Mimo wysokiego zwycięstwa w Puławach gra Legii nadal nie przekonuje. To raczej słabość rywali zdecydowała o tym, że udało się strzelić aż cztery gole. Legioniści powinni zdobyć ich jednak dużo więcej. Jeżeli w meczu z drugoligowcem widoczna jest dziura w środku pola... to nie wiemy co będzie w spotkaniu z bardziej wymagającym rywalem. Poniżej prezentujemy analizę gry zawodników Legii i statystyki indywidualne każdego z nich.
Plusy i minusy po meczu z Wisłą Puławy
Maciej Dąbrowski 
Krzysztof Mączyński 
Guilherme 
Łukasz Broź 
Daniel Chukwu 
Dominik Nagy - Węgier jak zwykle stara się robić dużo wiatru na boisku. Wspomagał kolegów w defensywie, ale w pojedynkach z rywalami zanotował mniej więcej 50 procentową skuteczność. W drugiej połowie mógł zdobyć gola, ale trafił w bramkarza.
Michał Kopczyński - Spokojny poprawny mecz w wykonaniu "Kopy". W środku pola robił to, co do niego należało, czyli: sporo udanych odbiorów i pojedynków. Raz nawet zapędził się w pole karne rywali i oddał celny strzał, ale bramkarz zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Jakub Czerwiński - Niesamowity pech obrońcy... Gdy wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie drużyny, w 30 minucie tak niefortunnie interweniował, że uszkodził więzadło piszczelowo-strzałkowe. Do momentu zniesienia z boiska dobrze spisywał się z powierzonych mu zadań.
Radosław Cierzniak - W składzie pojawił się w miejsce odpoczywającego Arkadiusza Malarza. Zagrał poprawny mecz, zanotował kilka udanych interwencji, ale w drugiej połowie w oczy rzuciło się aż 5 niecelnych wybić - piłka leciała w aut, albo prosto pod nogi rywali. Przy straconym golu nie miał nic do powiedzenia.
Michał Kucharczyk 
Łukasz Moneta 
Zmiennicy:
Artur Jędrzejczyk - W tym meczu miał raczej nie zagrać, ale już w 30. minucie wszedł na boisko za kontuzjowanego Czerwińskiego i mógł poćwiczyć grę na pozycji stopera. Jak mu to wyszło? Poprawnie, ale bez żadnej rewelacji.
Armano Sadiku - Na boisku spędził 26 minut i zdążył zdobyć jednego gola, choć miał aż 4 okazje do pokonania bramkarza z Puław. Dobrze czuje się w polu karnym - musi jednak popracować nad trafianiem w światło bramki.
Hildeberto Pereira - Portugalczyk z nadwagą doczekał się debiutu w stołecznej drużynie. Co więcej, zanotował także asystę (trochę za duże słowo) przy golu Armando Saidku. Momentami dało się zauważyć, że dobrze czuje się z piłką przy nodze i jak tylko dojdzie do formy, nie będzie unikał pojedynków z rywalami.

