Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Plusy i minusy po meczu z Jagiellonią

poniedziałek, 16 lutego 2015 11:07
Legionisci.com
QbasLegionisci.com

Dawno już legioniści nie przegrali meczu równie zasłużenie, jak w niedzielę. Na tle ekipy ze wschodniej prowincji zaprezentowali się nad wyraz słabo. I nie tłumaczy ich rezerwowe zestawienie personalne, bo po to Legia ma niemal 30 zawodników do grania, by ci jednak punktowali. „Jaga” w pełni wykorzystała słabość mistrzów Polski i 1-3, to i tak najniższy wymiar kary.

Dużo o poziomie gry Legii w tym meczu mówi fakt, że mimo trzech puszczonych bramek, najlepszym zawodnikiem zespołu był bramkarz. Debiutujących w naszych barwach Arkadiusz Malarz

+
nie miał nic do powiedzenia przy golach dla gości, ale wybronił nawet więcej niż powinien. Malarz wyłapał bowiem rzut karny. Poza tym dobrze wznawiał grę… I to tyle. A mimo to, wystarczyło, by być najlepszym w naszych szeregach.


Orlando Sa

+
był najjaśniejszym punktem naszej ofensywy. Niektórzy w trakcie i po meczu zarzucali mu, że grał egoistycznie, ale łatwość, z jaką mijał obrońców gości robiła wrażenie. Portugalczyk miał swoje szanse strzeleckie, obu jednak nie wykorzystał. Przez całe spotkanie był aktywny, szukał sobie miejsca między stoperami, szarpał się z nimi o pozycję, ale nie przyniosło to efektów bramkowych. Najbliższy powodzenia był w 42 min., gdy po dośrodkowaniu Koseckiego trafił w słupek. W II połowie też miał swoje szanse, ale był nieskuteczny.


W środku pola Tomasz Jodłowiec

-
toczył zaciekłe boje z Pazdanem, który obrzydził życie Szwochowi. „Jodła” nie spękał jednak przed byłym graczem Górnika. Walczył, przepychał się, odbierał piłki, pchał się do przodu. Niestety, pchał się zbyt często i tracił piłkę. Brakowało mu pomysłu na rozegranie futbolówki. Nieco desperacko próbował strzałów z dystansu, które nigdy nie były jego silną stroną.


Na prawej obronie zagrał Bartosz Bereszyński

-
i zaimponował walecznością. Rywale mieli z nim dużo problemów, bo Bartek dość dobrze bronił, ale też często podłączał się do ataków. Niestety, był w tym bardzo nieefektywny.


Igor Lewczuk

-
wyleciał w końcu po dwóch żółtych kartkach. Nie grał za dobrze, ale przyzwoicie czytał grę, wyprzedzał przeciwników i na tle kolegów prezentował się całkiem znośnie. Zdarzyły mu się jednak nerwowe reakcje, bywało, że nie nadążał za atakami gości. Minus też za kartki…


Tomasz Brzyski

-
ze zmiennym szczęściem poczynał sobie w obronie. I choć przydarzyły mu się takie wpadki, jak wystawienie „patelni” Tuszyńskiemu w 74 min., to jednak zazwyczaj skutecznie powstrzymywał Dżalamidze. Do tego „Brzytwa” grał odważnie w ofensywie, ale nie przynosiło to żadnego efektu, bo stwarzający przewagę Tomek dośrodkowywał niedokładnie. Jak sam przyznał po spotkaniu, w końcowych 20 minutach zabrakło mu tlenu…


Michał Masłowski

-
wszedł po przerwie za Szwocha i, choć jego starania nie przyniosły efektów, grał znacznie odważniej. „Masełko” odnalazł się zwłaszcza po wejściu na boisko Saganowskiego i Kucharczyka, gdy akcje zespołu nabrały rozmachu. Szukał dobrych rozwiązań, próbował prostopadłych zagrań i strzałów, ale był niedokładny. Ogólnie więc Michał nie zachwycił, a oczekiwania wobec niego są znacznie większe. Niemniej, można być pewnym, że będzie grał lepiej.


Jakub Kosecki

-
zaprezentował to, z czego już niestety słynie, czyli dużą ambicję, masę wysiłku i niemal zerowe efekty. „Kosa” szarpał, walczył, zaliczył masę sprintów, wchodził w dryblingi, dośrodkowywał, a wszystko to było mizernej jakości. Za wolno też myślał i podejmował złe decyzje. Jedyny promyczek nadziei na lepsze jutro, to akcja z końcówki I połowy, gdy pięknie wymienił podania z Bereszyńskim i świetnie dośrodkował do Sa, który trafił w spojenie.


Helio Pinto

-
zdobył bramkę kontaktową, często włączał się do akcji ofensywnych. I to byłoby tyle plusów. Poza tym był niedokładny, brakowało mu pomysłu na rozegranie, za wolno myślał i strasznie odpuszczał w obronie. Kręcił się bez większej myśli i sensu po boisku. Zadziwiające, że w tak słabej formie w ogóle się na nim pojawił.


Adam Ryczkowski

-
zaczął dobrze, parokrotnie popisał się błyskotliwymi zagraniami i dynamicznymi wejściami w rejonach pola karnego rywali. Ale potem nastąpił gwałtowny zjazd i młodzian dał się przykryć czapką. Był całkowicie niewidoczny, a co gorsza w ogóle nie wspierał Brzyskiego w obronie.


Mateusz Szwoch

-
dał się łatwo stłamsić Pazdanowi. Już po 20 minutach „Bania” odbierał uwagi od trenera Berga, ale nic to nie pomogło. Szwoch nie istniał i w przerwie został zmieniony.


Dywersja – to pierwsze skojarzenie, gdy ocenia się grę Inakiego Astiza

-
. Przede wszystkim jednak Hiszpan powinien był dwukrotnie wylecieć z boiska po faulach na Tuszyńskim (po jednym z przewinień był rzut karny), który ogrywał go jak juniora. Astiz był wolny, źle się ustawiał, a do tego wszystkiego fatalnie wyprowadzał piłkę.


Zmiennicy:


Marek Saganowski

-
- swoje zrobił, zanotował asystę przy bramce Pinto, ale głównie jednak drażnił niepotrzebnymi dryblingami w sytuacjach, w których powinien był szybciej odgrywać do kolegów. Co ciekawe, nie odstawał od gości szybkościowo.


Michał Kucharczyk

-
- najbardziej rozruszał grę drużyny i chwilę po wejściu miał już swoje sytuacje strzeleckie. Z łatwością radził sobie z rywalami, ale znów był nieskuteczny, a do tego miał problem z dokładnością wrzutek w pole karne.


Średnia ocen redakcji Legioniści.com (skala 1-6)


Arkadiusz Malarz – 3,8

+

Orlando Sa – 3,5
+

Tomasz Jodłowiec – 2,3
-

Igor Lewczuk – 2,1
-

Helio Pinto – 2,1
-

Bartosz Bereszyński – 2,0
-

Michał Masłowski – 2,0
-

Tomasz Brzyski – 1,9
-

Jakub Kosecki – 1,8
-

Adam Ryczkowski – 1,8
-

Mateusz Szwoch – 1,5
-

Inaki Astiz – 1,0
-


Zmiennicy:


Marek Saganowski – 2,1

-

Michał Kucharczyk – 2,2
-


UWAGA! Średnia ocen wystawionych przez redakcję nie musi być spójna z treścią "Plusów i minusów" i stanowi niezależną część tej publikacji.

Udostępnij