Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z FK Aktobe

piątek, 11 lipca 2025 18:48
Plusy i minusy po meczu z FK Aktobe
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com

Na inaugurację sezonu 2025/26 Legia Warszawa pokonała w ramach 1. rundy eliminacyjnej Ligi Europy FK Aktobe 1-0. Mimo zwycięstwa, gra legionistów pozostawiała wiele do życzenia - była statyczna, pragmatyczna i przepełniona błędami. Podopiecznym trenera Edwarda Iordanescu brakowało również skutecznego wykończenia i tylko fenomenalny strzał Wahana Biczachczjana uratował ich przed kompromitacją. Zapraszamy na nasze tradycyjne "plusy i minusy", które wystawiliśmy graczom stołecznej drużyny za ten mecz.


Wahan Biczachczjan - Ormianin w okresie przygotowawczym prawdopodobnie wygrał walkę o miejsce w pierwszym składzie na pozycji prawego skrzydłowego. Od początku meczu przeciwko kazachskiemu zespołowi pokazywał, że rzeczywiście zasłużył, by to on wychodził na murawę w wyjściowej jedenastce. Był niezwykle aktywny, pokazywał się do gry na prawej flance i potrafił zrobić różnicę. Już w 4. minucie dobrze zabrał się z piłką, wykonał indywidualny rajd, ale jego zagranie w pole karne zostało zablokowane w ostatnim momencie. Niecałe 10 minut później udało mu się uwolnić od krycia w polu karnym, otrzymał dośrodkowanie na dalszy słupek i dobrze uderzył z woleja, lecz trafił tylko w boczną siatkę. W myśl powiedzenia "do trzech razy sztuka", w 25. minucie Ormianin spróbował swoich sił z dużego dystansu i fenomenalnym strzałem lewą nogą zdobył swojego pierwszego gola w barwach Legii. Skrzydłowy wcześniej wypracował tego gola, świetnie rozgrywając piłkę z Pawłem Wszołkiem, z którym współpraca w tym meczu układała mu się wzorowo. Skrzydłowy jeszcze kilka razy próbował przyspieszać, schodząc do środka boiska i uderzać sprzed pola karnego, lecz prawie zawsze był blokowany przed obrońców. Zszedł z boiska w 64. minucie. Biczachcjan już w sparingach pokazywał, że chce wykorzystać nowe rozdanie w Legii i jeśli utrzyma trend zwyżkowy, może okazać się jednym z największych wewnętrznych wzmocnień w zespole.


Paweł Wszołek - Doświadczony boczny obrońca pokazał w tym meczu, że w nowym sezonie również będzie pełnić bardzo istotną rolę w Legii. Większość groźnych akcji zespołu przechodziła właśnie przez jego nogi. Był aktywny na całej długości boiska, biegał od pola karnego do pola karnego. W ofensywie potrafił zrobić różnicę - dobrze współpracował z innymi zawodnikami, przyspieszał akcję i kilka razy udało mu się pokonać rywali indywidualnymi rajdami. Czynnie uczestniczył w jedynej akcji bramkowej, a wygraniem pozycji z obrońcą i dobrym odegraniem do Wahana Biczachczjana udało mu się zanotować asystę. Wielokrotnie próbował również zaskoczyć przeciwników centrami na pole karne, choć ich jakość pozostawiała akurat wiele do życzenia. W defensywie także był solidny, choć nie uniknął błędów i kilka razy dał się pokonać rywalom w zbyt łatwy sposób. Patrząc jednak na resztę zespołu, jego występ można ocenić pozytywnie.


