Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Relacja z trybun: Dawno niewidziani goście

wtorek, 29 października 2024 09:16 wideo
Relacja z trybun: Dawno niewidziani goście
fot. Woytek / Legionisci.com
Legionisci.com
BodziachLegionisci.com

Nowe pokolenia kibiców z pewnością nie znają zupełnie okrzyku "Marian Dziurowicz - największa k... z Katowic", ani faktu, że swego czasu katowiczanie, którymi rządził ś.p. "Magnat", grali w europejskich pucharach z Bordeaux, Benfiką, czy Galatasaray. Nic dziwnego, w końcu "GieKSa" nie występowała w ekstraklasie przez 19 lat. A zgodnie z legijną pieśnią na melodię utworu Andrzeja Żarneckiego (znaną z "Jak rozpętałem drugą wojnę światową"), GKS miał spaść raptem na sezonów sześć, co wóczas wydawało się marzeniem ściętej głowy.


GieKSa nie miała dotychczas okazji odwiedzić nowego stadionu Legii, nie licząc kilku wypraw z zaprzyjaźnionym Górnikiem. 19 lat temu o przyjaźni na linii GKS - KSG również nikt nie śmiał myśleć - była to normalna kosa lokalnych wrogów, którzy ostatecznie - nie widząc innej opcji na rywalizację z Ruchem - połączyli swe siły w 2009 roku. Nic dziwnego, że zainteresowanie wyjazdem do Warszawy wśród katowiczan było olbrzymie i GieKSiarze bez problemu wykorzystali pełną pulę wejściówek. Do stolicy przyjechali dwoma pociągami specjalnymi, a część osób również transportem kołowym. Sektor wypełnili sporo przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Wszyscy ubrani na żółto robili dobre wrażenie, podobnie zresztą można wypowiadać się na temat ich dopingu - był bardzo przyzwoity, także kiedy wynik był dla nich niekorzystny. W sektorze gości wywiesili 8 flag - m.in. Górniczy Klub Sportowy, Persona Non Grata, Ultras (Banik & GKS), Hanysowo, GKS Katowice, JKS Jarosław. Było ich 1735, w tym Banik (55), JKS Jarosław (24) i ROW Rybnik (1).



Frekwencja po naszej stronie stała na bardzo dobrym, można rzec - stałym poziomie. Nieco problemów z dojazdem na stadion mieli ci, którzy wybrali się samochodem trasą Łazienkowską, gdzie akurat wyłączono z użytku dwa pasy. Z kolei kibice, którzy jechali na Ł3 prosto po meczu koszykarzy na Bemowie, skąd podstawiono dwa autobusy ZTM, bez problemu zdążyli na stadion na czas. Ostatecznie na trybunach zameldowało się nieco ponad 25 tys. kibiców. Kwadrans przed pierwszym gwizdkiem sędziego miał miejsce pokaz świetlny poświęcony naszej Legendzie, Lucjanowi Brychczemu (z okazji Jego 90. urodzin i 70. lat spędzonych w Legii). Na trybunie im. Brychczego wywieszony został transparent "Wraz z Żyletą dzisiaj śpiewa 200 dzieci z Sochaczewa".



Już przed pierwszym gwizdkiem sędziego fani z Katowic rozpoczęli przygotowania do prezentacji przygotowanej oprawy - tę ostatecznie pokazali w pierwszych minutach meczu. Na dole wywiesili transparent "Gieksiarze atakują!", a ponad nim rozwinięta została malowana sektorówka przedstawiająca Pałac Kultury i Nauki w Warszawie, nad którym pojawia się katowicki Spodek (stylizowany na statek kosmiczny). Wydaje się, że sektorówka była delikatnie zbyt krótka, a na pewno cała prezentacja byłaby lepsza, gdyby była pokazana wraz z pirotechniką.



Nasz doping przez cały mecz stał na przyzwoitym poziomie, ale jako że wymagamy od siebie sporo, to raz po raz upominał wszystkich "Staruch", by angażować się jeszcze bardziej - szczególnie po straconej bramce przez naszych piłkarzy. Oczywiście mecz po wielu latach z GKS-em oznaczał... przypomnienie dawno niesłyszanych okrzyków pod adresem rywala z Górnego Śląska. Z Żylety niosło się więc "Śląska k... aejaejao", "Górnik - GieKSa dwa ped...y, hej, hej!", "Czarna d..., żółte cyce, to GKS Katowice", "GKS Katowice - k..., ladacznice", czy niepodrabialne - "Buda, buda, łańcuch, pies - Katowice, Katowice, GKS".



Po słabiutkim początku w wykonaniu piłkarzy Legii, na szczęście szybko udało się opanować sytuację i doprowadzić do remisu, a tuż przed przerwą zdobyć nawet bramkę na 2-1. "Jazda z k..., hej Legio jazda z k...!" - niosło się w stronę piłkarzy wychodzących na drugą część spotkania. I tak jak życzyli sobie fanatycy, piłkarze ruszyli do ataków, grając niezwykle ambitnie, dołożyli jeszcze dwie bramki, a mogli nawet więcej. Niesamowicie w drugiej połowie wychodził nam "Hit z Wiednia". Niesamowicie głośno dudniła również pieśń "Nasza Legia najlepsza w Polsce jest, pier... GKS". A na sam koniec poleciało z pełną mocą "Gdybym jeszcze raz..." i pieśń ta wykonywana była do ostatniego gwizdka sędziego, a nawet chwilę dłużej, bo było na tyle fanatycznie i głośno, że nie zarejestrowaliśmy pytania spikera "Kto wygrał mecz?".



Taką Legię, jak od 30. minuty tego meczu, chcielibyśmy oglądać zawsze - waleczną i ambitną. Podziękowaliśmy zawodnikom za ich postawę i trzy punkty, zaśpiewaliśmy w ich stronę "Legia walcząca, Legia walcząca do końca", a następnie wspólnie wykonaliśmy "Warszawę".


Przed nami czwartkowy wyjazd w Pucharze Polski do Legnicy, a następnie w niedzielę mecz przy Ł3 z Widzewem, na który oczywiście nikogo zapraszać specjalnie nie trzeba.


P.S. Na Żylecie wywieszone zostały transparenty "Kuba Ochota PDW!" i "Angelo wracaj do zdrowia".


Frekwencja: 25 188
Kibiców gości: 1735
Flagi gości: 8


Autor: Bodziach

Udostępnij