Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Nasze oceny

Plusy i minusy po meczu z Pogonią

wtorek, 30 września 2025 07:00
Plusy i minusy po meczu z Pogonią
Legionisci.com
Mikołaj CiuraLegionisci.com

W ramach 10. kolejki Ekstraklasy Legia Warszawa na własnym stadionie pokonała Pogoń Szczecin 1-0. Legioniści szybko objęli prowadzenie, a ich gra zwiastowała, że przy Łazienkowskiej obejrzymy dobry mecz. Szczególnie w pierwszej połowie "Wojskowi" potrafili zdominować rywala i kreowali sobie dogodne okazje do podwyższenia wyniku, co jednak się nie udało. Drugie 45 minut było znacznie gorsze w wykonaniu podopiecznych trenera Edwarda Iordanescu, jednak dowieźli pozytywny wynik do samego końca. Zapraszamy na oceny, jakie przyznaliśmy graczom Legii za ten mecz. 

 

Noah Weisshaupt  - Dla Niemca był to pierwszy występ w wyjściowym składzie stołecznej drużyny. Choć w poprzednich wejściach nie pokazał nic szczególnego, tym razem udowodnił swoją wartość. Od początku meczu był aktywny, zabierał się z piłką, potrafił wykorzystać swoje przyspieszenie i szukał pojedynków z rywalami, którym bardzo ciężko było go powstrzymać. Swoimi decyzjami i balansem ciała sprawiał przeciwnikom ogromne problemy, powodując, że często spóźnieni musieli uciekać się do faulu. To dało wymierne korzyści już na samym starcie. W 2. minucie skrzydłowy dobrze dopadł do piłki na prawej stronie pola karnego, próbował znaleźć swoje miejsce do strzału i przełożeniem futbolówki zwiódł Musę Juwarę, który sfaulował Niemca. Tym samym wywalczył on rzut karny, po którym Legia zdobyła jedyne trafienie w tym meczu. Podobnie było w 35. minucie, kiedy wygrał pojedynek z Marianem Huja i spowodował, że defensor zarobił na nim żółtą kartkę. Chwilę wcześniej Weisshaupt był bliski zdobycia gola. Po strąceniu piłki głową przez Pawła Wszołka skrzydłowy dopadł w polu karnym do strzału woleja, lecz dobrą interwencją popisał się golkiper gości. Niemiec zresztą przez większą część swojego występu dobrze współpracował z bocznym obrońcą - często pokazywali się sobie do podań, szukali się na boisku i podpowiadali sobie nawzajem.  Skrzydłowy opuścił boisko w 64. minucie. Tym występem udowodnił, że coraz lepiej czuje się w Warszawie i powoli staje się gotowy, by grać pierwsze skrzypce w ofensywie stołecznego zespołu. 

Mileta Rajović  - Szczególnie początek meczu był bardzo udany w wykonaniu napastnika. W 2. minucie wykorzystał potknięcie jednego z defensorów, do końca powalczył o zagraną za plecy piłkę przez Ermala Krasniqiego i przytomnie zgrał ją do niepilnowanego Noaha Weisshaupta, który wywalczył rzut karny. Duńczyk poprosił, by to on mógł podejść do wykonania "jedenastki" i udało mu się zmylić bramkarza, pewnie pakując piłkę do siatki, a trafienie ostatecznie zapewniło drużynie zwycięstwo. W 7. minucie wykorzystał wysokie podanie Steve'a Kapuadiego, po raz kolejny walczył ile sił o przejęcie piłki i uderzył praktycznie z linii końcowej, tuż przy słupku, co zmusiło Valentina Cojocaru do interwencji. Ostatni celny strzał oddał w 85. minucie. Po błędzie bramkarza Pogoni piłkę na pole karne zagrał mu Kacper Chodyna, Rajović bez większego zastanowienia, od razu po przyjęciu huknął z prawej strony w światło bramki i po raz kolejny sprawił golkiperowi spore problemy, lecz ten dobrą robinsonadą zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Przez cały mecz Duńczyk dobrze pracował dla zespołu - był aktywny w pressingu, nieprzyjemny i dość skuteczny w pojedynkach z rywalami, a także przydatny przy górnych piłkach, które często udawało mu się zgrywać do partnerów z zespołu. Pokazywał się również do podań po ziemi i szukał przestrzeni między obrońcami. Rajović dawał także opcje do rozegrania, dobrze wyglądał w grze tyłem do bramki i dawał opcje do utrzymania się przy futbolówce. To był jeden z tych bardziej efektywnych występów rosłego atakującego.

