Kierunkowy 22, bo tyle strzałów oddali piłkarze warszawskiej Legii w kierunku bramki Korony w sobotni wieczór. Niespotykana to na naszych stadionach liczba, tak jak niespodziewany wynik. 3-5 na stadionie w Kielcach pokazuje, że mogliśmy oglądać niezwykle ciekawe spotkanie.
Plusy i minusy po meczu z Koroną

Kolejnym zawodnikiem, przy którym stawiamy minus jest już chyba tradycyjnie Helio Pinto. "Asysta" przy drugiej straconej bramce nie jest taką asystą na jakie czekają wszyscy kibice Legii i trudno się dziwić, że Portugalczyk gra tylko ogony.
Podobną "asystę" przy pierwszej bramce dla Korony zaliczył jeszcze Dominik Furman, z tą jednak różnicą, że przez pierwszą połowę rządził i dzielił w środku pola razem z Ivicą Vrdoljakiem. IV chyba mocno wziął sobie do serca ostatnią falę krytyki i w końcu mogliśmy oglądać solidny mecz w jego wykonaniu. Minus za niechlujne zagranie do Pinto, po którym Korona zdobyła gola na 2-5.
Dopóki kielczanie nie za bardzo kwapili się z atakami dopóty gra defensywy wyglądała dobrze. O tym, że Wojciech Skaba nie jest Dusanem Kuciakiem wszyscy wiedzieli już dawno, ale tym razem nawet "Kucio" by nie pomógł. Stracone bramki nie obciążają bezpośrednio konta "Skabiszona" chociaż nazwać jego interwencji PEWNYMI też raczej nie można. Na środku obrony zaś Dossa Junior sprawiał momentami wrażenie jakby nie wiedział po co znajduje się na boisku powodując niepotrzebną nerwowość. Po raz kolejny dobre interwencje przeplatał bardzo niepewnymi.
Z prawej strony defensywy zagrał Łukasz Broź i niestety nie był to najlepszy mecz w jego wykonaniu. Niecelne dośrodkowania, niewymuszone straty i przegrane pojedynki z kielczanami to największe "grzechy" Brozia w tym spotkaniu. "Maczał" też głowę przy trzeciej bramce dla Koroniarzy.

Bezsprzecznie najlepszy z obrońców i jeden z lepszych zawodników w meczu to Tomasz Brzyski. Duża ruchliwość i chęć do gry poskutkowały dwiema asystami. W pewnym momencie "Brzytwa" tak się rozochocił, że zabrał się za rozgrywanie piłki jako środkowy pomocnik. Wreszcie pokazuje na co go stać.
Razem z Brzyskim na lewej flance szalał Henrik Ojamaa, i aż się prosiło, żeby zwieńczył dzisiejszy występ bramką. Przebywając na placu gry do 67 minuty oddał aż siedem (!) strzałów na bramkę rywali i dodatkowo zaliczył asystę. Strach się bać co będzie się działo jak poprawi skuteczność.
Formy pozazdrościł mu chyba jego zmiennik, Jakub Kosecki, który jako jedyny tego wieczora dał dobrą zmianę. Trzy groźne strzały oraz kluczowe podanie przy bramce Kucharczyka w nieco ponad 20 minut pokazują, że rywalizacja z Estończykiem wychodzi obu graczom na dobre.
Po przeciwnej stronie statystycznie udany występ zaliczył Michał Kucharczyk. Wpisał się na listę strzelców i zaliczył asystę. I nic to, że bramka to tylko przyłożenie nogi i strzał do "pustaka", a asysta wyszła z nieudanego strzału. Najważniejsze, że legioniści dobrze bawili się zdobywając kolejne gole.
Pierwszego zdobył zaś grający "na kierownicy" Miroslav Radović. Potem dołożył asystę i gdyby nie wrodzony brak szybkości to zapewne dołożyłby co najmniej jeszcze jedno trafienie.
I na koniec wisienka na torcie, prawdziwy rarytas i fajerwerk na szpicy, czyli Wladimer Dwaliszwili. Po przerwie na reprezentację wrócił do tego z czego słynie: zdobywania bramek. Pomimo mało efektownej gry był niesamowicie efektywny, a druga bramka to klasyczny Gruzin: obrót z obrońcą na plecach i strzał z trzech metrów. Czy ktoś ma coś przeciwko, żeby Lado powtórzył hat-tricka w czwartek w Rzymie?
Średnia ocen redakcji legioniści.com
Wladimer Dwaliszwili – 5,4
Miroslav Radović – 4,3
Tomasz Brzyski – 4,3
Henrik Ojamaa – 4,3
Michał Kucharczyk – 4,2
Jakub Rzeźniczak – 3,5
Ivica Vrdoljak – 3,4
Wojciech Skaba – 3,1
Łukasz Broź – 3,1
Dossa Junior – 3,1
Dominik Furman – 3,0
Zmiennicy:
Jakub Kosecki – 4,0
Helio Pinto – 2,6
Daniel Łukasik – 2,7
UWAGA! Średnia ocen wystawionych przez redakcję nie musi być spójna z treścią "Plusów i minusów" i stanowi niezależną część tej publikacji.