Powiedzmy to sobie wprost – na grę Legii na razie nie da się patrzeć. „Wojskowi” po raz kolejny dali popis swoich umiejętności i wymęczyli remis z drużyną, której nazwy nikt nie potrafi nawet dokładnie wymówić. Były jakieś iskierki nadziei, ale zaraz zalała ją fala nieporadności i beznadziejności. Zapraszamy na analizę tego mdłego jak przedszkolny kalafior spotkania.
Plusy i minusy po meczu z Zrinjskim
Guilherme 
Thibault Moulain 
Nemanja Nikolić – Dobrze, że na Euro za bardzo nie poszalał, bo dzięki temu można mieć jeszcze nadzieje na pozostanie Węgra w klubie. „Niko” w Mostarze absolutnie nie zagrał porywająco, ale dostał jedną piłkę, którą bez wahania zamienił na gola. Co prawda miał jeszcze szansę kolejne trafienie, ale albo on uderzył źle, albo bośniacki bramkarz zaliczył interwencję życia. Oprócz tego nasz snajper nie był zbyt często pod grą, ale bez wątpienia zrobił to co do niego należało.
Łukasz Broź – Prawy obrońca Legii zagrał w tym meczu stosunkowo bezbarwnie. Z jednej strony pewnie radził sobie w defensywie i nieźle podłączał się do ataków. Z drugiej często był nieobecny, zaliczał niedokładne podania albo miał problem z wyprowadzeniem piłki. Na prawej stronie obrony nie mamy co się jednak spodziewać cudów, bo Broź jest Broziem a nie Jędrzejczykiem.
Jakub Rzeźniczak – Do momentu utraty bramki nie musiał robić praktycznie nic. W pierwszej połowie piłki to on nawet za dużo nie powąchał, bo dopiero w drugiej części gry gospodarze zaczęli tworzyć warszawskiej defensywie jakiekolwiek problemy. „Rzeźnik” poważnie obciął się raz (na spółkę zresztą z Lewczukiem i Hlouskiem), kiedy Arkadiusz Malarz ryzykownym wejściem w nogi musiał ratować nasz zespół. O tym w jakiej Kuba naprawdę znajduje się formie, będziemy mieli okazje przekonać się już w sobotę.
Igor Lewczuk – Ostatnio z Rzeźniczakiem gra tak, jakby byli bliźniakami. Razem interweniują i razem popełniają błędy. W Mostarze stoperzy Legii nie mieli wielkich szans na wykazanie się, toteż nie może dziwić, że Igor przez większą część meczu był praktycznie bezrobotny – należało po prostu ustrzec się jakichś poważniejszych błędów i taka sztuka niewątpliwie się mu udała.
Arkadiusz Malarz – Interweniować musiał tylko raz, kiedy odważnym wyjściem naprawił błąd obrońców, którzy akurat udali się na kawę. Oprócz tego nie musiał robić prawie nic. Szybko za to nabawił się urazu łydki, dzięki czemu szansę debiutu otrzymał drugi najbardziej kontrowersyjny bohater zimowego okienka transferowego.
Adam Hlousek 
Ondrej Duda 
Tomasz Jodłowiec 
Michał Kucharczyk 
Zmiennicy:
Radosław Cierzniak – Pół roku walczył o debiut, aż w końcu wszedł i już po 12 minutach wpuścił pierwszą bramkę. Nie żebym go za nią winił, ale ta sytuacja najlepiej pokazuje jego sytuację w Legii. Cierzniak raz w meczu wykazał się umiejętnościami, a potem ograniczał się już tylko do bramkarskiego abecadła.
Aleksandar Prijović – Dostałby minusa, jednak na pokazanie czegokolwiek miał tylko kwadrans. „Prijo” dalej dochodzi do siebie po kontuzji ręki, co widać w jego braku pewności w grze.
Michaił Aleksandrow 
