Ostatnie wyniki osiągane przez legionistów nie napawały zbytnio optymizmem, ale mimo wszystko udało się sprzedać wszystkie bilety na mecz ze Stalą Mielec. Ten wynik, biorąc pod uwagę aspekt sportowy, jak i tzw. atrakcyjność przeciwnika, to na pewno największy pozytyw. Szkoda jedynie, że znów naprawdę spora liczba osób uprawnionych do wejścia na stadion, nie pojawiła się na trybunach, nie zwalniając jednocześnie swojego miejsca w systemie biletowym.
Relacja z trybun: Deja vu
Kiedy miesiąc temu nasi piłkarze wygrali w Szczecinie po mega walce do końca 4-3, wydawało się, że mamy pakę ambitnych graczy, którzy nie tylko będą w stanie wywalczyć mistrzostwo Polski, ale i doprowadzić do wyjątkowo długiej przygody Legii w europejskich pucharach. Wystarczyło parę tygodni, i sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Po czterech kolejnych ligowych porażkach, legioniści co prawda wygrali w Mostarze ze Zrinjskim, ale w spotkaniu ze Stalą Mielec zwyczajnie skompromitowali się... Wróciły nie tak odległe demony, z sezonu, kiedy grając przyzwoicie z Leicester, następnie przyszło nam bronić się przed spadkiem. Czyżbyśmy przeżywali deja vu?!
Przed meczem nagrodzony za setny mecz w barwach Legii został nasz napastnik z Albanii, a Żyleta zaintonowała głośne "Ernest Muci". Piłkarze rozpoczęli z animuszem, wyraźnie przeważali, ale nic z tego nie wynikało, bowiem wszystkie oddawane strzały były niecelne. "Staruch", który przed meczem nie krył radości z wypełnionej Żylety na meczu "takiego kalibru", w pierwszej połowie czynił starania, by pieśń, która swój debiut miała podczas wyjazdowego meczu w Mariehamn, a mianowicie "Nasza Legio będziemy zawsze z Tobą...", brzmiała jak najbardziej melodyjnie. I jak się okazuje, jest to możliwe, choć raczej wtedy, gdy śpiewaniu nie towarzyszy klaskanie.
Przewaga piłkarzy nie została udokumentowana bramką, z kolei pierwszy atak Stali zakończył się bramką dla ekipy z Podkarpacia. Legioniści zaraz po golu wyrazili swoje niezadowolenie, skandując "Legia grać, k... mać!", czego nie doświadczyliśmy już dość dawno. Cierpliwość jednak w końcu wyczerpała się. Po chwili jednak ruszyliśmy z pieśnią "Gdybym jeszcze raz...", ale niestety wynik do końca I połowy nie uległ już zmianie. Schodzących do szatni piłkarzy żegnały gwizdy i ponowne okrzyki "Legia grać...".

Kibice Stali do Warszawy przyjechali autokarami w 95 osób. Ich ostatnia dyspozycja wyjazdowa wskazywała na znacznie słabszą liczbę niż w ostatnich latach przy Ł3 i to też potwierdziło się. Na stadion dotarli spóźnieni - na trybunach pojawili się w 15. minucie spotkania, a dopiero 10 minut później wywiesili dwie flagi - "Stal Mielec" oraz "Brygada Smoczka na wyprawie". Prowadzili doping w asyście bębna, ale w takiej liczbie nie mogli być słyszalni po drugiej stronie stadionu.
Kiedy piłkarze wyszli na drugą połowę, krzyknęliśmy głośno "Hej Legio jesteśmy z Wami", wciąż wierząc, że wspólnymi siłami będziemy w stanie odmienić losy meczu. Najlepiej w tej części spotkania wychodził nam "Hit z Wiednia" oraz później "Nie poddawaj się...". Niestety zamiast poprawy wyniku... pięć minut po przerwie Stal strzeliła drugą bramkę, a w 82. minucie wyszła na prowadzenie 3-0. "Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie" - niosło się chwilę później z Żylety.
Pomimo niekorzystnego dopingu, dopingowaliśmy do samego końca. Ci, którzy zdecydowali się wcześniej opuścić stadion, niech się lepiej ogarną. Zaangażowanie w doping również nie powinno być zależne od wyniku. A jako, że co poniektórzy spuścili nieco z tonu, poleciał z gniazda - podobnie jak na jednym z niedawnych meczów - but "Starucha".
Porażka 1-3 przelała czarę goryczy. Nie było już pobłażania dla kolejnej - czwartej z kolei ligowej porażki. Kiedy piłkarze podeszli pod naszą trybunę, zostali solidnie wygwizdani, a także usłyszeli "Legia grać, k... mać" i "Co wy robicie? Wy naszą Legię hańbicie!". Legioniści wyrazili swoje poparcie dla trenera, skandując parokrotnie "Kosta Runjaić", za co zaskoczony szkoleniowiec podziękował brawami.
Przed nami dwa wyjazdowe mecze - w czwartek w Tychach w Pucharze Polski oraz w niedzielę mecz przyjaźni z Radomiakiem. Na naszym stadionie ponownie zobaczymy się za półtora tygodnia, przy okazji rewanżowego meczu ze Zrinjskim Mostar.
Frekwencja: 23 314
Kibiców gości: 95
Flagi gości: 2
Autor: Bodziach
Fotoreportaż z meczu - 66 zdjęć Mishki
Fotoreportaż z meczu - 30 zdjęć Kamila Marciniaka
Fotoreportaż z meczu - 30 zdjęć Mikołaja Ciury
Fotoreportaż z trybun - 25 zdjęć Michała Wyszyńskiego / SKLW
