Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Pod Lupą LL! - Bartosz Kapustka

niedziela, 24 sierpnia 2025 15:31
Pod Lupą LL! - Bartosz Kapustka
Bartosz Kapustka - fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com

Pierwsze spotkanie w fazie play-off Ligi Konferencji UEFA przeciwko Hibernian FC zakończyło się korzystnym rezultatem dla Legionistów. W meczu, w którym Legia pokonała zespół ze Szkocji 2-1, 88 minut na boisku rozegrał Bartosz Kapustka. Przyjrzyjmy się zatem, jak w tej rywalizacji odnalazł się wicekapitan drużyny z Warszawy.


W początkowej fazie spotkania Bartosz Kapustka nie potrafił zaznaczyć swojej obecności na boisku w istotny sposób. To po części na nim spoczywa odpowiedzialność za brak umiejętności wyprowadzenia piłki z własnej połowy. Wysoki pressing gospodarzy sprawił, że pod dużą presją piłkę musieli wyprowadzać nasi stoperzy, a Rafał Augustyniak był odcięty od podań. W takich sytuacjach od bardziej kreatywnych graczy oczekuje się zejścia niżej i przygotowania ataku pozycyjnego. Tego w pierwszej połowie wielokrotnie brakowało, co bezpośrednio przekładało się na straty piłki i brak kontroli nad meczem.


W 28. minucie Legia wyprowadzała kontratak po przejęciu piłki na własnej połowie i po kilku podaniach wydawało się, że lada moment „Wojskowi” znajdą się pod bramką przeciwnika w przewadze liczebnej. Kluczowym podaniem tej akcji miało być zagranie Kapustki, który, próbując wypuścić Rubena Vinagre na wolną pozycję, zagrał niecelnie, a piłkę przejęli gospodarze. Do takich niechlujnych podań Bartosza Kapustki niestety już przywykliśmy, ponieważ niemal w każdym spotkaniu zdarzają mu się podobne zagrania.


Zaczęliśmy od wytykania błędów Bartosza Kapustki, ale nie sposób nie wspomnieć również o jego dobrych momentach w tym spotkaniu. W akcji bramkowej to właśnie Kapustka dopadł do bezpańskiej piłki po strzale Augustyniaka, minął jednego rywala w polu karnym i oddał strzał, który został zablokowany przez reprezentanta Demokratycznej Republiki Konga, Rocky’ego Bushiriego. Jak się okazało w powtórce VAR, Bushiri pomagał sobie ręką i arbiter – po długiej analizie sytuacji – podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił niezawodny Jean-Pierre Nsame.


W drugiej połowie akcją, za którą należy wyróżnić środkowego pomocnika Legii, była sytuacja z 62. minuty. Po cierpliwym, wielopodaniowym rozegraniu ataku pozycyjnego, piłkę w polu karnym – po podaniu od Elitima – otrzymał właśnie Kapustka i mocnym strzałem po ziemi posłał ją w stronę dalszego słupka, pozbawiając szans na interwencję bramkarza Hibernianu. Można często zarzucać Kapustce zbyt wolne tempo rozgrywania piłki, ale od zeszłego sezonu wydaje się być bezbłędny, jeśli chodzi o uderzenia z okolic 16. metra.


Nie był to jeden z najlepszych meczów Bartosza Kapustki w koszulce z „L” na piersi, ale faktem jest, że niestety do takiego poziomu gry reprezentanta Polski przywykliśmy. Gra z opaską kapitańską czy piłkarska przeszłość powodują, że oczekujemy od tego gracza wzięcia odpowiedzialności za zespół w trudniejszych momentach i bycia boiskowym liderem. Na ten moment rzeczywistość jest zgoła inna – Kapustka nie ma obecnie takich umiejętności, by odciskać piętno na zespole nieszablonowymi zagraniami. Jest to zawodnik solidny, który – będąc w formie – potrafi regulować tempo gry, od czasu do czasu zagrać podanie prostopadłe. Uważam, że zarówno dla nas, kibiców, jak i samego zawodnika, korzystne byłoby przedefiniowanie roli, jaką pełni w warszawskim zespole.

Udostępnij