Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Molde FK

sobota, 15 marca 2025 08:00
Plusy i minusy po meczu z Molde FK
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com

Legia Warszawa w rewanżowym meczu 1/8 finału pokonała po dogrywce norweskie Molde FK 2-0, dzięki czemu odwróciła losy dwumeczu i awansowała do ćwierćfinału europejskich pucharów po raz pierwszy od 29 lat. Legioniści rozegrali wręcz perfekcyjny mecz w defensywie, nie pozwalając rywalom na zbyt wiele, a w ofensywie dołożyli tyle, ile było trzeba, by awansować. Zapraszamy na oceny, jakie wystawiliśmy legionistom za ten mecz.


Kacper Tobiasz - Młody golkiper powrócił między słupki po raz pierwszy od ponad 4 miesięcy. Tobiasz miał do podniesienia ogromny ciężar, jednak poszło mu to jak z płatka. Od początku meczu widać było w nim chęć udowodnienia czegoś, pokazania swoich umiejętności, ale również ogromną pewność. Już w pierwszej połowie popisał się dwiema bardzo dobrymi interwencjami, a szczególnie ta z 45. minuty, przy mocnym strzale pod poprzeczkę Fredrika Gulbrandsena, mogła zrobić duże wrażenie. Przez dalszą część meczu, włącznie z dogrywką, nie obniżył swoich lotów i nadal był bardzo pewnym punktem. Funkcjonował dobrze tak naprawdę w każdej płaszczyźnie - na linii, na przedpolu i w rozegraniu - był niezwykle skuteczny. Bywały momenty, gdy przez to, że piłka była mokra, wyślizgiwała się ona z jego rąk, jednak bramkarz momentalnie starał się i naprawiał swój błąd, a gdy na początku drugiej części otrzymał w takiej sytuacji kopniaka w twarz od Rubena Vinagre, to już całkowicie uważał w tym elemencie. Tobiaszowi należą się ogromne brawa - pokazał charakter prawdziwego legionisty. Oby ten występ go napędził i pozwolił znów stać się ważnym punktem zespołu.


Paweł Wszołek - Wszołek po raz kolejny pokazał, że jest prawdziwą maszyną, a pamiętajmy, że występował z nie do końca wyleczonym urazem barku odniesionym w pierwszym meczu z Norwegami. Harował przez cały czas za dwóch, biegał od jednego do drugiego pola karnego jak niezmordowany i był skuteczny w swoich działaniach zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Poza fenomenalną kondycją wykazał się także fizycznością, wygrywał praktycznie wszystkie pojedynki, zastawiał rywali i nie pozwalał rozwinąć im skrzydeł. W ataku był ruchliwy, przebojowy, co udowodnił szczególnie w pierwszej akcji bramkowej, gdy bez problemu dwukrotnie zakręcił jednym z rywali, czym uwolnił się w polu karnym i mógł dograć na pustą bramkę do Ryoyi Morishity. Tego gola można w pełni przypisać Wszołkowi, zresztą nie tylko to, ale w dużej mierze również awans i odwrócenie losów dwumeczu. Wszołek fenomenalnie odpowiedział na słabszy występ z Motorem Lublin.


Ryoya Morishita - Był motorem napędowym ofensywy, ale miał również wiele zadań defensywnych, z których świetnie się wywiązywał. W ataku starał się być opcją przez cały mecz, szukał swojej pozycji, pokazując się do podań. Był pazerny na gola, już w 9. minucie uderzył dobrze z pierwszej piłki, co zdołał wybronić bramkarz. W 34. minucie świetnie znalazł się w polu karnym i wykorzystał akcję i podanie Pawła Wszołka, trafiając do pustej bramki. W dalszej części meczu kilkukrotnie próbował jeszcze swoich sił w tym aspekcie, miał dwie szanse na "zamknięcie" meczu, a szczególnie dobra była ta z 116. minuty, jednak górą z tej sytuacji również wyszedł bramkarz. Był po prostu niezmordowany, jakby z minuty na minutę nabierał coraz więcej sił. W obronie skutecznie wspomagał lewą flankę i pomagał w zamykaniu środka pola, gdzie wykazał się kilkoma skutecznymi odbiorami i blokami. Niesamowite jest, jaki rozwój Japończyk osiągnął i ten mecz tylko to potwierdził.


