeniu na trybuny. Co widać z naszej strony także podczas dróg dojazdowych na Łazienkowską, gdzie wszyscy zmierzający na stadion traktowani są jako potencjalni bandyci, narkomani i dilerzy. Setki funkcjonariuszy za wszelką cenę próbuje sobie poprawić statystyki.


Kibice Arki do Warszawy przyjechali dwoma pociągami specjalnymi. Pierwszy z nich odjechał z Gdyni Głównej o 12:46, drugi o 13:30. W sektorze gości cała grupa zameldowała się przed meczem w 1050 osób, w tym delegacje zgód żółto-niebieskich. Przyjezdni wywiesili 5 flag: "Arka" (biało-czerwona), Arka Gdynia, Fan-club Rumia, Powiat Pucki on tour, TPAG oraz dodatkowo na dole małą flagę niepełnosprawnych. W pierwszej połowie przyjezdni wywiesili także malowany transparent "Pamiętamy", z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.



Wszystkie wejściówki na mecz z Arką wyprzedane zostały kilka dni przed meczem. Rzekomo dzięki ograniczeniu liczby karnetów do 7500 szt., miała się poprawić realna frekwencja na trybunach. Jak na razie - nic z tego. Spotkanie obejrzało niespełna 26,5 tys. fanów, choć rozprowadzono 3 tysiące więcej biletów, karnetów i subskrypcji.


Mniej więcej pół godziny przed meczem na telebimach można było zobaczyć rozmowę na żywo z jednym z Powstańców, który wyrażał zachwyt kibicami z Żylety. "Cześć i chwała Bohaterom" - skandowali legioniści. A hasło to pojawiało się tego dnia jeszcze kilkukrotnie. Parę minut później skandowali je również arkowcy. Nie pierwszy raz można zobaczyć, że są kwestie, w których kibice zwaśnionych klubów mówią jednym głosem. Mniej więcej 20 minut przed pierwszym gwizdkiem, z głośników poleciała pieśń "Warszawskie dzieci pójdziemy w bój", której refren donośnie wybrzmiewał z trybun. W naszym oflagowaniu nie mogło zabraknąć obowiązkowych flag w związku z datą rozegrania meczu - "PamiętaMY", płótna "Warszawiacy" (z symbolem Polski Walczącej, z hasłem "Warszawskie dzieci pójdziemy w bój, za każdy kamień Twój, stolico damy krew!"), a także biało-czerwonej flagi "Wilno Lwów". Cały stadion tego dnia odśpiewał "Mazurka Dąbrowskiego", a spotkanie poprzedziła również minuta ciszy ku pamięci Bohaterów, którzy przed 81. laty oddali życie za naszą wolność.



W niedzielny, ciepły wieczór, dopingiem kierował Kamil. Trzeba przyznać, że kilka razy konieczna była reprymenda, ale w przeważającej większości spotkania, zdzieraliśmy gardła na odpowiednim poziomie. W pierwszej połowie na Żylecie wywieszony został transparent "Francja, Skandynawia, Niemcy, Benelux - najlepsze dowody na to, jak imigracja niszczy narody i społeczeństwa". Na murawie grający w mocno przemeblowanym składzie legioniści przeważali od pierwszej minuty, ale dogodnych sytuacji mieli jak na lekarstwo. A kiedy te się nadarzyły, były niestety marnowane, powodując zdenerwowanie. Wszyscy jednak wierzyliśmy, że w końcu piłka wpadnie tam, gdzie trzeba. Pod koniec pierwszej części spotkania, głośniej ryknęliśmy "Hej Legia gol".


W przerwie na murawie pojawili się młodzieżowcy Legii U-15 oraz U-19, który w minionym sezonie wywalczyli tytuły mistrza Polski. Po dekoracji na środku boiska, zostali zaproszeni przez fanów z Żylety, gdzie kolejno - najpierw z młodszymi, potem ze starszymi, zaśpiewaliśmy "Warszawę", a następnie wspólnie - "Mistrzem Polski jest Legia" oraz "Walczyć, trenować, Warszawa musi panować!". Pod adresem obecnych Powstańców skandowaliśmy jeszcze "Za tę walkę o stolicę, dziś dziękują Wam kibice".



Wracających po przerwie na murawę piłkarzy witały okrzyki "Hej Legio jesteśmy z Wami!". Mające podnieść na duchu, nakręcić do jeszcze większego zaangażowania, by mecz skończył się po naszej myśli. Najmocniej nakręciliśmy się w 60. minucie spotkania, kiedy ryknęliśmy "Gdybym jeszcze raz" - z piekielną mocą. Jak wspomnieliśmy, wzajemnych uprzejmości tego dnia nie było wcale. Bluzgi pojawiły się tylko raz - pod adresem PZPN, kiedy sędzia Lasyk przerwał gwizdkiem nasz szybki atak, odgwizdując przewinienie, które miało miejsce sporo wcześniej. Od 85. minuty, przez około 10 ostatnich minut (wszak arbiter doliczył 5 min. do regulaminowego czasu), śpiewaliśmy bez koszulek "Gdybym jeszcze raz". Niesamowicie nakręceni wydzieraliśmy się wniebogłosy, wierząc, że legioniści w ostatnich akcjach strzelą zwycięskiego gola. I zabrakło naprawdę niewiele, bowiem dwukrotnie Wszołek mógł tego dokonać. Niestety, nie tym razem.


Po końcowym gwizdku to przyjezdni mieli powody do radości, świętując ze swoimi piłkarzami remis. Około północy pierwszy pociąg z ekipą żółto-niebieskich odjechał w kierunku Trójmiasta. Po naszej stronie nie było tego dnia wspólnych śpiewów z zawodnikami. Teraz przed nami wyjazd na Cypr na mecz z AEK-iem Larnaka, a następnie dwa domowe spotkania - najpierw z GieKSą, a następnie rewanż z Cypryjczykami w 3. rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy.


P.S. Na Żylecie wywieszony został transparent "PDW Taxi, Dżambo, Belmondziak ZK. Czekamy na Was bracia!".


Frekwencja: 26 452
Kibiców gości: 1050
Flagi gości: 5


Autor: Bodziach





Udostępnij