Choć w środę legioniści robili absolutnie wszystko żeby przegrać mecz z Trencinem, to w końcu doszli do wniosku, że strzelanie bramek jest całkiem przyjemne i zdobyli gola, po którym wymęczyli zwycięstwo. Piłkarze męczyli się na boisku, my na trybunach i przed telewizorami, ale sukces pozostaje sukcesem. Zapraszamy zatem na analizę tej drogi przez mękę.
Plusy i minusy po meczu z AS Trencin
Arkadiusz Malarz 
Michał Pazdan 
Michał Kopczyński 
Igor Lewczuk - Nie był tak solidny jak Pazdan i kilka razy dał się wkręcić w ziemię, niemniej zaprezentował się w miarę poprawnie. Oprócz wyliczonych wpadek Igor miał swoje niezłe momenty. Potrafił błysnąć jedną z tych interwencji, jakie wszyscy lubimy u niego oglądać, a rywale nie mieli przez niego najprostszej przeprawy pod bramkę. Mimo wszystko nadal brakuje mu jeszcze trochę pewności siebie, często bowiem naszemu stoperowi zdarza się popełniać proste błędy. Jednak biorąc pod uwagę co tak naprawdę potrafi Lewczuk, myślę, że za kilka tygodni znów będzie nie do przejścia dla całej ligi.
Bartosz Bereszyński - Momentami było nieźle, między innymi gdy akurat podłączył się do akcji ofensywnej, potrafiło być także beznadziejnie, kiedy skrzydłowi Trencina kręcili nim jak karuzelą. Trzeba uczciwie oddać Bartkowi, że przy tragicznej grze Aleksandrowa był odpowiedzialny za całą prawą stronę, a nie da się być w kilku miejscach jednocześnie. Choć nie było widać u niego polotu z poprzednich spotkań, to jeden słabszy mecz raczej nie zmieni faktu, że "Bereś" walkę z Broziem o miejsce w składzie wygrywa bardzo przekonująco.
Michał Kucharczyk - Fenomen tego piłkarza już na zawsze pozostanie dla mnie zagadką. Wielu z nas wścieka się na Kucharczyka (do czego ma zresztą pełne prawo), a ten po chwili mimo beznadziejnego spotkania potrafi przechylić szalę zwycięstwa na stronę Legii. Tak było również w środę: straty, brak szybkości, nieudane dryblingi, słowem - kandydat do minusa meczu. 69. minuta zmieniła jednak wszystko, bo "Kuchy" zdobył się na przebojowy rajd ze środka boiska i po znakomitej indywidualnej akcji na tacy wyłożył piłkę Nikoliciowi. Michał sam przyznaje, że w Legii bronią go liczby, a przeciw Trencinowi znów dołożył kolejną.
Nemanja Nikolić - Prawie niewidoczny do momentu gola. Niby coś tam próbował tworzyć, ale jego zapędy bez większych problemów kasowali obrońcy. Na początku meczu zmarnował bardzo dobre podanie Kucharczyka. "Niko" większą część meczu spędził pod peleryną-niewidką, by wreszcie zrzucić ją i swoim czwartym golem w eliminacjach zapewnić "Wojskowym" ważne zwycięstwo. Wiele osób pyta: co zrobilibyśmy bez Nikolicia? Spieszę z odpowiedzią - odpadlibyśmy w 2. rundzie eliminacji.
Tomasz Brzyski - Jego gra zazwyczaj zawiera w sobie tyle polotu i finezji co głaz narzutowy, ale Brzyski to typowy rzemieślnik, a od rzemieślników nie trzeba wymagać wielkich rzeczy. Tak jak brzytwa ma po prostu golić, tak "Brzytwa" ma być zwyczajnie niezłym zmiennikiem. Zadanie wykonał połowicznie - z jednej strony potrafił posłać parę piłek do przodu, z drugiej zaś na lewej stronie boiska pozostały głębokie na metr kratery, spowodowane wkręcaniem Tomka w ziemię przez skrzydłowych. Jeśli jeszcze myśli o wygryzieniu Hlouska ze składu, to nikomu nie można przecież zabronić marzyć.
Tomasz Jodłowiec 
Thibault Moulin 
Michaił Aleksandrow 
Zmiennicy:
Aleksandar Prijović - Wszedł za "Niko" i ograniczył się do przeszkadzania rywalom. Chyba wyszło, skoro Trencin nie zdołał strzelić nam gola, ale ciężko raczej mówić o jakimkolwiek innym wkładzie Prijovicia w ten mecz.
Kasper Hamalainen i Łukasz Broź - Grali za krótko, by móc ich ocenić.
