Miroslav Radović: Po słabej pierwszej połowie mieliśmy po przerwie zagrać pressingiem, bo widzieliśmy, że Lech też nie jest w najwyższej formie. Wygraliśmy dopiero po rzutach karnych, ale nie ma co wybrzydzać, gdy zdobywa się Puchar Polski.
Sam mecz to dużo walki, biegania i taktyki, ale takie już są mecze finałowe, gdy grają dwie takie drużyny jak Lech i Legia. Najważniejsze jest zwycięstwo i niech tak zostanie. Czy teraz naszym celem jest mistrzostwo? Może zostawmy to bez odpowiedzi, ale ta liga jest tak zwariowana, że w niej jeszcze wszystko jest możliwe. Na pewno teraz będzie grało nam się łatwiej. Przed meczem z Lechem wszyscy śmieli się, że nikt z nas nie nadaje się do gry w Legii, a puchar zdobyliśmy. Poczekajmy więc z ocenami do końca sezonu.
Jakub Rzeźniczak: Wygraliśmy i nie możemy się nie cieszyć. Pucharu Polski nie zdobywa się przecież codziennie. Musimy więc dobrze wykorzystać ten czas radości. Strzelałem rzut karny jako czwarty i nie będę ukrywał, że trochę nerwów było. Nie chciałem jednak zawieść i udało mi się pewnie strzelić. Czy puchar uratował nam stracony sezon? Z jednej strony w PP grało nam się dużo lepiej niż w lidze, ale pamiętajmy, że sezon się jeszcze nie skończył.
Michał Kucharczyk: W meczu pucharowym już tak jest, że nie można się za bardzo odkryć. Dzisiaj pierwsi straciliśmy bramkę, musieliśmy "gonić wynik". Na szczęście udało się wyrównać i potem była już tylko piłkarska walka. Tak wyrównana walka doprowadziła do rzutów karnych, które dały nam zwycięstwo. Wiemy, że w PP prezentowaliśmy się dużo lepiej niż w lidze i wiemy też, że pucharem nie zrekompensujemy ligi, ale daje on nam szansę na występy w Europie.
