Mimo zakazu nałożonego przez własny klub, do Zabrza wybrało się około 250 fanów Legii. Z pewnością byli wśród nich sami mafiosi, handlarze narkotyków i złodzieje samochodów. Przecież nikt inny nie byłby zdolny do zlekceważenia uprzejmej prośby działaczy Legii, którzy w błagalnym tonie zwracali się do kibiców - "nie jedźcie". Część osób trochę inaczej zinterpretowało apel KP i w czasie drogi pościło. Na miejscu oprócz normalnego dopingu, pokazaliśmy jak bawi się siatkarska publiczność i zrobiliśmy pierwsze w Polsce kulturalne racowisko. Relacja z trybun
Relacja z trybun: To my, niechciani, nielubiani
poniedziałek, 6 sierpnia 2007 09:58
Bodziach
