Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Pod Lupą LL! - Damian Szymański

poniedziałek, 15 września 2025 17:33
Pod Lupą LL! - Damian Szymański
Damian Szymański - fot. Maciek Gronau
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com

Po szalonej końcówce letniego okna transferowego i przerwie reprezentacyjnej nadszedł czas na powrót na ekstraklasowe boiska. Oprócz oczekiwanych kilku debiutów liczyliśmy na rozpoczęcie dobrej ligowej passy, a biorąc pod uwagę, z jakimi rywalami przyjdzie się Legii mierzyć w najbliższych kolejkach, mecz z Radomiakiem jawił się jako konieczność sięgnięcia po komplet punktów. Zgodnie z przewidywaniami do pierwszego składu desygnowany został Damian Szymański, którego występ w tym spotkaniu trafił pod redakcyjną lupę.

 
Od pierwszych minut spotkania Szymański zaznaczał swoją obecność na boisku. Był graczem, który brał na siebie ciężar rozegrania gry od własnej bramki. Kilkukrotnie posłał dokładne, kilkudziesięciometrowe podania na drugą stronę boiska, umożliwiając rozciągnięcie gry przy nisko ustawionym zespole Radomiaka. Dokładał cegiełkę do dobrej gry legionistów w kontrpressingu, wielokrotnie dając sygnał do napierania na rywala po stracie piłki. W niektórych momentach wchodził do trójki stoper i niżej ustawiony pomagał w kreowaniu ataku pozycyjnego od swojej bramki. 
To, co wyróżnia Szymańskiego od Augustyniaka, to bez wątpienia mobilność i umiejętność rozegrania piłki. W 3. i 4. minucie Damian Szymański popisał się dalekimi przerzutami – kolejno do Rajovicia i Biczachczjana. W tym elemencie gry przewyższał go jedynie Piątkowski, który posyłał takie długie podania z dokładnością co do centymetra, co mogło imponować.
Szymański potrafił wprowadzić piłkę do trzeciej tercji także, zagrywając ją po ziemi i zdobywając przewagę. W 13. minucie, będąc w wykroku, intuicyjnie przedłużył piłkę w stronę Juergena Elitima, zostawiając tym zagraniem dwóch rywali za plecami. Kolumbijczyk niestety nie wykorzystał wolnej przestrzeni i, mając dużo czasu, zagrał piłkę za plecy Milety Rajovicia, do której nie zdążył dobiec również Wahan Biczachczjan.
 Szymański był ważnym ogniwem w planie taktycznym na ten mecz – niskie, kompaktowe ustawienie zawodników z Radomia, z intencją zamknięcia grania przez środek, niejako wymuszało długie podania, które zagrywane były do skrzydłowych.
Mówiąc o zawodniku grającym na pozycji nr „6”, nie sposób nie wspomnieć o tym, jak wyglądał on w destrukcji. W tym aspekcie gry Damian Szymański był niemal bezbłędny. Dobrze antycypował grę rywala, tak jak w 31. minucie, gdy nie pozwolił rozpędzić się przeciwnikowi przy linii, uprzedzając Romario wślizgiem.
Na przestrzeni całego meczu były gracz AEK-u Ateny notował ważne odbiory. Na początku 34. minuty bezpardonowo wbiegł przed Tapsobę i, po przechwycie futbolówki, nie zastanawiał się, posyłając prostopadłe podanie w stronę Rajovicia. Imponować może eksplozywność i szybkość podejmowania decyzji u tego zawodnika.
Gdy mówimy o ważnych odbiorach, nie możemy nie wspomnieć, że to właśnie nasz defensywny pomocnik rozpoczął akcję bramkową od przejęcia piłki. Zrobił to na wślizgu, będąc szybszym od Abdoula Tapsoby.

Legia Warszawa - Radomiak Radom Damian Szymański Bartosz Kapustka
fot. Mishka / Legionisci.com


Szymański swoją postawą na boisku zapracował w końcu na to, co w piłce zawsze cieszy najbardziej. W drugiej połowie odnalazł się w polu karnym i, po podaniu od Juergena Elitima, sprytnym strzałem po ziemi oszukał Filipa Majchrowicza. Po raz kolejny udowodnił, że na boisku potrafi wykazać się chłodną głową, a decyzyjność to jeden z jego najmocniejszych atutów.
Damian Szymański po strzelonej bramce wyostrzył sobie apetyt na dopisanie kolejnych liczb. Po dośrodkowaniu piłki w pole karne dopadł do niej i po raz kolejny spróbował swoich sił, uderzając po ziemi. Mileta Rajović wbił do bramki odbitą przez Majchrowicza piłkę, jednak Duńczyk był na spalonym.
W drugiej połowie, przy stanie 1:0, miała miejsce sytuacja, która mogła zmienić bieg wydarzeń tego meczu. Szymański, mając na swoim koncie żółtą kartkę, faulował przed polem karnym przeciwnika, zatrzymując rozwijającą się akcję Radomiaka. Mimo przemilczenia tej sytuacji przez media, uważam, że Legii się w tym momencie upiekło, ponieważ niejeden sędzia w tej sytuacji wyciągnąłby z kieszeni drugi żółty kartonik, a w konsekwencji – czerwony. To tak naprawdę jedyna rysa na wizerunku Szymańskiego po tym spotkaniu, które w jego wykonaniu było bardzo dobre.
Damian Szymański z meczu na mecz rozkręca się coraz bardziej i na ten moment bezapelacyjnie wygrywa rywalizację z Rafałem Augustyniakiem. Ten zawodnik spełnia wszystkie kryteria dobrej „6” – parametry motoryczne ma na wysokim poziomie, a to w połączeniu z jego cechami wolicjonalnymi przekłada się na to, że potrafi doskoczyć do rywala w każdej sytuacji i odebrać mu piłkę. W rozgrywaniu piłki od tyłu zapewnia spokój i wiele możliwości. Dzięki jego obecności w środku pola jest równowaga i podział zadań, a zyskują na tym zawodnicy o szczególnie ofensywnych inklinacjach jak chociażby Juergen Elitim.
Damian Szymański może stać się liderem warszawskiej Legii i pierwszym tak dobrym defensywnym pomocnikiem od czasów Bartosza Slisza.

Statystyki Szymańskiego z Radomiakiem (źródło: Ekstraklasa):
Minuty: 82
Bramki: 1
Asysty: -
Strzały/celne: 2/2
Liczba podań / celne: 55/46
Podania kluczowe: -
Dośrodkowania / celne: 1/0
Dryblingi / udane: - 2/2
Odbiory: 0
Dystans: 9.64
Sprinty: 5
Żółte kartki: 1
Czerwone kartki: -


Udostępnij