Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

ŻW: Plusy i minusy warszawskiego sportu 2008

środa, 31 grudnia 2008 08:26
Bodziachźródło: Życie Warszawy

W dzisiejszym wydaniu "Życia Warszawy" opisano plusy i minusy warszawskiego sportu w 2008 roku. Wśród plusów wymieniono m.in. rozpoczęcie budowy stadionu Legii oraz dobry rok w wykonaniu podopiecznych Jana Urbana. Minusy to m.in. brak chętnych do pomocy drużynowym sekcjom Legii, zarzuty korupcyjne dla byłych trenerów Legii Dariusza W. i Janusza W., brak zaplecza sekcji zapaśniczej oraz transfery przeprowadzone latem przez działaczy Legii. Poniżej zestawienie plusów i minusów:

PLUSY


Stadion Legii


Termin rozpoczęcia budowy stadionu przy Łazienkowskiej przesuwano, odkładano, ale w końcu prace ruszyły. Perspektywa efektownego obiektu za dwa lata osuszyła kibicom łzy po zburzeniu "Żylety".


Piłkarze Legii


To był dobry rok dla podopiecznych Jana Urbana. Najpierw zdobyli Puchar Polski (po 11 latach), a teraz zajmują w ekstraklasie drugie miejsce, z dużymi szansami na tytuł. Ostatnio legioniści zostawali mistrzami w latach piłkarskich mundiali (2002, 2006), ale na Łazienkowskiej nikt się nie pogniewa, jeśli za pięć miesięcy zerwą z tą tradycją.


MINUSY


Duże firmy z Warszawy


Brak zainteresowania sponsorów warszawskim sportem to problem od wielu lat. Nie ma chętnych do pomocy m.in. koszykarzom i siatkarzom Legii.


Dwaj panowie W.


Chodzi oczywiście o zatrzymanych za korupcję Dariusza W. i Janusza W. Niedawno otrzymali od "ŻW" symboliczne rózgi, teraz przypominamy o nich bez satysfakcji przy okazji warszawskiego sportu. Bo obaj mieli z nim w przeszłości wiele wspólnego.


Transfery Legii


Latem działacze z Łazienkowskiej nie żałowali pieniędzy ITI na nowych piłkarzy, ale tylko Maciej Iwański potwierdził słuszność ich decyzji. Sprowadzenie sowicie opłacanego tercetu Arruabarrena – Tito – Descarga to skandal.


Zapaśnik bez sali


Stary barak z odrapanymi ścianami – w takich warunkach na Fortach Bema przygotowywał się do igrzysk zapaśnik Legii Marek Mikulski. – Własnymi środkami zrobiliśmy mały remont, dzięki czemu woda nie leci na głowę – mówił jego trener Ksawery Biedermann.

Udostępnij