Artur Jędrzejczyk - Fenomenalny występ środkowego obrońcy, pokazujący, że dzięki doświadczeniu można oszukać wiek. Dawał maksimum swoich możliwości i zaangażowania, widać było, jak bardzo mu zależy. Czyścił absolutnie wszystko, co się dało, zanotował aż 10 skutecznych wybić. Rządził linią defensywy, a koledzy korzystali z jego podpowiedzi i czuli się przy nim bardzo pewnie. Podłączał się również często do ofensywy, był jedną z kluczowych postaci przy pierwszej bramce, bo to on prostopadłym podaniem uruchomił Pawła Wszołka, zdobywając asystę drugiego stopnia. Obecność Jędrzejczyka w pierwszym składzie była dużym zaskoczeniem, ale weteran udowodnił, że na pewno nie błędem. Zszedł z boiska w 103. minucie. Szkoda, że zanotował drugą żółtą kartkę na ławce rezerwowych, ale jego zachowanie w momencie przepychanek pokazuje, jak zależy mu na klubie i kolegach z zespołu.


Steve Kapuadi - Defensor na ten mecz zdjął maskę chroniącą nos i od razu jego gra wyglądała zdecydowanie lepiej. W środku defensywy bardzo dobrze uzupełniał się z Arturem Jędrzejczykiem, razem nie pozwalali ofensywnym zawodnikom Molde na zbyt wiele. Francuz dobrze przesuwał się i również skutecznie asekurował lewą stronę defensywy, często wychodząc wyżej, przeszkadzając skrzydłowym w rozegraniu akcji i nie dając możliwości na dośrodkowania. Często był pierwszym zawodnikiem rozpoczynającym akcje własnej drużyny, momentami przyspieszał je długimi rajdami z piłką przy nodze. W 53. minucie świetnie ustawił się w polu karnym i zablokował bardzo mocny strzał Frederika Gulbrandsena z dobrej pozycji. W zasadzie praktycznie bezbłędny występ, nie można mu nic zarzucić, zresztą jak całej defensywie stołecznego zespołu.


Juergen Elitim - Kolumbijczyk coraz bardziej rozkręca się po powrocie na boiska. Brał na siebie ciężar rozegrania, przyjęciem, balansem ciała i podaniami z pierwszej piłki starał się napędzać ataki drużyny i wychodziło mu to bardzo dobrze. Był jednym z najspokojniejszych i najbardziej opanowanych zawodników, ale przede wszystkim jego precyzyjne podania, kontrola tempa gry i umiejętność rozgrywania pod presją sprawiły, że był jednym z najważniejszych i najkreatywniejszych zawodników na boisku. Czasami brakowało mu decyzji o oddaniu strzału, w ostatnich momentach zbyt długo przetrzymywał piłkę, ale za każdym razem znajdował jakieś wyjście z sytuacji, a strata piłki w jego wykonaniu była rzadkością. Opuścił murawę w 84. minucie.


Rafał Augustyniak - Był jedną z kluczowych postaci w dominacji i kontroli środka pola. Jego nieustępliwość, agresywność w odbiorze oraz fizyczna dominacja nad rywalami sprawiły, że Molde miało ogromne problemy z konstruowaniem ataków tą tercją boiska. W niskiej obronie schodził do pomocy kolegom w defensywie, a gdy trzeba było, wychodził wysokim pressingiem, przeszkadzając przeciwnikom w kreacji ataków pozycyjnych. Augustyniak wygrywał większość pojedynków, zarówno na ziemi, jak i w powietrzu, był również kluczowy w walce o drugie piłki, co pozwalało Legii szybciej przechodzić do ofensywy po odbiorze. Czasami podłączał się do ataków, w 20. minucie wygrał pozycję i wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego, jednak jego strzał głową powędrował tylko w słupek. Klasowy występ defensywnego pomocnika, który znacznie pomógł wywalczyć awans. Został zmieniony tuż przed zakończeniem regulaminowego czasu gry.


