Mecz z Pogonią wybitnym widowiskiem raczej nie był, ale zapewnił Legii ważne 3 punkty. Legioniści grali falami, bo raz mieli ochotę atakować, a raz nie, ale w niedzielnym spotkaniu i tak było to korzystne – Pogoń bowiem nie chciała atakować w ogóle. Zapraszamy do lektury ocen za to jednostronne spotkanie.
Plusy i minusy po meczu z Pogonią
Tomasz Jodłowiec 
Igor Lewczuk 
Michał Pazdan 
Łukasz Broź 
Guilherme - Aha, kolejny cud przedświąteczny – filigranowy Brazylijczyk posłał na deski dwóch potężnych facetów – Jakuba Słowika i Sebastiana Murawskiego. O ile ten pierwszy szybko się pozbierał, o tyle ten drugi musiał opuścić boisko. Guilherme oprócz nokautowania rywali zajmował się również grą w piłkę, co wychodziło mu całkiem nieźle. Dryblował, rozgrywał, siał dużo zamętu na skrzydle. Zdarzały mu się również kiepskie przerzuty, zagrania za plecy, albo głupie straty piłki.
Arkadiusz Malarz – Miał jedną okazję do interwencji i spisał się bardzo dobrze, odbijając na róg uderzenie głową Dwaliszwilego. Oprócz tego był praktycznie bezrobotny, chociaż trzeba zganić go za ryzykowne wybicia piłki. Napastnicy Pogoni wręcz jeździli na tyłkach, żeby przechwycić futbolówkę wprowadzaną do gry przez Malarza, ale nad naszym rezerwowym czuwało szczęście. Będę jednak dużo spokojniejszy, gdy między słupkami warszawskiej bramki zobaczę stary dobry numer 12.
Tomasz Brzyski – Panie i panowie, zapamiętajcie sobie tę datę: 8 listopada 2015 roku – Tomasz Brzyski nareszcie zdobywa asystę ze stałego fragmentu gry. Oprócz tego całkiem nieźle wypełniał swoje defensywne zadania. Spektakularnych interwencji nie miał, dobra seria stałych fragmentów zakończyła się na słabym uderzeniu z wolnego, ale tendencja formy raczej wzrostowa.
Ondrej Duda – W Gdańsku pokazał swoje dobre oblicze, w Brugii te bardzo słabe, więc z Pogonią wyszło na zero. Z jednej strony potrafił być kreatywny, zagrać niezłą piłkę do partnerów, ale z drugiej wciąż wdawał się w bezsensowne dryblingi, które przegrywał. Szczytem była 88 minuta, kiedy trzech legionistów pokazywało się do gry i wystarczyło zagrać do jednego z nich. Duda natomiast wdał się w kiwanie trzech „Portowców” i świetna szansa na 2-0 została zaprzepaszczona.
Nemanja Nikolić – Węgier przyzwyczaił nas do takiej formy, że każde spotkanie w lidze bez jego gola kibice postrzegają jako nieudane. Fakt faktem, że „Niko” wybitnie w niedzielę raczej nie zagrał. Kiepsko przyjmował, mało uderzał na bramkę i w ogóle był jakoś niewidoczny. To jeden występ można mu chyba darować – 16 goli w 15 meczach to jednak 16 goli w 15 meczach.
Michał Kucharczyk – Kilka razy popisał się dobrym strzałem i ładnym dograniem, kilka razy gubił się w dryblingu i miał kłopoty z opanowaniem piłki. Walczył jak zwykle (co oczywiście bardzo doceniam), raz z lepszym skutkiem, raz z gorszym. Gry przeciw Pogoni nie zaliczy do wybitnie udanych, ale również daleko tu do jakiejś katastrofy.
Stojan Vranjes 
Zmiennicy:
Dominik Furman – Wszedł na boisko i najbardziej błysnął w 89 minucie, kiedy na bramkę Słowika załadował taką bombę, że aż otworzyłem oczy ze zdziwienia. Może i dobrze, że piłka nie wpadła do siatki, bo jeszcze nabawiłbym się jakiegoś wytrzeszczu.
Ivan Trickovski – Wszedł za Guilherme, który grał naprawdę nieźle i całe skrzydło jakoś ucichło. Niby Macedończyk próbował dogrywać, decydował się na strzały, ale w znakomitej większości były to piłki z napisem „love” posłane w trybuny.
Aleksandar Prijović 
