Mimo słabości naszej ligi i problemów zdrowotnych dużej grupy piłkarzy Legii porażka 0-1 z przeciętną drużyną cypryjską niemile zaskoczyła kibiców, obserwatorów, ale przede wszystkim samych mistrzów Polski, którzy przed spotkaniem emanowali spokojem i pewnością siebie. Dobra organizacja gry Cypryjczyków wystarczyła jednak na wyjątkowo statycznych i za wolno myślących gospodarzy.
Plusy i minusy po meczu z Apollonem Limassol

Bezsprzecznie najlepszym naszym piłkarzem w I połowie był Henrik Ojamaa, który jednak znacznie obniżył loty po przerwie. Przez pierwsze trzy kwadranse jednak szalał na boisku, dochodził do sytuacji strzeleckich, jak w 7 min., gdy sprytnym uderzeniem trafił w poprzeczkę, czy w doliczonym czasie gry, gdy nie wykorzystał precyzyjnego podania Żyry, szukał strzałów z dystansu (jak w 20 i 25 min.), dobrze dośrodkowywał (np. 32 min., gdy obrońca w ostatniej chwili zdjął futbolówkę z głowy Dwaliszwiliego), był dynamiczny, skutecznie dryblował. Właściwie brakowało mu tylko skuteczności i lepszej współpracy z Rzeźniczakiem. Wydaje się jednak, że tak aktywna gra kosztowała go wiele energii, bo w II połowie oglądaliśmy zupełnie innego zawodnika, któremu już praktycznie nic nie wychodziło. Przedziwny zjazd, choć częściowo tłumaczy go przeziębienie.
Z pozostałych zawodników ciężko już kogoś pochwalić. Dużo w tym spotkaniu było Miroslava Radovicia. To on zarządzał atakami zespołu, nadawał tempo grze, celnie podawał i skutecznie dryblował. Problem w tym, że jego, często wyśmienite, podania otwierające nie były wykańczane przez kolegów. Tak było w sytuacji z 7 min., gdy po podaniu Serba Ojamaa trafił w poprzeczkę, tak było w 21 min., gdy z zagraniem „Rado” nie poradził sobie Pinto, w 47 min., gdy pięknie uruchomił Żyrę, a jego podania nie wykorzystał znów Ojamaa, czy też w 62 min., gdy przytomnie zagrał do „Żyrki”, a ten łupnął nad poprzeczką. Przede wszystkim jednak, „Rado” grał w czwartek za wolno. Zbyt często kręcił kółeczka, zwlekał z podjęciem decyzji. Zabrakło mu przebojowości, tego błysku, który miał w Lidze Europy 2 lata temu.
Jakub Wawrzyniak natomiast lepiej zagrał po przerwie, zwłaszcza w ofensywie. Na początku brakowało jego odważnych wejść, ale trudno się dziwić, skoro przez parę tygodni był kontuzjowany. W obronie bez większych zastrzeżeń przez całe spotkanie. Uaktywnił się w ataku już po zmianie stron i kilkukrotnie kotłowało się po jego wejściach lewą stroną. Najbliższy asysty był w 62 min., gdy jego podania nie sięgnęli Dwaliszwili i Ojamaa.
Występujący po dłuższej przerwie na prawej obronie Jakub Rzeźniczak grał w sposób, jakby się na nowo oswajał z pozycją. Wprawdzie wielokrotnie podłączał się do ataków, ale albo nie znajdował zrozumienia z kolegami, albo jego zagrania były blokowane. Aktywność więc była wysoka, ale jakości już zabrakło. W obronie zaś Kuba był pewnym punktem i nie miał większych problemów z rywalami.
Pewnie grał też Dossa Junior, choć, niejako już tradycyjnie, nie ustrzegł się drobnych błędów w ustawieniu, jak np. w 5 min., gdy świetnie zaasekurował go Wawrzyniak. Niemniej, przez cały mecz, do spółki z Jodłowcem, bez większych kłopotów radził sobie z Roberto.

Blado wypadł natomiast Helio Pinto. Portugalczyk gra słabo od początku pobytu w Warszawie, ma jakieś tam przebłyski, za które jest na siłę chwalony. Co z tego, że Pinto szuka niekonwencjonalnych rozwiązań akcji, skoro nie rozumieją tego koledzy lub brakuje mu dokładności? Wczoraj było podobnie, czyli momenty były, ale efektów z tego żadnych. Bez wątpienia natomiast nasz pomocnik stara się więcej walczyć w środku pola, co przyniosło skutek w postaci 5 odbiorów.
I trójka najsłabszych na placu, czyli Michał Żyro, Ivica Vrdojak i Wladimer Dwaliszwili. Ten pierwszy grał po prostu bezmyślnie, nie miał pomysłu na rozegranie ataków, podejmował złe decyzje, ale nade wszystko notował groźne straty, w tym tę kluczową, po której padł gol dla Apollonu (inna sprawa, że Legia była też źle ustawiona w defensywie w tym momencie). Wielokrotnie dośrodkowywał ze stałych fragmentów, ale bodajże dwukrotnie przyniosło to realne zagrożenie bramki gości. Mógł mieć asystę, mógł strzelić gola. Jak zwykle mógł. Vrdoljak zaś… 4 odbiory, 5 strat mówi samo za siebie. Ivo był nawet aktywny pod bramką Cypryjczyków w I połowie, ale on po prostu nie ma umiejętności, by być realnym zagrożeniem dla przeciwnika. Słabiutko. A Gruzin? W 50 min. groźnie uderzył po pięknym zgraniu Pinto. Więcej plusów nie dostrzeżono.
Zmiennicy
Michał Kucharczyk - miał 100% okazję na strzelenie bramki głową w 87 min., po idealnej wrzutce Radovicia, ale udowodnił, że są w Polsce wciąż są zawodowi piłkarze, którzy nie potrafią grać głową i podał piłkę w ręce bramkarza.
Dominik Furman - grał parę minut, ale zdążył zmarnować rzut wolny z dogodnej pozycji.
Tomasz Brzyski - grał za krótko, by opisać jego występ.
Średnia ocen redakcji legioniści.com
Tomasz Jodłowiec – 3,2
Jakub Rzeźniczak – 3,0
Dossa Junior – 2,9
Henrik Ojamaa – 2,9
Jakub Wawrzyniak – 2,8
Miroslav Radović – 2,6
Helio Pinto – 2,4
Wojciech Skaba – 2,3
Ivica Vrdoljak – 2,1
Michał Żyro – 1,6
Wladimer Dwaliszwili – 1,4
Zmiennicy:
Michał Kucharczyk – 2,2
Dominik Furman – 2,5
Tomasz Brzyski – 2,8
UWAGA! Średnia ocen wystawionych przez redakcję nie musi być spójna z treścią "Plusów i minusów" i stanowi niezależną część tej publikacji.