Legia ograła wicemistrzów z Poznania 2-0 i pewnie potwierdziła swoją dominację w lidze, choć to wcale nie był dobry mecz w wykonaniu warszawiaków. Warto jednak wziąć pod uwagę, że przystąpili do niego po tygodniowym świętowaniu, a Lech przyjechał do Warszawy bardzo zmobilizowany i zagrał przyzwoite zawody. Mistrzowie Polski to jednak dziś lepsza drużyna od poznaniaków, posiadająca też więcej klasowych zawodników.
Plusy i minusy po meczu z Lechem

Równie dobrze zaprezentował się Tomasz Jodłowiec, który był suwerenem w środku pola, gdzie razem z Ivicą Vrdoljakiem toczył zażarte boje z Trałką i Linettym. „Jodła” imponował siłą, wolą walki i przygotowaniem kondycyjnym. Ciągle był w grze, raz bronił, raz atakował. Stanowił ogromne zagrożenie po stałych fragmentach gry, ale do siatki nie udało mu się trafić. Natomiast Chorwat rozgrywał swój setny mecz w barwach Legii i uprzyjemnił go sobie bramką z rzutu karnego. Przy pomocy Jodłowca świetnie wyłączył z gry Hamalainena, czyścił, sprzątał, ale przede wszystkim dowodził. Bardzo dobry mecz.
Na pochwały zasługuje także Inaki Astiz przez cały mecz użerający się z Teodorczykiem. Hiszpan nie dał pograć czołowemu snajperowi Ekstraklasy, co rusz go wyprzedzał, a to dzięki swej szybkości, a to dzięki mądremu ustawianiu się na boisku i przewidywaniu rozwoju sytuacji. Co ciekawe, Astiz pokazał coś, czego dawno nasi piłkarze nie prezentowali - prowokował rywali, ale sam sprowokować się nie dał.
Bez zarzutu wypadł także Dusan Kuciak, który imponował zwłaszcza czytaniem gry i czyszczeniem przedpola własnej bramki. A gdy było trzeba, to bronił uderzenia lechitów, choć żadne z nich nie było szczególnie groźne. Inna sprawa, że goście fatalnie też pudłowali.
Jakub Rzeźniczak znów zagrał dobrze. Przyjemnie się patrzy, jak współpracuje z Astizem. Kubie przytrafiły się dwa gorsze momenty w pierwszej połowie, kiedy trochę za krótko zagrywał do Kuciaka i gdy przegrał pojedynek z Teodorczykiem, ale poza tym - bez zarzutu. Szkoda, że nie udało mu się zamknąć akcji w 70. minucie. Miałby wówczas na koniec sezonu 5 bramek, choć i tak jest najlepszym strzelcem wśród defensorów.
Nieźle wypadł Tomasz Brzyski, który ciężko walczył z Szymonem Pawłowskim i parokrotnie te pojedynki przegrywał, jednak ogólnie może powiedzieć, że był górą, bo Legia nie straciła gola. „Brzytwa” z racji swych obowiązków defensywnych nieco mniej udzielał się w ofensywie, ale tradycyjnie był bliski asysty, a nawet bramki po stałych fragmentach gry.

Michał Kucharczyk nie potrafił poradzić sobie z rywalami, choć i tak wydaje się, że był najbardziej aktywny spośród graczy ofensywnych. „Kuchemu” brakowało jednak tego, czego brakuje zazwyczaj - spokoju, mądrości w rozegraniu akcji.
Słabo zagrali Michał Żyro i Ondrej Duda. Żyrę tłumaczy gorączka, z którą wystąpił, a Słowaka kompletne wyczerpanie. Nie zmienia to faktu, że właściwie nie było ich w tym meczu.
Zmiennicy
Jakub Kosecki - wniósł trochę ożywienia, imponował dynamiką, chęcią do gry, ale nie miało to przełożenia na wydarzenia boiskowe.
Helio Pinto i Orlando Sa - zagrali zbyt krótko, by opisać ich występ.
Średnia ocen redakcji Legioniści.com (skala 1-6)
Ivica Vrdoljak - 4,6
Bartosz Bereszyński - 4,4
Tomasz Jodłowiec - 4,3
Dusan Kuciak - 4,1
Jakub Rzeźniczak - 4,1
Inaki Astiz - 4,0
Tomasz Brzyski - 3,9
Marek Saganowski - 3,6
Michał Kucharczyk - 3,2
Ondrej Duda - 3,2
Michał Żyro - 3,1
Zmiennicy:
Jakub Kosecki - 3,9
Helio Pinto - 3,2
Orlando Sa - 3,0
UWAGA! Średnia ocen wystawionych przez redakcję nie musi być spójna z treścią "Plusów i minusów" i stanowi niezależną część tej publikacji.