Damian Szymański  - Do solidności i pewności defensywnego pomocnika chyba trzeba się już przyzwyczaić. Po raz kolejny pozwolił Legii przejąć kontrolę w środku pola, w którym stanowił bardzo szczelny, ciężki do minięcia punkt. Był solidny w pojedynkach z przeciwnikami, zdecydowanie utrudniał im grę i próby przebicia się przez środkową strefę boiska. Stanowił kluczową rolę w przejmowaniu drugich piłek, kasował wiele zapędów gości i starań, by bezpośrednimi, górnymi podaniami przedostać się szybciej pod pole karne Legii. Na uwagę zasługuje także jego inteligencja w ustawianiu się – nie tylko asekurował partnerów z linii pomocy, ale również często cofał się w okolice własnych stoperów, tworząc dodatkową barierę ochronną i dając drużynie chwilę na złapanie oddechu. Szymański dobrze czytał zamiary rywali, antycypował ich ruchy i skutecznie zamykał przestrzenie, w które mogliby wbiec. Choć rzadko angażował się w ofensywę, to w kilku momentach potrafił sprytnie przenieść ciężar gry dłuższym podaniem, otwierając kolegom drogę do ataku. W 89. minucie miał wyśmienitą szansę na domknięcie meczu, lecz z 5. metra nie trafił w światło bramki. Choć i tak podający do niego Kacper Chodyna był na pozycji spalonej, defensywny pomocnik musi wykorzystywać takie okazje. To jednak jedyna plama na kolejnym udanym występie Szymańskiego.

Juergen Elitim  - Jak zwykle Kolumbijczyk stanowił wartość dodaną w środku pola. Był w tym meczu głównym rozgrywającym piłki, praktycznie w większości akcji "Wojskowych" futbolówka przechodziła przez jego nogi. Pomocnik non stop starał się przyspieszać te ataki - zabierał się z piłką, próbował wykorzystać swoją szybkość i balans ciała, a podania za każdym razem kierował do bardziej ofensywnie ustawionych zawodników. To pozwoliło mu zebrać najwięcej kluczowych podań z całej drużyny. Właśnie dynamiką i zmianą kierunku gry potrafił otworzyć przestrzeń dla kolegów, sprawiając, że obrona przeciwnika musiała reagować w pośpiechu i często łamała swoje ustawienie. Był też zawodnikiem, który brał na siebie odpowiedzialność w trudnych momentach, nie bał się ryzykownych zagrań, próbował wchodzić w dryblingi i wciągał rywali w pojedynki, z których zazwyczaj wychodził zwycięsko. To sprawiło, że był najczęściej faulowanym graczem Legii, bo rywale musieli uciekać się do przewinień, by zatrzymać jego rajdy. Jego aktywność w środku pola pozwoliła drużynie utrzymywać tempo, a w jego poczynaniach widać było pomysł. Przez cały swój występ dyrygował grą, choć ofensywni zawodnicy znacznie lepiej mogli skorzystać z jego prób. Został zmieniony w 88. minucie.