Radovan Pankov - Bardzo solidny występ serbskiego defensora. Bez problemu radził sobie z większością ataków kazachskich zawodników przeprowadzanych przez jego część boiska. Wykazywał się dobrym czytaniem gry, ustawianiem się i skutecznością w odbiorach. Przy wielu groźnych kontratakach wyprowadzanych przez FK Aktobe ratował zespół przed zagrożeniem bramki. Był także pewnym zawodnikiem w powietrzu i przerywał większość górnych piłek zagrywanych na pole karne przez gości. Brał udział w wyprowadzaniu piłki z własnej połowy, wielokrotnie brał na siebie ciężar rozegrania i próbował indywidualnie przyspieszać poczynania zespołu wyjściami środkiem pola, co wychodziło mu bardzo dobrze. Pokazał dużą dojrzałość i na pewno podbudował zaufanie do swojej osoby u trenera Edwarda Iordanescu.


Juergen Elitim - Był głównym rozgrywającym Legii w tym spotkaniu. Rozprowadzał piłkę po całej szerokości boiska i starał się nadawać rytm atakom stołecznej drużyny. Mimo starań, w jego grze brakowało konkretów. Poza pojedynczymi akcjami, zabrakło jego błysku, jeszcze większego przeglądu pola i ciekawszych podań. Generalnie w tercji ofensywnej był schowany, trzymał się zdecydowanie bliżej środka boiska. Trochę więcej działo się z jego strony w drugiej części meczu, lecz brakowało mu skuteczności. W 72. minucie dopadł do wybitej z pola karnego piłki i niepilnowany miał szansę uderzyć z dystansu, jednak trafił prosto w obrońcę. Na pozytywne wyróżnienie zasługuje jego aktywność, lecz chyba starał się być zbyt odpowiedzialny w rozegraniu i za mało ryzykował.


Steve Kapuadi - W aspektach defensywnych jego gra nie wyglądała najgorzej, choć był nieco mniej pewnym zawodnikiem niż Radovan Pankov. Miał momenty, w których dobrze czytał grę i skutecznie przerywał akcje przeciwnika, jednak zdarzały mu się też spóźnione reakcje i przede wszystkim niedokładności przy wyprowadzaniu piłki. W pojedynkach fizycznych radził sobie poprawnie, choć nie zawsze dominował tak zdecydowanie, jak można by oczekiwać od środkowego obrońcy z jego warunkami. Brakowało mu spokoju w rozegraniu – podejmował w niektórych sytuacjach dziwne i ryzykowne decyzje, część jego podań kończyło się groźnymi stratami w środku pola. Jego występ po prostu nie był w pełni przekonujący. Wyglądał trochę, jakby myślami był poza boiskiem.


Kacper Tobiasz - Golkiper Legii w tym spotkaniu był generalnie bezrobotny. Zachowywał jednak czujność przez pełne 90 minut, reagował dobrze na przedpolu i pewnie wyłapywał sporą część dośrodkowań kazachskich graczy. W zasadzie jedyną kontrowersyjną sytuacją po tym meczu była stracona w 9. minucie bramka, która ostatecznie została anulowana. Wielu kibiców zarzuca Tobiaszowi złe zachowanie w tej sytuacji, lecz nie uważam, by to akurat golkiper zachował się najgorzej w tym momencie. Tobiasz próbował skrócić kąt strzału strzelającemu, wyłożył się, by uderzający miał jak najmniejsze pole do strzału, ale atakujący FK Aktobe zachował w tej sytuacji czujność. Ten mecz jednak nie pokazał, jaką formę prezentuje golkiper Legii na starcie sezonu.


Marc Gual - Pozycja napastnika w wyjściowym składzie Legii była dużą niewiadomą, jednak ostatecznie to właśnie Hiszpan otrzymał szansę gry od pierwszych minut. Jak widać jednak, przez półtora miesiąca od oficjalnych meczów niewiele zmieniło się w mentalności i poczynaniach atakującego. Doszedł do kilku sytuacji bramkowych, lecz generalnie był niewidoczny i, jak zwykle, podejmował praktycznie same błędne decyzje, był niechlujny i nieprecyzyjny. W 45. minucie po dobrze rozegranej akcji środkiem pola miał wyśmienitą szansę na gola, był kompletnie niepilnowany w polu karnym, jednak zbyt długo zwlekał ze strzałem, a ostatecznie tylko skrobnął piłkę wprost w bramkarza. Dobrą okazję miał także w 58. minucie, kiedy w zamieszaniu piłka spadła mu do strzału z woleja, ale źle w nią trafił, futbolówka przetoczyła mu się po piszczelu i znów padła łupem golkipera. Był to tradycyjny - męczący i irytujący - występ w wykonaniu hiszpańskiego napastnika. Został zmieniony w 73. minucie.


