No i koniec. Po ponad półrocznej przygodzie z europejskimi pucharami, nadszedł w końcu moment by powiedzieć „do widzenia”. Legioniści pożegnali się z rozgrywkami, w dwumeczu ulegając Ajaxowi 0-1. Boli, cholernie boli, tym bardziej, że „Wojskowi” mieli po swojej stronie karty, które mogły wygrać to rozdanie. Nie wygrały jednak. Zapraszamy do analizy gry zawodników w ostatnim meczu naszej europejskiej przygody.
Plusy i minusy po meczu z Ajaxem
Michał Pazdan 
Vadis Odjidja-Ofoe 
Maciej Dąbrowski 
Adam Hlousek 
Waleri Kazaiszwili – Gruzin ma jeden podstawowy problem – nie potrafi strzelać na bramkę. "Vako" naprawdę dobrze radził sobie w środku boiska, gdzie potrafił zarówno odebrać piłkę, jak i przejść rywala, ale kiedy przychodziło do finalizacji akcji, Kazaiszwili nieco się gubił. Jego strzały bez większego kłopotu złapał Onana, ponadto naszemu pomocnikowi przydarzyło się trochę niedokładnych podań. Zastąpił Radovicia nieźle, ale nie rewelacyjnie.
Michał Kucharczyk – Jacek Magiera wystawił go na szpicy i początkowo wydawało się, że nic z tego nie będzie. Michał nie mógł opanować kierowanych do niego piłek, a obrońcy przestawiali go jak chcieli. Pod koniec pierwszej połowy „Kuchy” wreszcie złapał trochę pewności i z minuty na minutę zaczął grać lepiej. Dobrze naciskał rywali, walczył o każdą piłkę i potrafił nieźle dograć do kolegów (kapitalnie przecież w 41. minucie wyłożył piłkę Odjidji i Ajax od straty bramki uratowała interwencja na pograniczu cudu). Tych przebłysków było trochę za mało na plusa, ale nie sposób odmówić Kucharczykowi woli walki i chęci zwycięstwa.
Guilherme - Paradoksalnie dużo więcej dobrego zrobił z tyłu niż z przodu. „Gui” parę razy błysnął świetnymi odbiorami, odważnie grał wślizgiem i nie zostawiał piłkarzom Ajaxu zbyt wiele miejsca. Ucierpiała na tym trochę jego skuteczność w ataku, bo kiedy Brazylijczyk wychodził do przodu, często zwalniał swoje akcje, co jednak można tłumaczyć brakiem wsparcia kolegów. Jeden z najlepszych dryblerów w drużynie trochę mimo woli przejął rolę przecinaka i sprawdził się w niej naprawdę nieźle.
Łukasz Broź – Jego obawy jak poradzi sobie na miejscu „Jędzy” z jednej strony były przesadzone, ale z drugiej nie bezpodstawne. Łukasz nie najgorzej prezentował się w obronie, jednak z przodu bardzo trudno było go dostrzec. Przeciwko Ajaxowi notował zarówno świetne (znakomity wślizg w na początku meczu), jak i kompromitujące zagrania (kiedy w 84. minucie najpierw spóźnił się z interwencją, a potem dał sobie założyć siatkę). Czapki z głów należą mu się jednak za wybronienie się z sytuacji 5 na 1. To, że Holendrzy nie mieli prawa tego nie strzelić to jedno, natomiast Broź cofnął się najlepiej jak mógł, częściowo blokując możliwość podania. Może i było w tym sporo przypadku, ale w życiu trzeba mieć szczęście.
Michał Kopczyński – Pozycja Kopczyńskiego jest dość niewdzięczna, bo na niej bardzo trudno zapaść w pamięci kibicom. Mimo krytyki większości dziennikarzy, Michał nie zagrał jednak złego spotkania. Rzeczywiście, należy zganić go za zerową aktywność z przodu i bierność w ofensywie, ale w destrukcji nie poradził sobie najgorzej. Przejął sporo piłek, potrafił się zastawić i zaliczył kilka naprawdę ważnych bloków. Częściowo zawalił niestety przy bramce, bo zupełnie dał się zakręcić rywalom.
Arkadiusz Malarz 
Tomasz Jodłowiec 
Zmiennicy:
Thibault Moulin – Lepszy w obronie niż z przodu. W ofensywie jego podania zdecydowanie zbyt często padały łupem przeciwnika, jednak Francuz dobrymi odbiorami solidnie pomógł zabezpieczyć tyły.
Tomas Necid 
Daniel Chima Chukwu – Grał zbyt krótko, by móc go ocenić.
