Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Cracovią

wtorek, 2 września 2025 13:36
Plusy i minusy po meczu z Cracovią
Legionisci.com
Filip LewandowskiLegionisci.com

Legia Warszawa na stadionie przy ul. Kałuży nie wygrała od 2020 roku. Niedzielne starcie z Cracovią miało być tym, w którym dojdzie do przełamania. Patrząc na to, jak wyrównany poziom prezentuje nasza Ekstraklasa, każdy mecz może mieć kolosalne znaczenie w kontekście końcowych rozstrzygnięć. Zapraszam do zapoznania się z naszymi ocenami dla legionistów po tym meczu.


Mileta Rajović – Po raz drugi desygnowany do gry w pierwszej jedenastce w Ekstraklasie. Od początku był aktywny – już w 2. minucie otrzymał fenomenalne podanie przez całe boisko od Kacpra Tobiasza. Niestety, pierwszy kontakt z piłką był nieudany – błąd techniczny w przyjęciu sprawił, że znalazł się poza światłem bramki. Chwilę później oddał strzał, który zmusił Madejskiego do interwencji. Rajović nie ograniczał się do pola karnego, często je opuszczał, walczył o górne piłki i szukał miejsca na wbiegnięcie za plecy obrońców w szybkim ataku. W 19. minucie otrzymał prostopadłe podanie od Szymańskiego, ale uprzedził go Madejski. W 34. minucie spróbował uderzenia z przewrotki, lecz uprzedził go Perković i to on został trafiony w plecy przez napastnika Legii. W drugiej połowie długo nie musieliśmy czekać na konkrety. Już w 46. minucie, po koronkowej akcji legionistów, Rajović dopadł do piłki po obronionym strzale Alfareli i głową skierował ją do siatki ponad spóźnionym Madejskim. Tego oczekujemy od „dziewiątki” – potrafił przewidzieć, gdzie spadnie piłka. W drugiej połowie wygrywał pojedynki w powietrzu, utrzymywał się przy piłce z rywalem na plecach i umożliwiał kolegom przeprowadzenie ataku pozycyjnego. W 80. minucie miał świetną okazję – po świetnym dośrodkowaniu Elitima i zgraniu Nsame uderzył z okolic 11. metra, niestety niecelnie. Najbliższe tygodnie będą dla Rajovicia testem, bo wobec kontuzji Jean-Pierre’a Nsame, stanie się pierwszym wyborem trenera Iordanescu.


Arkadiusz Reca – Ruben Vinagre rozpoczął mecz na ławce i na niej pozostał. Na lewym wahadle zastąpił go Arkadiusz Reca, wobec którego oczekiwania są spore. Widać było jego piłkarską jakość. Najlepszy moment? 46. minuta – zamiast rajdu skrzydłem, zagrał między liniami do Alfareli, co zapoczątkowało akcję bramkową. Pokazywał się do gry, próbował dośrodkowań, niestety bez konkretów. Nie pozwolił rozwinąć skrzydeł groźnemu Kakabadze, a w jednej z akcji wygrał pojedynek, po którym Gruzin zobaczył żółtą kartkę. Reca był też zawodnikiem, który przebiegł najwięcej wśród legionistów – 10,82 km. Takiego Recę chcemy oglądać – dynamicznego, odpowiedzialnego. Liczymy, że dołoży do tego asysty.


Petar Stojanović – Aktywny w rozegraniu, często schodził z piłką do środka. Gdy Legia prowadziła grę, to właśnie prawa flanka z jego udziałem była główną osią ataku. Dobrze współpracował z Kapustką. W przeciwieństwie do Pawła Wszołka, potrafił stworzyć przewagę dryblingiem po zejściu do środka. W 89. minucie wywalczył żółtą kartkę dla rywala i rzut wolny na skraju pola karnego – była to najgroźniejsza okazja Legii w końcówce. Niestety, zdarzały mu się głupie straty i niecelne dośrodkowania. Pokazał za mało, by zasłużyć na plusa.


Marco Burch – Budzi mieszane uczucia. W ofensywie wyglądał dobrze – zwłaszcza jego crossowe zagrania między linie formacji rywala były imponujące. W pierwszej połowie, przy średnim pressingu Cracovii, Legia szukała takich właśnie rozwiązań, a ich nadawcą często był Burch. Nie obarczałbym go winą za stratę bramki – naprawiał błąd Jędrzejczyka, który opuścił swoją strefę i nie przeciął podania. Kryty przez niego zawodnik dobrze to wykorzystał i urwał się próbującemu interweniować Burchowi. Mimo braku poważniejszych błędów, trudno dziś budować obronę na tym zawodniku. Jego przyszłość w drużynie nadal jest niepewna.