Ryoya Morishita - Bardzo dyskretny występ Japończyka. W pierwszej połowie skrzydłowy miał kilka zrywów na lewej flance, jednak patrząc na jego umiejętności i skalę przeciwnika, było ich zdecydowanie za mało, a w tych nielicznych brakowało jakości ostatecznego dogrania. Pozytywnie zachował się pod koniec pierwszej części, kiedy przytomnie piętką odegrał piłkę na skraj pola karnego do Marca Guala, co powinno skończyć się asystą. W drugiej połowie był już praktycznie w ogóle niewidoczny, nie dawał od siebie kompletnie nic. Jedynie w 68. minucie miał szansę na poprawkę po uderzeniu Marca Guala, lecz Japończyk trafił wprost w plecy jednego z defensorów. Zszedł z murawy w 73. minucie. Oczekiwania wobec Japończyka w tym sezonie są znacznie większe niż to, co pokazał w spotkaniu z zespołem z Kazachstanu.


Bartosz Kapustka - Na konferencji przedmeczowej kapitan Legii przekonywał, że kibice zobaczą, na co stać legionistów, lecz chyba nie to miał na myśli, przede wszystkim w odniesieniu do swojego występu. Choć często pojawiał się w środku boiska i na prawej stronie, starając się wspomagać rozegranie, to często był hamulcowym szybszych ataków zespołu. W zasadzie poza zrywem z 53. minuty, zakończonym celnym strzałem z dystansu, ciężko przypomnieć sobie dynamiczną akcję w wykonaniu Kapustki. Zamiast napędzać akcje, często spowalniał tempo, podejmując zachowawcze decyzje i grając wszerz boiska lub do tyłu, nawet gdy pojawiała się przestrzeń do przyspieszenia. Brakowało mu odwagi w grze jeden na jeden, jak również dokładności przy próbach prostopadłych podań. Mimo że często był przy piłce, jego obecność nie przekładała się na tworzenie realnego zagrożenia pod bramką rywala. Opuścił boisko w 81. minucie.


Rafał Augustyniak - Doświadczony defensywny pomocnik musiał w tym meczu zastąpić odchodzącego z klubu Maximilliana Oyedele i to on będzie pierwszoplanową postacią na pozycji nr. 6, dopóki nie zostanie sprowadzony piłkarz do konkurencji. Spotkanie z FK Aktobe pokazało jednak, że Augustyniak odczuwa trudy przedsezonowych przygotowań. W jego poczynaniach zdecydowanie najbardziej było widać "ciężkie" nogi - często był spóźniony w swoich reakcjach, jego ruchy, również z piłką, były spowolnione, a zagrania wielokrotnie niedokładne. W jego grze kompletnie brakowało dynamiki, płynności, tempa i odpowiedniej fizyczności, którą Augustyniak się cechuje. W doliczonym czasie gry był bliski zaprzepaszczenia jednobramkowej przewagi, a jego zachowanie w polu karnym przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego było bardzo chaotyczne. Defensywny pomocnik popełnił dwa błędy - dotknął piłkę ręką oraz skrobnął przeciwnika po łydce - i miał wiele szczęścia, że zarówno arbiter główny, jak i sędziowie VAR nie zdecydowali się podyktować za któreś z tych zagrań rzutu karnego. Jeśli ma pełnić tak kluczową rolę w nadchodzących tygodniach, musi szybko odzyskać swoją sprawność.