Kamil Piątkowski  - Tak, jak w poprzednich meczach, Piątkowski dawał ogromną solidność i pewność w defensywie. Świetnie czytał grę, przytomnie ustawiał się w polu karnym i przerywał nieliczne ataki gości. Przede wszystkim stanowił dużą wartość przy górnych podaniach graczy Pogoni, zanotował aż 7 skutecznych wybić piłki z własnej "szesnastki". Grał agresywnie, nie bał się wychodzić wysoko za atakującymi szczecińskiego zespołu i dobrym doskokiem często kasował akcje tuż po przejściu przez nich na połowę Legii. Takie zachowania pozwalały drużynie przesuwać linię obrony znacznie wyżej i odzyskiwać piłkę w korzystnych sektorach boiska. W 7. minucie dobrze pokazał się również w polu karnym przeciwnika - po rozegranym na krótko rzucie rożnym i przerzucie na prawą stronę Ermal Krasniqi wyłożył mu piłkę w okolice 7. metra, stoper uderzył z pierwszej piłki ile sił w światło bramki, jednak świetną interwencją popisał się Valentin Cojocaru. Niestety tuż po przerwie Piątkowski doznał urazu, który wyeliminował go z dalszej gry w tym meczu. Mamy nadzieję, że kontuzja nie będzie poważna, a defensor jak najszybciej będzie dostępny dla trenera Edwarda Iordanescu, bo obecnie ciężko wyobrazić sobie linię obrony bez niego.

Arkadiusz Reca - Lewy obrońca po udanym występie przeciwko Jagiellonii Białystok dostał kolejną szansę na grę w pierwszym składzie. Ten mecz nie był jednak tak efektywny w jego wykonaniu. Reca biegał na całej długości boiska, pokazywał się do podań w ofensywie, a czasami samodzielnie holował piłkę bliżej pola karnego  Pogoni, lecz mało z tego wynikało. Rzadko decydował się na jakieś konkrety, a gdy już, to nie był w tym zbytnio dokładny - tylko 3 z jego 8 prób dośrodkowań dotarło do partnerów. W 41. minucie lewy defensor zszedł z lewej strony bliżej środka i zdecydował się na strzał ze sporego dystansu, jednak piłka odkręcała się od bramki i minęła ją dość znacznie. Lepiej wyglądała jego gra w defensywie, bardzo dobrze radził sobie w pojedynkach z Musą Juwarą i często przesuwającym się na prawą flankę Kamilem Grosickim. Szczególnie w 16. minucie zaimponował swoją interwencją, gdy powrócił na własne pole karne za szybką akcją gości i w ostatnim momencie wybił piłkę spod nóg rywala na rzut rożny. Pod tym względem był to solidny występ.

Paweł Wszołek‌‌ - To był kolejny mecz, w którym prawy obrońca znacznie mniej pokazywał się w ofensywnych strefach. Zdecydowanie rzadziej można było zobaczyć go pod polem karnym przeciwników, pozostawał bliżej linii środkowej i zostawiał więcej miejsca na prawej flance dla Noaha Weisshaupta. Znając jakość ofensywną Wszołka, można stwierdzić, że był to jeden z aspektów, którego brakowało, by dobić przeciwnika. Prawy defensor starał się napędzać ataki z głębi pola, próbował kilku dłuższych zagrań, jednak nie udało mu się wykreować jakiejś dogodnej okazji dla partnerów. Był jednak ważną postacią w obronie czystego konta. Dobrze asekurował własne pole karne, szczególnie przy wysokich zagraniach, wygrywając 7 z 9 pojedynków powietrznych z rywalami. Dużą czujność zachował również w 9. minucie, kiedy w "szesnastce" wygrał pojedynek z Rajmundem Molnarem, wyprzedził napastnika Pogoni i w ostatniej chwili udało mu się wybić zagraną przez Kamila Grosickiego piłkę w kierunku atakującego. To była jedna z kluczowych interwencji w tym spotkaniu. Podobnie, jak w przypadku Arkadiusza Recy, zagrał bardzo dobrze w defensywie, ale zabrakło jego jakości ofensywnej.

