- To było dla nas bardzo ważne zwycięstwo. Gratulacje dla piłkarzy, sztabu, a przede wszystkim dla naszych kibiców. Bardzo nas ponieśli. Ich doping postawił nas na nogi, bo pierwsze minuty były w naszym wykonaniu trudne i chaotyczne. Pojawiła się nerwowość, ale po kwadransie podnieśliśmy się - powiedział trener Legii, Marek Papszun.
Papszun: Kibice nas ponieśli
- Potem mieliśmy nasze najlepsze minuty w tej rundzie. Była dynamika, zdobyliśmy bramkę na 1-0. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy kolejnych sytuacji, bo mecz toczył się pod nasze dyktando. Przeciwnik zrobił pięć zmian, ale nic z tego nie wynikało. Pojawiła się oczywiście pewna nerwowość, bo zawsze jest niewiadoma, jak to będzie. Czy jak choćby w meczu z Górnik Zabrze. Zespół jednak wyciągnął dobre wnioski, podobnie jak ja i cały sztab. Tym razem wygraliśmy po stałym fragmencie gry i to nas cieszy. Co ważne, nie daliśmy bardzo dobrej drużynie, która słynie ze stałych fragmentów, stworzyć zagrożenia po takich sytuacjach.
O co gramy?
- To trudne pytanie, bo jesteśmy gdzieś pomiędzy. Zobaczymy, co przyniesie ta kolejka. Gdybyśmy wygrali z Górnikiem Zabrze, mielibyśmy 39 punktów i patrzylibyśmy w górę tabeli. Teraz czekamy na mecz w Poznaniu i zobaczymy, co się wydarzy. Jedna czy dwie kolejki potrafią całkowicie odwrócić priorytety i cele. Cieszę się z wygranej, bo nasza sytuacja była trudna, choć nadal nie jest kolorowo. Musimy bazować na dobrej serii, odbudowywać zaufanie kibiców i to już czuć. O to właśnie chodzi.
Poziom sędziowania
- Trudno mi odnieść się do wypowiedzi trenera gości. Nie spodziewałem się takich słów o arbitrach ze strony Leszka Ojrzyńskiego. Bardziej skupiłbym się na samym meczu. W szansach bramkowych, teoretycznie, było 4-1 i na tym bym się koncentrował. Kto stworzył więcej sytuacji do zdobycia gola. Nie sądzę, żeby arbitrzy popełniali istotne błędy. Uważam, że dobrze panowali nad przebiegiem spotkania.
Przerwy w grze
- Zawsze wykorzystujemy każdą przerwę w grze. Czy to przy kontuzji bramkarza, innego zawodnika, czy po strzelonej bramce. W ten sposób zarządzamy meczem i przekazujemy wskazówki zespołowi. Jeśli przepisy się zmienią, będziemy się do nich dostosowywać. Nie ma z tym problemu, poradzimy sobie inaczej.
Ocena Kacpra Urbańskiego
- Konferencja zaraz po meczu nie jest najlepszym momentem na pełną ocenę. Muszę na spokojnie obejrzeć spotkanie i je przeanalizować. Wtedy będę mógł wyciągnąć pełne wnioski. Na ten moment mogę powiedzieć, że rozegrał dobry mecz. Miał kilka prób, choć piłka przelatywała nad bramką, a przecież ma precyzyjne uderzenie. Widać było, że bardzo chciał. Dochodził do sytuacji, napędzał nas, wchodził środkiem, pchał zespół do przodu. Z perspektywy boiska to był jego najlepszy mecz za mojej kadencji.
Postawa Milety Rajovicia
- Szkoda sytuacji, które miał, bo Michał Nalepa zanotował świetne interwencje przy jego próbach. Do tego dochodzi dobra obrona Jasmina Buricia. Trzy szanse i żadnej bramki - za lekko podszedł do tych sytuacji. To się powtarza i musimy nad tym pracować. Czasami wydaje mu się, że piłka już jest w siatce, a tak się nie dzieje. Wynik był na styku i gdyby nie było 1-0, może Nsame pojawił się na boisku. Natomiast Rajović jest bardzo wartościowy przy stałych fragmentach gry i dlatego pozostał na murawie.
Rola Damiana Szymańskiego
- Podobnie jak w przypadku Kacpra Urbańskiego - z perspektywy boiska to był kolejny dobry mecz. Tak było już wcześniej z Górnikiem Zabrze. Zmieniliśmy mu zadania na boisku i teraz jest bardziej ofensywnym zawodnikiem. Kiedy go poznałem, byłem zaskoczony, że ma duże atuty w trzeciej tercji boiska. Ma doświadczenie, ma umiejętności i dobrze odnalazł się w zadaniach, które miał dziś do wykonania. Cieszy jego podejście. To jeden z zawodników, który robi postęp pod względem motorycznym. Rozgrywa bardzo wymagające mecze, ale daje radę. Można się tylko cieszyć.
Akademia im. Jacka Magiery
- Przychyliłbym się do tego pomysłu, żeby akademia nosiła imię Jacka Magiery. Oczywiście. Tak jak mówiłem tydzień temu... Odszedł duży autorytet, a takie miejsce bardzo do niego pasuje. Biorąc pod uwagę jego wartości i to, jakim był człowiekiem. LTC to miejsce głównie akademii, ale trenujemy tam również my, co byłoby też świetnym przykład dla młodych zawodników i piłkarzy pierwszej drużyny.
