Jak się okazuje można wygrać mecz nie grając nawet w piłkę, jeśli przeciwnik sam jest wystarczająco pogubiony. Arka wykorzystała pomroczność Legii i w piątkowy wieczór legioniści mimo nie najgorszej dyspozycji piąty raz z rzędu przegrali Superpuchar Polski.
Plusy i minusy po meczu z Arką
Maciej Dąbrowski 
Thibault Moulin – Przez ponad 90 minut robił wszystko, by zasłużyć sobie na miano plusa meczu. Świetnie rozgrywał, nie bał się przebojowych akcji środkiem boiska, potrafił uderzyć z dystansu i przede wszystkim zdobył wyjątkowej urody bramkę, doprowadzając do wyrównania. W drugiej połowie Thibault aż tak aktywny nie był, jednak nadal był tym, który ciągnął grę Legii do przodu. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie spudłowany rzut karny w konkursie „jedenastek”. Sekunda błędu przyćmiła 95 minut porządnej gry. No cóż - „football, bloody hell”.
Artur Jędrzejczyk – Podobnie jak Moulin mimo bardzo dobrego występu zrobił jeden błąd przekreślający wszystkie pozytywy. Kto jak kto, ale reprezentant Polski nie ma prawa dać zrobić z siebie wiatraka Grzegorzowi Piesio. „Jędza” pokpił sprawę przy stracie bramki, później bardzo aktywnie starał się zrehabilitować. Jego strzały głową trzykrotnie były wybijane z linii bramkowej, jednak piłka za nic w świecie nie chciała wpaść do siatki. Ech ten football...
Dominik Nagy – Węgier zaliczył całkiem niezły występ. Z lepszym lub gorszym skutkiem nieustannie starał się ciągnąć akcje do przodu, bardzo często był pod grą i wprowadzał sporo zamieszania w szeregi Arki. Młodemu pomocnikowi brakowało jednak postawienia kropki nad „i”, w efekcie czego jego dobre akcje kończyły się niedokładnym podaniem albo o jednym dryblingiem za dużo. Mimo tych mankamentów Nagy zdawał się być jednym z wyróżniających się legionistów, a zdjęcie go z boiska w 64. minucie wielu ocenia jako przedwczesne, lub w ogóle niepotrzebne.
Guilherme – Nie zaprezentował nawet połowy swoich maksymalnych umiejętności, niemniej i tak potrafił co nieco pomóc drużynie. Zaliczył kilka niezłych podań – bądź co bądź asystował przy golu Moulina (choć, umówmy się, dogranie do Francuza nie było tu akurat sprawą kluczową) i popisał się doskonałym wyłożeniem piłki Niezgodzie, który z najbliższej odległości kopnął prosto w Steinborsa. W miarę jak gasła Legia gasł i Guilherme, więc końcówka meczu w wykonaniu Brazylijczyka nie była raczej powodem do chwały. Plus należy mu się za najpewniejsze ze wszystkich legionistów wykonanie rzutu karnego.
Adam Hlousek - Nie popełnił w tym spotkaniu większych błędów - z tyłu radził sobie przyzwoicie, potrafił podłączyć się też do akcji ofensywnych, jednak nie dał z siebie maksimum. Zdecydowanie za mało widać było go z przodu, a dośrodkowania ze skrzydła posyłane w pole karne Arki nie sprawiły zawodnikom gości zbyt wiele problemów. Bardzo daleko było mu do tego Hlouska, który w 94. minucie meczu w Poznaniu dorzucił Kasprowi Hamalainenowi piłkę na nos.
Arkadiusz Malarz - Superpuchar najwyraźniej mu nie służy, bo rok temu zawalił przy bramkach, a w piątek także interweniował bardzo niepewnie. Plusy należą mu się za dobre wyjścia do dośrodkowań, jednak lecącą w jegonkierunku piłkę potrafił odbijać przed siebie lub łapać na raty. Nie pomógł też drużynie w konkursie rzutów karnych, gdzie błędnie odczytywał intencje strzelców.
Jarosław Niezgoda 
Michał Pazdan 
Michał Kopczyński 
Kasper Hamalainen 
Zmiennicy:
Sebastian Szymański - Zmienił Dominika Nagya i starał się dać zespołowi tyle ile jego starszy kolega. Szarpał skrzydłami, dryblował, próbował strzałów, ale wychodziło mu co najwyżej przeciętnie.
Mateusz Szwoch 
Vamara Sanogo 
Mateusz Żyro - Grał zbyt krótko by moć go ocenić.
