Wygląda na to, że Legia robi wszystko, by nie powtórzyć upokorzenia z poprzedniego sezonu. Po wiosennym falstarcie wygrali czwarty mecz z rzędu w lidze, i to w pełni zasłużenie, choć wciąż jeszcze jako drużyna nie są w optymalnej formie. Tym samym legioniści zwycięstwem odpowiedzieli na piątkowy triumf Lecha i pewnie tkwią w fotelu lidera.
Plusy i minusy po meczu z Zagłębiem Lubin

Kapitalny mecz zagrał Dusan Kuciak. Przede wszystkim genialnie obronił w 5. minucie uderzenie Jeża, a potem w 90. min. strzał Wilczka. Oprócz tradycyjnie świetnej gry na linii bramkowej, bez zarzutu spisywał się na przedpolu – bardzo dobrze łapał i piąstkował piłkę. Do tego, jak zwykle, przez cały mecz był bardzo skoncentrowany i czujny. Dokładnie i szybko wznawiał grę. Ogromne brawa.
Kolejny raz na pochwały zasłużył Bartosz Bereszyński. Wprawdzie tym razem "Bereś" nie atakował tak spektakularnie, jak choćby w meczu derbowym i nie radził sobie w pojedynkach z Costą, ale za to zagrał bardzo odpowiedzialnie w defensywie. Był właściwie nie do przejścia. Co ciekawe, nawet mądrze faulował – dostał kartkę, gdy rywal wykorzystał jego złe ustawienie i mu uciekł, a Bartek ratował się przewinieniem.
Przeciwko Zagłębiu swoją ósmą żółtą kartkę w sezonie obejrzał Inaki Astiz i przez to nie zagra w Krakowie z Wisłą. Bardzo szkoda, bo Hiszpan zarówno w derbach, jak i w sobotę spisał się wyśmienicie. Znów zanotował najwięcej odbiorów w drużynie. Zaimponował zwłaszcza w 26. minucie, gdy wykazał się dużą inteligencją i, do spółki z Jędrzejczykiem, powstrzymał kontrę Zagłębia w sytuacji dwóch na dwóch. Świetnie spisał się również w 41. min. W ostatniej chwili skasował atak lubinian. Gdyby piłka przeszła Astiza, to rywale znaleźliby się w sytuacji sam na sam z Kuciakiem, bo nie wrócili defensywni pomocnicy. Inaki tym razem był właściwie bezbłędny.
Dobrze zagrał także nasz kapitan Ivica Vrdoljak, który był niezwykle aktywny w ofensywie i często wspierał kolegów z ataku. Przy tym starał się zachować równowagę z grą obronną. Wychodziło to nieźle i Ivo zanotował 6 odbiorów. Parokrotnie dryblował (z kiepskim skutkiem), oddawał słabe strzały, ale za to dobrze podawał. Chorwat wraca do wysokiej dyspozycji, widać, że bardzo zależy mu na przedłużeniu kontraktu. Legia potrzebuje Ivicy w takiej formie.
Nie ulega wątpliwości, że zawsze możemy polegać na Arturze Jędrzejczyku. Od dłuższego czasu słabsze występy zdarzają mu się sporadycznie. Po pauzie za kartki wrócił do gry w dobrym stylu. Był pewny, zdecydowany i waleczny. Jedyny poważny błąd popełnił w 5. minucie, gdy w jego strefie niepilnowany znalazł się Jeż i stanął oko w oko z Kuciakiem. "Jędza" jest pewniakiem do gry na środku obrony w Krakowie. Zobaczymy, kto będzie mu partnerował.
Jednym z motorów napędowych ataków Legii był w sobotę Dominik Furman. "Furmik" ciągnął zespół do przodu, był szybki, pomysłowy i nieźle podawał. Niestety, w I połowie zbyt często zapędzał się do przodu i zapominał o swych obowiązkach defensywnych, co parokrotnie mogło się bardzo źle skończyć (jak w 41. minucie). Co więcej, fatalnie wykonywał stałe fragmenty gry – na ok. 12 zagrań tylko jedno wykonał poprawnie. W pozostałych przypadkach trafiał piłką w pierwszego z brzegu obrońcę. Sam siebie przeszedł w 63. minucie, gdy chciał rozegrać krótko z rogu do "Sagana". Podał do... obrońcy Zagłębia. Raz próbował też strzelać z dystansu, ale piłka poszybowała daleko od bramki. Krótko mówiąc – było przyzwoicie, ale jeszcze jest bardzo dużo do poprawy.
Duży plus za walkę, zaangażowanie i pomysłowość należą się Markowi Saganowskiemu. No, ale napastnika rozlicza się trochę inaczej. "Sagan" tym razem raził nieskutecznością. Powinien był zdobyć przynajmniej dwa gole w 30. i 83. min. Nie udało się, mimo że przecież przeciwko sobie miał bardzo słabych graczy. Znając jednak Marka, możemy być pewni, że w Krakowie trafi. O ile zagra.

I to właśnie Jakub Wawrzyniak był naszym najsłabszym ogniwem. Od totalnej krytyki ratuje go tylko piękna asysta, ale poza tym było fatalnie. Nieustannie zapędzał się do ataku lewym skrzydłem i to po jego stronie goście wyprowadzali kontrataki, a on był wiecznie spóźniony. Nieco lepiej było w II połowie, ale głównie dlatego, że lubinianie właściwie nie byli w stanie wyjść ze swojej połowy. "Wawrzyn" zawalił już wiele bramek, a w sobotę miał masę szczęścia, że nic nie wpadło. Jak to dobrze, że Błąd jest słabym piłkarzem…
Rezerwowi
Wladimer Dwaliszwili - po przerwie zastąpił Ljuboję i był to najlepszy występ Gruzina w barwach Legii. Od razu po wejściu huknął w poprzeczkę, potem zdobył bramkę, a jeszcze w 73. minucie popisał się pięknym strzałem, który świetnie obronił Gliwa. "Lado" zagrał jako podwieszony napastnik i spisał się doskonale.
Tomasz Brzyski - kiepsko w ofensywie (słabe strzały i dośrodkowania), dobrze w asekuracji.
Janusz Gol - wszedł na ostatnie 10 minut i robił swoje, czyli głównie dreptał. Ale jak w 87. minucie zerwał się do ataku, to stadion zamarł. Gol pięknie rozegrał akcję z "Saganem" i powinien był trafić do siatki. Niestety, obrońcy do końca go naciskali i piłka po jego strzale minęła słupek.
Średnia ocen redakcji legioniści.com (skala 1-6)
Miroslav Radović - 5,0
Ivica Vrdoljak - 4,7
Dusan Kuciak - 4,5
Bartosz Bereszyński - 4,4
Inaki Astiz - 4,2
Artur Jędrzejczyk - 4,1
Dominik Furman - 3,9
Marek Saganowski - 3,6
Jakub Wawrzyniak - 3,4
Jakub Kosecki - 3,3
Danijel Ljuboja - 2,9
Rezerwowi:
Wladimer Dwaliszwili - 4,3
Tomasz Brzyski - 3,5
Janusz Gol - 3,2
UWAGA! Średnia ocen wystawionych przez redakcję nie musi być spójna z treścią "Plusów i minusów" i stanowi niezależną część tej publikacji.