Steve Kapuadi - Reprezentant Demokratycznej Republiki Konga nie był tak pewny w swoich poczynaniach. Przez dużą część meczu dobrze trzymał linię obrony, pozytywnie współpracował zarówno z Kamilem Piątkowskim, jak i Radovanem Pankovem, jednak w kolejnym spotkaniu z rzędu zdarzyły mu się momenty dekoncentracji. W 9. minucie potknął się w asekuracji Kamila Grosickiego i pozwolił skrzydłowemu na wbiegnięcie sprintem w pole karne – sytuacja mogła skończyć się bardzo groźnie, gdyby nie przytomna interwencja Pawła Wszołka. W 62. minucie z kolei, na skraju pola karnego, poszedł na raz i prostym zwodem dał się ograć Rajmundowi Molnarowi. Bywały chwile, w których Kapuadi zachowywał się chaotycznie, podejmując zbyt ryzykowne decyzje. Kilka razy wyszedł zbyt agresywnie do przeciwnika, zostawiając za sobą wolną przestrzeń, co mogło skutkować poważnymi problemami dla drużyny. Takie błędy wyraźnie kontrastowały z momentami, gdy potrafił pewnie wygrać pojedynek fizyczny lub powietrzny, w których zanotował stuprocentową skuteczność, czy skutecznie zablokować dośrodkowanie. Jego gra wymaga jednak większej koncentracji i powtarzalności, czego ewidentnie brakuje mu od początku sezonu.

Kacper Tobiasz - Kolejne spotkanie, w którym golkiper Legii nie miał zbyt wielu okazji do pokazania swoich możliwości bramkarskich. Gracze Pogoni oddali na jego bramkę tylko jeden celny strzał, z którym spokojnie sobie poradził. W 14. minucie Musa Juwara uderzył mocno z prawej strony murawy, ale Tobiasz zachował czujność i z dużym spokojem złapał strzał. Nie miał również zbyt wielu szans na interwencję przy dłuższych zagraniach gości, większość z takich podań była eliminowana przez defensorów. Po raz kolejny można mieć do niego pretensje o jakość wznowień gry poprzez długie podania, tylko 6 z 20 znalazło adresata. Przy szczelnej defensywie, nawet z mocniejszymi rywalami, wydaje się, że Tobiasz nie będzie miał zbyt wielu okazji, by ratować drużynę.
 
Bartosz Kapustka  - Ciężko oglądało się rozgrywanie piłki w wykonaniu kapitana Legii. Miał najwięcej kontaktów z drużyny, pokazywał się do podań, ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Poczynania Kapustki były jałowe, zbyt wolne i znacznie częściej był hamulcowym niż napędzającym zespołowe ataki. Wielokrotnie zbyt długo przetrzymywał piłkę, potrzebował znacznie więcej czasu na podjęcie decyzji, co uniemożliwiało zespołowi szybsze przejście pod pole karne gości i zaskoczenie ich szyków defensywnych. Decyzje też były błędne, a w większości przypadków kończyło się na oddaniu piłki do tyłu, mimo że dostępne były znacznie lepsze, korzystniejsze dla drużyny opcje. Nie można odmówić mu walki, momentami skutecznej grze w odbiorze i doskoku, ale to jest znacznie mniej niż to, czego oczekujemy od gry zawodnika, który ma kreować akcje. Poza tym kilka udanych przechwytów nie może zakryć aż 21 strat piłki. Dodatkowo Kapustka zmarnował fenomenalną okazję, która wręcz musiała skończyć się bramką. W 7. minucie dopadł do odbitej przez bramkarza piłki po strzale Kamila Piątkowskiego, jednak dobijając praktycznie na pustą bramkę, posłał piłkę wysoko nad nią. 

