Takie mecze jak z Górnikiem Łęczna są kwintesencją naszego życia kibicowskiego. Nie mecze ze Spartakiem, Dinamem czy Slavią, ale właśnie mecze z Termaliką, Stalą Mielec czy Łęczną - to one pokazują nasze przywiązanie do ukochanego klubu. Nie zaś wybieranie meczów ze względu na rangę przeciwnika, bo przecież nie jesteśmy "wynikowcami".
Relacja z trybun: Śpiączka, ulubieniec fanów nowy...
Na ten temat do zebranych na Żylecie fanów przemowę wygłosił przed rozpoczęciem spotkania "Staruch", który podziękował wszystkim obecnym tego dnia na trybunach i zapowiedział, że każdy z nas musi dać z siebie nieco więcej niż zwykle - dopingować za siebie oraz tych, którzy znaleźli jakieś wymówki, by tę pochmurną wrześniową niedzielę spędzić w jakikolwiek inny sposób. A czy może być lepszy sposób na zakończenie weekendu niż mecz Legii?
Przy wejściu na stadion prowadzona była zbiórka na oprawy fazy grupowej Ligi Europy. Z kolei na promenadzie karneciarze mogli odebrać vouchery na bezpłatne piwa, które przygotowało Królewskie. Te odbierać będzie można również za tydzień na meczu z Rakowem i później z Pogonią - czyli spotkaniach przy Ł3, które nie zostały przez policję zakwalifikowane jako mecze podwyższonego ryzyka. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego pozdrowiliśmy przyjezdnych pieśnią "Deszcze niespokojne...", ale w dalszej części spotkania obyło się bez większej liczby uprzejmości, nie licząc oczywiście cichego bohatera spotkania, czyli Bartosza Śpiączki. Ale o tym za moment.
Jak to zazwyczaj bywa przy okazji tego typu meczów, doping wcale nie był słabszy niż wtedy, kiedy rywal jest bardziej "renomowany", a liczba kibiców większa. Co oznacza, że wszyscy wzięliśmy sobie do serca słowa gniazdowego. Czego spodziewaliśmy się przed meczem? Ano gładkiej, pewnej wygranej, bo stracone ostatnio na wyjazdach punkty w końcu trzeba odrobić. I dość szybko, bo już w 11. minucie, mieliśmy powody do radości, kiedy jeden z graczy klubu z Lubelszczyzny strzelił samobója.
Kibice Górnika Łęczna do Warszawy przyjechali autokarami, ruszając w trasę 5 godzin przed rozpoczęciem meczu. Na górną kondygnację sektora gości weszli dopiero tuż przed rozpoczęciem spotkania. Wywiesili dwie flagi oraz transparenty z pozdrowieniami dla kibiców po drugiej stronie muru. W drugiej połowie w dobrze widocznym miejscu rozciągnęli transparenty "Stop segregacji sanitarnej" (z przekreśloną strzykawką) oraz "Wyłącz TV, włącz myślenie". Łącznie w sektorze gości było ich 285, w tym Chełmianka Chełm (22). Cała grupa gości miała ze sobą jednakowe szaliki stylizowane na flagę "Górnicy".

Na Żylecie wywieszona została flaga Radomiaka poświęcona zmarłemu przed dwoma laty kibicowi - "Ś.P. Gacek" oraz transparent "Ś.P. Gacek Pamiętamy". Jako że w ostatnich dniach Arek Malarz ogłosił zakończenie kariery zawodniczej, fani z Łazienkowskiej podziękowali mu za wszystko, co zrobił dla naszego klubu. Żyleta zainicjowała skandowanie "Arek Malarz", do którego przyłączyła się większość kibiców, a na płocie rozciągnięty został transparent "Arek Malarz - dzięki za wszystko!".
Pod koniec pierwszej połowy rzut karny przed naszą trybuną wywalczyli goście. Zanim gracz z Łęcznej podszedł do piłki, wspieraliśmy Artura Boruca, ale tym razem był bezradny przy strzale z 11 metrów. Autor gola, Bartosz Śpiączka, troszeczkę odleciał i zaczął machać łapskami w naszym kierunku. I tenże gest sprawił, że tego grajka zapamiętamy nie tylko jako typowego piłkarskiego fajtłapę, ale również gościa, który doczekał się kilku okazjonalnych przyśpiewek i był lżony już do zakończenia meczu... a nawet dłużej. A jako że jesteśmy cholernie pamiętliwi, jeśli tylko temu uda się znaleźć jakiegoś pracodawcę na poziomie ekstraklasy w przyszłości, to może być pewny, że "pozdrawiać" go będziemy jeszcze nie raz.

Festiwal pod adresem Śpiączki zaczął się, można rzec tradycyjnie, od "Hej Śpiączka ch... ci na imię". Później z kolei skandowaliśmy "Hej Śpiączka jesteś ch...wy" itp. Kiedy zaś nieporadny grajek z numerem 18 na koszulce zwijał się z bólu na murawie Żyleta "podnosiła go na duchu" okrzykami by zdychał. Gdy w końcu trener Górnika zdjął go z boiska, jak można się domyślać, żegnały go rytmicznie skandowane okrzyki - "wy-pier-..., wy-pier-...!". I nawet kiedy Śpiączka siedział już na ławce, mógł posłuchać jeszcze co nieco na swój temat. A przerobiliśmy na poczekaniu jedną z pieśni - "(...) Ciebie po życia kres, będziemy wspierać, a Śpiączkę ... (...)".
Jeśli zaś chodzi o doping stricte dla Legii, to tego dnia naprawdę wychodził nam przyzwoicie. Parę razy rozruszaliśmy pozostałe trybuny, ale najdonioślej brzmiała tego dnia pieśń "Nasza Legio, będziemy zawsze z Tobą...", z charakterystycznym "rararara" w refrenie. "Staruch" kilka razy przypominał prawidłową melodię i dodał, aby traktować ją jako doskonałą zabawę, wariactwo... I kibicowska brać szybko podchwyciła ten motyw, skacząc, tańcząc i radując się, podczas kolejnych wykonań tejże pieśni. A kiedy w końcówce nasi piłkarze strzelili trzecią bramkę, mogliśmy w końcu zaśpiewać "Hej sialala, Legia dziś trzy punkty ma!". Później podziękowaliśmy zawodnikom za zwycięstwo i zaśpiewaliśmy z nimi "Warszawę".
Po trzeciej bramce dla naszej drużyny nieco odleciał jeden ze spikerów, pytając trzykrotnie o nazwisko strzelca. To nie Bundesliga - i tak się bawić nie będziemy - zareagowała Żyleta na te "nowości".

Przed nami mecz w Suwałkach w Pucharze Polski, a już w sobotę kolejny mecz przy Ł3, tym razem z Rakowem. Częstochowianie do Warszawy wybierają się pociągiem specjalnym. Z kolei w następny weekend jedziemy do Gdańska i do licznego wyjazdu na mecz z Lechią namawiamy wszystkich niezdecydowanych (zapisy w najbliższy czwartek). Na trybunie Deyny podczas spotkania z Górnikiem wisiał transparent "3.10 Wyjazd do Gdańska - zabawa szampańska".
P.S. Na Żylecie wywieszony został biało-czerwony transparent "Gdy Ojczyzna byłą w potrzebie, Oni walczyli za mnie i ciebie".
Frekwencja: 14 264
Kibiców gości: 285
Flagi gości: 2
Autor: Bodziach