Wojciech Urbański – Cieszy fakt, że dostaje szanse od trenera Iordanescu. Zanotował solidny występ w meczu z Hibernian, a w niedzielę był bliski gola – minął dwóch rywali, uderzył technicznie lewą nogą, ale piłka trafiła w słupek. Różnił się od Kapustki, starał się zdobywać przestrzeń z piłką przy nodze, szukając wolnych stref. Mało konkretów, ale w meczu bardziej przypominającym szachy niewielu piłkarzy błyszczało. Niestety, to on zgubił krycie Perkovicia przy bramce. Występ budzący nadzieje, ale wciąż za mało, by ocenić go pozytywnie.


Bartosz Kapustka – Po dobrym meczu z Hibernian wrócił Kapustka, którego często krytykujemy. Uczestniczył w wielu akcjach, ale nie stworzył żadnej sytuacji ani kluczowego podania. Brakowało nieszablonowości i magii, z której go znamy. Tempo gry regulował poprawnie, ale to za mało. Jak pisałem wcześniej – poprzeczka jest zawieszona wysoko. Taki występ nie zasługuje na pochwałę.


Damian Szymański – Występ neutralny. Pokazał ofensywne atuty – długie podania, próby prostopadłych zagrań do Rajovicia. W defensywie skutecznie zamykał środek pola, był waleczny. Ale przy bramce opuścił swoją strefę i próbował pressingu z Urbańskim – bez skutku. Mimo tego nadal wydaje się mieć większy wachlarz umiejętności niż Augustyniak. W systemie z trójką obrońców Szymański może dać stabilność.


Kacper Tobiasz – Trudny do oceny. Cracovia nie stworzyła groźnych sytuacji, Tobiasz był ustawiony wysoko, bo Legia grała bardzo wysoko linią obrony. Przy bramce podjął decyzję o wyjściu do Stojilkovicia, ale został przelobowany. Plus za to, że coraz lepiej gra długimi podaniami – z Larnaką i Hibernian pokazał już ten element. Nadal musi poprawić decyzyjność przy dośrodkowaniach i grę na przedpolu.


Steve Kapuadi - Mało było Kapuadiego przy prowadzeniu piłki, co może być dosyć zaskakujące, patrząc na to, jak wiele razy to on najczęściej ze stoperów brał się za ten element gry. Cracovia częściej próbowała swoich sił, atakując lewą stroną boiska, dlatego bardziej zaangażowany w defensywę był Burch niż Kapuadi. Jeden raz wybrał się z piłką na połowę przeciwnika niczym skrzydłowy, próbując minąć Mateusza Klicha, ale bezskutecznie.


Migouel Alfarela – Kibice przecierali oczy ze zdumienia, widząc go w wyjściowej jedenastce. Miał zagrać w upragnionym przez siebie sektorze – za plecami napastnika. W 1. połowie, przy odbitej przez Madejskiego piłce, nie trafił do pustej bramki. W innym momencie przegrał pojedynek z Šutalo przez błąd techniczny w przyjęciu. Nic z tego nie wynikało. Zawiódł.


Artur Jędrzejczyk – W akcji bramkowej opuścił strefę, próbując zatrzymać Al-Ammariego. Ten zagrał prostopadle do wbiegającego Stojilkovicia, który wykorzystał wolne miejsce. Ten mecz pokazał, że „Jędza” nie radzi sobie w wysoko ustawionej obronie. Brak mobilności, przeciętne wyprowadzenie piłki i zero odbiorów w meczu - to nie jest już zawodnik, na którym można opierać defensywę.


Zmiennicy:


Juergen Elitim – Nijaki występ. Poza jednym dobrym podaniem do Rajovicia nie potrafił odmienić rytmu gry. Znów stracił piłkę w środkowej strefie próbując mijać rywala. Takie błędy widzieliśmy już z Banikiem i Hibernianem. Musi być bardziej odpowiedzialny w newralgicznych momentach.


Ermal Krasniqi – Zagrał ponad 40 minut. Choć ustawiony za napastnikiem, często schodził na skrzydło. Wszedł z przebojem, szukał pojedynków. Miał okazję do zdobycia bramki, ale jego strzał z ostrego kąta został zablokowany. Raz łatwo stracił piłkę przy próbie podania do Recy. Widać, że ma jakość i przy odpowiednim wykorzystaniu może być bardzo ważnym zawodnikiem.


Wahan Biczachczjan i Jean-Pierre Nsame - Grali za krótko, by ich ocenić.

Udostępnij