Bartosz Kapustka - To był generalnie dobry mecz w wykonaniu pomocnika, ale miał w nim bardzo dużo niedokładności. Grał dynamicznie i ruchliwie w środku pola, wspomagał rozegranie i starał się łączyć ofensywę ze skuteczną defensywą, co w zasadzie mu wychodziło. Zanotował jednak najwięcej strat z całej drużyny, jego podania momentami były bardzo nonszalanckie. W tym spotkaniu szwankowała również jego komunikacja z kolegami z drużyny. O ile między nim a Pawłem Wszołkiem wszystko funkcjonowało bez zarzutów, tak już z Kacprem Chodyną czy jego zmiennikiem, Wahanem Biczachczjanem, zdarzało mu się wiele nieporozumień. Należy pochwalić Kapustkę za aktywność i walkę na każdej płaszczyźnie, ale w elemencie rozegrania nie był to jego najlepszy występ.


Marc Gual - Hiszpan jak zwykle był bardzo często w centrum wydarzeń, jednak do 108. minuty można było wspominać go w większości negatywnie. Tradycyjnie schodził nisko do rozegrania i błagał wręcz o dostarczenie mu piłki w praktycznie każdej akcji. Rzeczywiście, koledzy z drużyny często spełniali jego prośby, tylko później nie otrzymywali od napastnika żadnych korzyści. W większości ataków zachowywał się narcystycznie, próbował robić wszystko samodzielnie. Nie grzeszył skutecznością, już w 20. minucie, gdy posłał dobitkę po strzale w słupek Rafała Augustyniaka z bliskiej odległości wysoko w trybuny, pokazał, że to znów nie będzie jego mocną stroną. Hiszpan jednak nie załamywał się, starał się przełamać przez cały mecz i właśnie we wcześniej wspomnianej 108. minucie to mu się udało. Szczególnie przyjęcie i zabranie się z piłką w tej akcji były naprawdę udane, strzał już może mniej, ale dał bramkarzowi szansę na pomyłkę i ostatecznie to właśnie to uderzenie zapewniło Legii awans do ćwierćfinału, a Polsce 15. miejsce w rankingu UEFA. Były też momenty, w których błysnął także w rozegraniu, m.in. w 89. minucie, wypuszczając Kacpra Chodynę i doprowadzając do sytuacji sam na sam. Hiszpan tym nieco spłacił swoje długi.


Ruben Vinagre - Dość anonimowy występ Portugalczyka, a w tak ważnym meczu można było spodziewać się po nim znacznie więcej. Jego wejścia do ofensywy były nieefektywne, mało dynamiczne, jakby brakowało mu odwagi w pojedynkach z rywalami. W wielu momentach bardzo brakowało jego błyskotliwości i zwyczajnej aktywności. Zdarzało mu się również grać nieco nierozważnie, niedokładnie w rozegraniu, a szczególnie w kontekście jego prób dośrodkowań. Na szczęście wyglądał solidnie w defensywie, gdzie nie popełnił większych błędów, nie dawał się zbyt łatwo pokonywać, w czym mocno pomagało mu wsparcie Ryoyi Morishity i Steve'a Kapuadiego. Nie można powiedzieć, że boczny obrońca całkowicie zawiódł, jednak widzieliśmy go już w zdecydowanie lepszej dyspozycji, szczególnie w meczach takiej rangi.


Kacper Chodyna - Skrzydłowy nie poradził sobie z presją tego meczu, był zdecydowanie najsłabszym zawodnikiem, który wybiegł na boisko w pierwszym składzie. Na 11 celnych podań miał 13 strat piłki, co pokazuje tylko skalę, jak słaby był to występ. Nie potrafił zrobić żadnej przewagi, w większości pojedynków był na przegranej pozycji już na samym starcie, a defensorzy Molde radzili sobie z nim bez większych problemów. Miał spore problemy z komunikacją, często nie dogadywał się z kolegami z drużyny, za co był rugany m.in. przez Bartosza Kapustkę i nie potrafił zbytnio odnaleźć swojego miejsca na boisku. W 89. minucie miał okazję na "zamknięcie" meczu, zapobiegnięcie dogrywce, jednak, jak to ma w zwyczaju, w sytuacji sam na sam uderzył prosto w bramkarza. Skrzydłowy w tym aspekcie jest regularny, tylko szkoda, że poszło to w złą stronę. Podobnie jak Rubena Vinagre, można nieco pochwalić go za wspomaganie defensywy. Został ściągnięty z boiska tuż po swoim fatalnym strzale.