Patryk Kun - Lewy obrońca musiał na tej pozycji zastąpić kontuzjowanego Rubena Vinagre. Był jednak w tym meczu kompletnie zagubiony i do samego końca nie potrafił się odnaleźć. Najlepiej pokazuje to jego zachowanie przy straconej bramce, kiedy w ogóle nie wiedział, jak się zachować, kogo kryć i był bardzo bliski złamania pułapki ofsajdowej. Kun często nie wiedział, co dzieje się wokół niego, obracał się o 360°, by w ogóle odnaleźć położenie piłki. W grze obronnej nie radził sobie z bardziej dynamicznymi i sprawnymi przeciwnikami, a w ofensywie od siebie nie dołożył nic, nie było od niego żadnego wsparcia. Występ przeciwko FK Aktobe jest kolejnym, który pokazuje, że Kun nie jest odpowiednią opcją do rotacji w Legii Warszawa.


Zmiennicy


Kacper Chodyna - Skrzydłowy pojawił się na murawie w 64. minucie, zmieniając Wahana Biczachczjana. Nie obniżył znacząco jakości na prawej stronie, a względem zeszłego sezonu dało się wyciągnąć jakieś pozytywy. Szczególnie w pierwszych minutach swojego występu był aktywny, pokazywał się szeroko do podań na prawej stronie i zagraniami próbował zrobić różnicę. W 76. minucie dobrze zamykał na dalszym słupku zgranie głową Ilji Szkurina po dośrodkowaniu Migouela Alfareli, lecz główkował tylko obok bramki. Chwilę później posłał bardzo dobrą, techniczną centrę z prawej flanki wprost na głowę Ilji Szkurina, ale golkiper kazachskiej drużyny popisał się świetną robinsonadą po uderzeniu Białorusina. Niestety, z czasem trochę znikł i był mniej dokładny.


Ilja Szkurin - Wszedł na boisko w 73. minucie. Przez trochę ponad kwadrans zrobił na boisku zdecydowanie więcej niż Marc Gual. Tylko w pierwszych pięciu minutach uczestniczył w trzech bardzo dogodnych okazjach. W 75. minucie otrzymał podanie na pole karne od Pawła Wszołka, lecz z pierwszej piłki uderzył wysoko nad poprzeczką. Minutę później dobrze zgrał głową centrę Migouela Alfareli, czym celnie dograł piłkę na dalszy słupek do Kacpra Chodyny. W 78. minucie powalczył o górną piłkę zagraną przez Kacpra Chodynę, doskoczył do niej i zbił w kierunku bramki, lecz świetna interwencja golkipera gości zabrała mu gola. Podobnie jak w przypadku poprzednika, z czasem pokazywał coraz mniej jakości i zaczynał popełniać proste błędy, jak zagranie do tyłu wprost pod nogi przeciwnika, które doprowadziło do groźnej kontry. Wydaje się jednak, że to on powinien otrzymać szansę w kolejnym meczu kosztem Marca Guala.


Migouel Alfarela - Pojawił się na boisku w 73. minucie. Wniósł w końcówkę meczu sporo świeżości i pokazał, że może być jakościowym zmiennikiem, a nawet walczyć o miejsce w pierwszym składzie. Był przebojowy, kilkukrotnie dobrze przyspieszył ataki na lewej flance i prostopadłymi podaniami próbował wyprowadzać kolegów na dogodne pozycje, choć brakowało mu w niektórych momentach celności. W 87. minucie wyszedł z kontratakiem, próbował dograć zewnętrzną częścią stopy do niepilnowanego Kacpra Chodyny, lecz w ostatnim momencie wślizgiem przerwał to podanie jeden z obrońców. Widać, że Alfarela może swobodnie czuć się na skrzydle, mimo chęci gry jako napastnik.


Wojciech Urbański - Wszedł na boisko w 81. minucie. Grał zbyt krótko, by ocenić jego występ.

Udostępnij