Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Pride of Poland

piątek, 3 października 2025 19:16 wideo
Relacja z trybun: Pride of Poland
Oprawa legionistów na meczu z Samsunsporem - fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com

Mocno przesadzone ceny biletów na mecz z Samsunsporem sprawiły, że frekwencja na trybunach była zdecydowanie poniżej oczekiwań i naszych ostatnich wyników. Bilet na Żyletę na to spotkanie kosztował 95 złotych, na pozostałe trybuny 135 i 160. Taniej było w pakietach (łącznie ze spotkaniami ze Spartą i zawsze groźną drużyną z Gibraltaru), ale i tak drogo - znacznie drożej niż ceny biletów na mecze Ligi Konferencji tego samego etapu rozgrywek w Poznaniu, czy Białymstoku, bo do cen Rakowa grającego w Sosnowcu nie ma sensu nawet porównywać.

A to wszystko odbyło się w na meczu, w którym rumuński szkoleniowiec postanowił wystawić całkowicie rezerwowy skład. Nawet sztab tureckiego przeciwnika Legii... był w szoku, że tak legioniści potraktowali premierowy występ fazy ligowej europejskich pucharów.

 

Oczywiście hasło "tylko mistrzostwo" zobowiązuje, ale nie oznacza, by pozostałe spotkania bagatelizować. Wejściówki na czwartkowy mecz od początku sprzedawały się marnie i ostatecznie na trybunach zebrało się zaledwie 18,7 tys. kibiców. W drodze na stadion jak zwykle "używała" sobie policja. Ci, którzy rzekomo mają pilnować porządku, aby poprawić statystyki i leczyć swoje kompleksy, robią wszystko, by zniechęcić normalnym kibicom uczęszczanie na stadiony. 

Samsunspor na wyjazdowym meczu z Legią
fot. Mishka / Legionisci.com

Kibice z Turcji przylecieli w dobrej liczbie. Większość z nich stanowiły fankluby z innych krajów, głównie z Niemiec. Miasto Samsun, leżące na północy Turcji, nad morzem Czarnym, liczy 1,3 mln mieszkańców. Do Warszawy drogą lądową jest ok. 3 tys. kilometrów. Tamtejszy klub, będący rewelacją ostatnich rozgrywek, posiada otwarty przed kilku laty stadion o pojemności 33 tys. W sektorze gości fani Samsunsporu stawili się w ok. 370 osób z sześcioma flagami plus jedną mini sektorówką, którą na cały mecz rozłożyli na krzesełkach. Swoją obecność kilkoma przyśpiewkami zaznaczyli już przed pierwszym gwizdkiem.
Na wyjście piłkarzy Nieznani Sprawy przygotowali oprawę. Nad sporym transparentem z hasłem "Pride of Poland" (Duma Polski), rozciągnięta została malowana sektorówka przedstawiająca orła. 


 
Nasz doping w pierwszej połowie był słaby. Niestety pod tym względem dostosowaliśmy się poziomem do gry piłkarzy, którzy już w 10. minucie stracili bramkę po jednej z nielicznych groźnych akcji tureckiej drużyny. W pierwszej części spotkania można zwrócić uwagę na śpiewaną na dwie strony "Warszawę", raz zarzucaną przez Żyletę, niedługo później przez kibiców z trybuny Deyny. Po straconej bramce dość długo śpiewaliśmy "Nie poddawaj się...". Kilka minut przed przerwą odśpiewaliśmy hymn.
Przed rozpoczęciem drugiej części meczu staraliśmy się podnieść piłkarzy na duchu i zmobilizować do jeszcze większego wysiłku, skandując "Hej Legio jesteśmy z Wami!". Nasi gracze przeważali, wymieniali setki podań, tylko nic z tego wynikało. No, raz ożywiliśmy się bardziej, kiedy w pierwszej akcji po przerwie piłka trafiła w słupek - do wyrównania zabrakło naprawdę niewiele. Trudno powiedzieć, czy to ten fakt, czy może solidny (jak najbardziej słuszny) opier...l od prowadzącego doping Kamila sprawił, że w drugiej połowie dopingowaliśmy znacznie lepiej niż w pierwszych 45 minutach. Przebojem była pieśń "Legia, Legia gol, lalalalala...", którą śpiewaliśmy dość długo, zachęcając do wspólnych śpiewów kibiców zebranych na pozostałych trybunach. Kibice Samsunsporu tymczasem zaprezentowali... telefoniadę. W pewnym momencie cały ich sektor włączył latarki w telefonach i wymachiwał nimi na wszystkie strony. Oprawa chyba zapożyczona od ŁKS-u, który w podobny sposób swego czasu ultrasował na meczu Pucharu Polski z nami.

Legia Warszawa - Samsunspor Kulubu stadion Legii
fot. Mishka / Legionisci.com

Przez całe spotkanie na samym dole Żylety, przed gniazdem, powiewała nasza flaga na kiju "Defenders of Europe". Chociaż kolejne ataki i kolejne dziesiątki podań nie doprowadzały do zmiany wyniku, wciąż wierzyliśmy, że los się musi odmienić... "Legia walcząca, Legia walcząca do końca" - niosło się z naszej strony. W końcu po jednym z rzutów rożnych piłka została dosłownie wepchnięta za linię bramkową i nastąpiła radość w naszych szeregach. Niestety trochę zmącona, bo część osób podejrzewało, że sędzia może dopatrzyć się przewinienia jednego z naszych graczy... Piłkarze zdążyli ustawić już piłkę na środku boiska, pokazując, jak bardzo zależy im, na jak najszybszym wznowieniu gry, by powalczyć o zwycięskiego gola... Ale ostatecznie VAR dopatrzył się przy rzucie rożnym... spalonego. "Lalalalala f...k UEFA" - śpiewała Żyleta, reagując na decyzję sędziego. 
Legioniści walczyli, szarpali, ale bramki nie zdobyli. To, co zapamiętamy z czwartkowego meczu to sytuację z "Jędzą", który po tym, jak jeden z Turków próbował symulować skurcze, czy inną błahą dolegliwość, postanowił go - niczym przedstawiciel Polskiego Czerwonego Krzyża - za dwie nogi wyciągnąć za linię boczną boiska. Przeciągnął w ten sposób rywala dobrych kilka metrów, ale kiedy ten zaczął się rzucać, i nie docenił "misji pokojowej" Jędrzejczyka, pozostał (już bez problemów ze skurczami) półtora metra od linii końcowej. Sędzia również nie docenił szlachetnego gestu naszego kapitana. Tylko Żyleta skandowała głośno, podobnie jak przed meczem, "Artur Jędrzejczyk".
Trybuny opuszczaliśmy w minorowych nastrojach. Wszak tego dnia wszystkie polskie drużyny wygrały swoje mecze. Rezerwy Legii zaś nie zdołały zdobyć choćby punktu przeciwko naprawdę słabemu tego dnia przeciwnikowi. Za trzy dni czeka nas pierwszy od kilku lat wyjazd do Zabrza, gdzie udamy się pociągiem specjalnym. Po nim zaś czeka nastąpi przerwa na mecze reprezentacji. Na Ł3 wrócimy dopiero an koniec miesiąca, kiedy czekać nas będą mecze z Lechem oraz Pogonią (w PP).
P.S. Na Żylecie wywieszony został transparent "Ś.P. Fukacz".
Frekwencja: 18 712
Kibiców gości: ok. 370
Flagi gości: 6
Autor: Bodziach

 
 
 
 

Udostępnij