Zmiennicy


Jan Ziółkowski - Wszedł na boisko w 103. minucie i było to bardzo udane wejście. Zmiana była pokoleniowa, bo zastąpił na murawie Artura Jędrzejczyka, ale kompletnie nie obniżył jakości i znów pokazał, że jest przyszłością, a może już nawet teraźniejszością defensywy Legii. Wszedł bez żadnych kompleksów, z ogromną pewnością i agresywnymi, ale przede wszystkim skutecznymi odbiorami piłki czy wślizgami, które udaremniały ataki przeciwników. Szkoda, że raz "Ziółek" zdecydowanie przekroczył przepisy, co wyeliminuje go z pierwszego meczu przeciwko Chelsea FC. Defensor swoim wejściem zdecydowanie spełnił swoje zadanie i po raz kolejny pokazał, jak bardzo się rozwija.


Claude Goncalves - Zaskakująco pojawił się na boisku jako pierwszy ze zmienników. Trzeba jednak powiedzieć, że był to jeden z jego najlepszych meczów w barwach Legii. Był zaangażowany, szczególnie w pressingu i przeszkadzaniu rywalom, ale starał się także uczestniczyć w rozegraniu ataków pozycyjnych i kontr zespołowych. W 116. minucie wykreował stuprocentową sytuację dla Ryoyi Morishity, czym mógł zaliczyć asystę. Zdarzyło mu się parę niedokładności, głupich strat czy niepotrzebnych faulów. Wyglądał również słabo kondycyjnie, w końcówce dogrywki wyglądał, jakby grał od początku meczu, ale można mu oddać, że naprawdę się nabiegał. Jeśli tak będą wyglądały wejścia Goncalvesa na boisko, to Portugalczyk może w końcu pokaże swoją przydatność.


Maximillian Oyedele - Pojawił się na murawie w doliczonym czasie drugiej połowy. Wniósł do gry sporo energii, starał się uczestniczyć w wielu atakach i łączyć defensywę z ofensywą. Podobnie jak Rafał Augustyniak, naciskał rywali, skracając ich pole gry i też był w tym dość skuteczny. Było jednak sporo momentów, w których Oyedele był niechlujny, podawał wprost pod nogi przeciwników lub notował zbyt proste straty albo potknięcia. Pomocnik jednakże za każdym razem momentalnie zabierał się za powrót za rywalem, z dość dużą skutecznością, więc jego straty nie stanowiły zbyt dużego zagrożenia, bo sam je naprawiał. Trzeba jednak pamiętać, że takie niedokładności mimo wszystko mogły się zemścić. W 108. minucie dobrze znalazł Marca Guala między obrońcami i zaliczył asystę przy ostatecznym trafieniu. Pozytywne, ale nie w pełni pewne wejście młodego pomocnika.


Wahan Biczachczjan - Wszedł na murawę w 89. minucie. Był dość aktywny na prawej stronie, starał się pokazywać do podań, jednak koledzy bardzo rzadko korzystali z jego usług, przez bo Ormianin praktycznie mało co wniósł do gry. Gdy już jednak otrzymywał piłkę, to nie popełnił błędu, ale też dlatego, że niezbyt ryzykował i jak najszybciej ją oddawał. W ofensywie był to bezpłciowy występ, ale wniósł sporo do zabezpieczenia defensywy i przeszkadzania rywalom.


Patryk Kun - Wszedł na boisko w 103. minucie. Wniósł jakąś świeżość w lewą stronę defensywy i dobrze ubezpieczał ataki przeciwników tamtą flanką. Można powiedzieć, że to on rozpoczął drugą akcję bramkową, bo po jego rajdzie Legia przebiła się na stronę rywala i pozostała przez dłuższy czas przy polu karnym, mimo że dośrodkowanie Kuna było niecelne. Poza tym nie był specjalnie wyróżniającym się zawodnikiem, lecz pożytecznym w grze obronnej.

Udostępnij