Ermal Krasniqi  - Od początku spotkania był niedokładny, choć uczestniczył przy dużej liczbie akcji ofensywnych zespołu. W 2. minucie Kosowianin ruszył indywidualnie z piłką środkiem pola, jednak zagrał za plecy Milety Rajovicia, który jednak powalczył o piłkę do końca i wywalczył pozytywne zakończenie. Podobnie było w 7. minucie, kiedy skrzydłowy zebrał piłkę po rozegraniu z rzutu rożnego na prawej stronie pola karnego i tylko rykoszet obrońcy sprawił, że piłka dotarła po jego zagraniu na wolne pole do Kamila Piątkowskiego. Nawet gdy uczestniczył w akcjach ofensywnych, duża doza przypadku lub walki jego partnerów sprawiała, że futbolówka docierała do celu. Przypadki jednak nie zdarzają się przy każdej akcji. W całym swoim występie Krasniqi zanotował tylko 69-procentową skuteczność podań, a zaledwie 1 z 6 jego długich podań dotarło do celu. Kosowianin wielokrotnie wchodził w pojedynki z rywalami, ale robił to bez pomysłu, wbiegał w gąszcz zawodników Pogoni, co skończyło się tylko 28% skutecznością w starciach i aż 14 utratami posiadania piłki. Efektywność, ale i efektowność w poczynaniach Krasniqiego była bardzo niska i nie zapewniała zespołowi większych korzyści.

Zmiennicy


Radovan Pankov  - Serb w 51. minucie musiał zamienić na murawie kontuzjowanego Kamila Piątkowskiego. Dla Pankova był to pierwszy występ od 10 sierpnia. Mimo braku regularnej gry w ostatnich tygodniach, defensor pokazał, że w przypadku dłuższej przerwy Piątkowskiego, może go dość skutecznie zastąpić. W zasadzie nie dało się zauważyć żadnego spadku jakości po ich rotacji. Serb emanował pewnością i skutecznością, świetnie asekurował własne pole karne i przewidywał większość ataków gości w drugiej części. Stoper był twardy w starciach z rywalami, notując stuprocentową skuteczność w pojedynkach z nimi. Brał również czynnie udział w rozegraniu, a swoimi podaniami z pominięciem drugiej linii i odważnymi wejściami starał się napędzić ataki zespołu. W 76. minucie świetnie odnalazł się w polu karnym Pogoni przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, wbiegł na bliższy słupek, uprzedzając jednego z zawodników i skontrował piłkę w światło bramki, jednak golkiperowi udało się wybronić jego strzał. To była bardzo jakościowa zmiana w wykonaniu Pankova.

Kacper Chodyna - Pojawił się na murawie w 64. minucie. Dla skrzydłowego był to pierwszy mecz po kontuzji od sierpniowego starcia z Arką Gdynia. Choć widać było jego braki, do których przyzwyczaił - jak np. błędy w przyjęciu i odskakiwanie piłki - nie można nazwać jego występu złym. Pokazywał się do gry na prawej stronie, starając się napędzić kombinacyjne ataki tą flanką. Wielokrotnie wybiegał za linię obrony i liczył na wysokie podania. W 83. minucie był bliski wyjścia sam na sam z bramkarzem, powalczył o piłkę do końca, ale został uprzedzony w ostatnim momencie wślizgiem przez jednego z defensorów. Niedługo później wykorzystał niedokładne zagranie bramkarza wprost pod jego nogi i dograł futbolówkę na pole karne do niepilnowanego Milety Rajovicia, który oddał mocny strzał na bramkę. W 89. minucie powalczył o górną piłkę z obrońcą i po zgraniu jej głową przez Miletę Rajovicia, wypatrzył na 5. metrze Damiana Szymańskiego, wykładając mu podanie na pustą bramkę, choć wcześniej minimalnie spalił ten atak. Chodyna dał jakieś sygnały, że może jeszcze coś dać drużynie.

Kacper Urbański - Został wprowadzony na boisko w 64. minucie. Choć w trakcie zmiany nie spodziewalibyśmy się tego, było to mniej aktywne wejście niż Kacpra Chodyny. Kilka razy pokazał się jednak dobrze na lewej stronie i próbował zabrać z piłką w indywidualnych akcjach. Widać było jego dobrą technikę użytkową, był dzięki niej skuteczny w pojedynkach i potrafił zrobić jakąś różnicę, jednak brakowało mu ostatecznego dogrania. To była zdecydowanie bardziej anonimowa zmiana w jego wykonaniu niż przeciwko Jagiellonii Białystok. 

Rafał Augustyniak - Wszedł na boisko w 88. minucie. Zagrał za krótko, żeby ocenić jego występ.


Udostępnij