Legia wreszcie zdobyła Niecieczę. W niedzielę "Wojskowi" pokonali na wyjeździe Bruk-Bet Termalicę Nieciecza 1-0 po golu w pierwszej połowie Rafała Adamskiego. Dla warszawskiego klubu była to pierwsza ligowa wygrana z tym zespołem na jego stadionie. Dzięki trzem zdobytym punktom gracze Marka Papszuna jeszcze mocniej oddalili od siebie widmo spadku.
Początek spotkania o dziwo należał do gospodarzy. Legia wydawała się być wyjątkowo nieskoncentrowana, przez co popełniała proste błędy w obronie. Najpierw niepewnie w wyprowadzeniu piłki zachował się Otto Hindrich, który omal nie stracił piłki na rzecz jednego z gospodarzy. Za moment bardzo nierozważnie zachował się Rafał Augustyniak. Środkowy obrońca podał wprost do Kamila Zapolnika i na całe szczęście, ten przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem z Warszawy. Niedawno powołany do swojej reprezentacji golkiper uratował swoją drużynę przed stratą gola we wspaniałym stylu. W 12. minucie wreszcie przebudzili się legioniści. Na skrzydle rozpędził się Kacper Chodyna, który dokładnie zacentrował na głowę Jean-Pierre'a Nsame. Kameruńczyk główkował z kilku metrów, ale niestety niecelnie.
Z biegiem czasu Legia łapała coraz więcej pewności. W 19. minucie wyszła w końcu na prowadzenie za sprawą niezawodnego Rafała Adamskiego! Napastnik znakomicie wykorzystał dośrodkowanie ze skrzydła od Kamila Piątkowskiego i głową pokonał bezradnego Adrian Chovana. Adamski wykończył tę akcję w idealnym stylu, uderzył piłkę dokładnie w to miejsce, z którego przemieszczał się golkiper, wobec czego ten miał wyjątkowo utrudnione zadanie. To był punkt zwrotny pierwszej odsłony. Od tego momentu legioniści złapali o wiele więcej pewności siebie, natomiast Termalica wyraźnie zaczęła mieć problemy z konstruowaniem akcji w ofensywie.

Dwa kwadranse po rozpoczęciu gry kolejna ładna akcja Legii. Adamski wygrał walkę na skrzydle, skąd płasko dograł do Rafała Augustyniaka. Pomocnik skiksował, zaprzepaszczając znakomitą szansę na gola. Chwilę potem gracze gospodarzy mogli odpowiedzieć w najlepszy dla siebie sposób. Po zamieszaniu w polu karnym sytuacyjnie główkował Sergio Guerrero i tym razem "Wojskowych" uratował słupek. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem Legii, która miała początkowo trochę problemów z przeciwnikami, ale finalnie zasłużenie prowadziła.
Niedługo po starcie drugiej połowy mogło być 1-1, gdyby nie fenomenalna interwencja Hindricha. Rumun w znakomitym stylu obronił strzał z bliskiej odległości Macieja Ambrosiewicza. Tym samym po raz kolejny bramkarz pokazał, że znajduje się aktualnie w bardzo wysokiej formie. W pierwszym kwadransie lepiej grali gospodarze, którzy ponownie lepiej od swoich przeciwników prezentowali się po wyjściu z szatni. W 65. minucie ponownie w głównej roli nieprawdopodobny Hindrich! Legionista tym razem wygrał pojedynek sam na sam z wprowadzonym w przerwie Radu Bobocem.
Potem gra uspokoiła się, chociaż Termalica raz po raz odgryzała się groźnymi kontrami. W 80. minucie golkiper Legii ponownie zmuszony był do interwencji, lecz zdecydowanie łatwiejszej niż poprzednie, gdyż uderzenie rywala było lekkie i wprost w niego. Arbiter do regulaminowego czasu gry doliczył aż siedem minut, ponieważ sporo mieliśmy niewymuszonych przerw w grze. W tym czasie Bruk-Bet Termalica mocno naciskała i zepchnęła legionistów do głębokiej defensywy. Szczęśliwie gospodarzom nie udało się stworzyć realnego zagrożenia i zmusić do interwencji Hindricha, wobec czego Legia wyjechała z Niecieczy z trzema punktami.



